poniedziałek, 29 grudnia 2014

Złe skoki

W tym czasie nieświadoma niczego Eliza poszła do sklepu po prezent dla narzeczonego. Wybrała mu koszulkę z takim napisem:
Znalazła jeszcze jedną, która idealnie pasowałaby do Andiego. Ją też kupiła. 
Miała nadzieję, że spodoba mu się prezent. Zadowolona z zakupu wróciła do domu. Poszła do kuchni i zaczęła przygotowywać potrawy. 
-Jak ten czas szybko minął. Już jutro Wigilia.... - powiedziała do siebie Eliza i włączyła wodę na herbatę. 
Andreas wyszedłszy z hotelu nie miał na nic siły. jego życie po części legło w gruzach. Poszedł do baru i postanowił się upić. Wypił jedno piwo, potem drugie i trzecie... Po jakimś czasie przestał liczyć. Późnym wieczorem przyszedł do mieszkania Elizy. Zobaczył ją w kuchni. Podszedł do niej od tyłu, przytulił się i złapał ją za rękę. 
-Chodź do pokoju - powiedział.
-Piłeś?
-Oj może troszkę.
-Przecież ty alkoholu nie tykasz.
-Dziś wyjątkowo.
-A dlaczego mnie ciągniesz do pokoju?
-Nic nie mów.
Zaczął ją całować i zdjął jej koszulkę. Teraz już nie był romantyczny, a wręcz nachalny. 
-Przestań! - wykrzyknęła. - Ała, to boli!
-Cicho. 
-Przestań! Andreas!
Dziewczyna zaczęła płakać i szarpać się.
-Nie chcesz się mną kochać? Co, Już masz innego?
-Jeju co ty gadasz? - widać było że oboje się coraz bardziej denerwują.
W tym momencie chłopak popchnął ją i uderzył w twarz.
-Co cię napadło? - zapytała roztrzęsiona Eliza.
-Nie interesuj się. - ponownie ją uderzył. - Mam cię dość rozumiesz? Ciągle muszę znosić te twoje fochy.
Elizę zamurowało. Andreas zszedł z niej i wyszedł trzaskając drzwiami. Po chwili wrócił ze swoją torbą treningową. Otworzył szafkę, w której trzymał swoje rzeczy i zaczął je pakować.Gdy skończył wyszedł. Rzucił tylko jedno spojrzenie w stronę narzeczonej, które było przepełnione złością i nienawiścią. 
Następnego dnia, Eliza obudziła się z dużym siniakiem pod okiem. "Wygląda na to, że święta spędzę samotnie, chyba że Andreas się ogarnie i wróci". Nie wrócił.... Sylwestra też spędziła sama. 
3 stycznia
Trening na skoczni rozpoczął się dobrze. Dobre skoki oddali Wank, Marinus, Freund, Geiger. Jednak Andreas zawalił. Pierwszy skok i upadek przy lądowaniu. Drugi tak samo. Werner Schuster był zaniepokojony tymi wynikami i zawołał Andiego na rozmowę:
-Chłopie co się dzieje? - zapytał.
-Nie wiem - odburknął skoczek.
-Mogę o coś zapytać?
-O co?
-Czy ty nie rozstałeś się może z tą twoją, jak jej tam, Elizą?
-A dlaczego pana to interesuje?
-No bo jak się poznaliście to byłeś takie jakiś rozpromieniony, osiągałeś wspaniałe wyniki, dobrze skakałeś. A teraz?
-Ja już jej nie chcę znać. - powiedział Andreas, odwrócił się i odszedł.
-Jeśli mogę to chciałbym porozmawiać z Elizą. - krzyknął za nim Werner. Skoczek usłyszawszy to zawrócił i powiedział:
-To nic nie da.
-A jednak chciałbym przeprowadzić tę rozmowę.
Chłopak odwrócił się w stronę szatni, przebrał się i pojechał do Elizy. Zapukał. Otworzyły się drzwi i stanęła w nich zapłakana dziewczyna.
-Masz czas? - zapytał.
-Na co?
-Trener chce z tobą porozmawiać.
-To coś ważnego, bo nie mam czasu?
-Nie wiem. Uparł się i chce z tobą porozmawiać. 
-Poczekaj, wezmę kurtkę.
Pojechali razem na skocznię. Przez całą drogę nie zamienili ze sobą ani słowa. Zaparkował. Andreas poszedł do szatni, a Eliza do Schustera. 
-Dzień dobry. - powiedziała
-O witaj. 
-Chciał pan ze mną rozmawiać?
-Tak, ale nie sądziłem, że Andreas po ciebie pojedzie. A wracając do rzeczy to chciałbym cię o coś zapytać, ale to trochę osobiste.
-Słucham.
-Czy ty z Andim pokłóciliście się? Jesteście jeszcze razem?
-A dlaczego pan pyta?
-Wiesz, jak tylko cię poznał, to osiągał bardzo dobre wyniki, skakał świetnie, a już od kilku treningów mu nie wychodzi. Jest jakiś rozkojarzony, smutny.
-To długa historia. - wyrzekła Eliza i opowiedziała trenerowi całą historię.
-Przykro mi. - powiedział Werner i objął ją ramieniem.
-Już znalazłaś sobie nowego?! - wykrzyknął Andreas podbiegając do dziewczyny. Odepchnął Schustera i złapał Elizę za ramię, szarpiąc ją. - Odpowiedz!
-Co ci odwaliło? - wykrzyknął Werner, który był zaskoczony jego zachowaniem.
-Nie wtrącaj się! Nie z Tobą rozmawiam!
Freund zauważył co się dzieje i podbiegł z innymi skoczkami do Andreasa i odciągnęli ich od dziewczyny.
-Puśćcie mnie! - wykrzyknął Andreas.
-Co ty wyprawiasz chłopie? - Neumayer był zaskoczony. Dotychczas cichy i uśmiechnięty skoczek teraz staje się tyranem bijącym swoją narzeczoną.
-Puśćcie go. - odpowiedziała ze spokojem Eliza, choć w sercu czuła strach.
Puścili go, a chłopak rzucił groźne spojrzenie w stronę kolegów.
-Niech się na mnie wyżyje, może będzie lepiej skakał! 
Teraz Andreasa zaskoczyła wypowiedź narzeczonej. Stali chwilę bez słów. W końcu Eliza ciągle patrząc się w oczy chłopaka zdjęła pierścionek zaręczynowy i wcisnęła mu go w dłoń.
-Najwyraźniej mi już nie będzie potrzebny. - powiedziała i odeszła. Płakała całą drogę powrotną. Skoczkowie byli w wielkim szoku. Michael powiedział:
-Chodźmy, on musi ochłonąć. - I odeszli.


.....................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................

Dziś trochę dziwnie, bo dwa rozdziały jednego dnia :D Ale mam nadzieję, że wam sie spodobało xD

1 komentarz: