poniedziałek, 15 grudnia 2014

Wstępne przygotowania do ślubu

Po południu Eliza zdecydowała się iść do pracy. W końcu i taj już w zupełności "wykorzystała" swoją przyjaciółkę. Andreas po tak długiej nieobecności ze smutkiem puścił narzeczoną ze swoich objęć. Dziewczyna jednak przekonała go, że nie będzie długo w siłowni, i że za kilka godzin znów się zobaczą. Około 15 wyszła z domu i udała się w stronę siłowni. Po drodze jednak czuła się nieswojo. Wydawało jej się, że ktoś ją obserwuje. Weszła do siłowni, zdjęła kurtkę i poszła zrobić sobie kawę. Nadal myślała o tym dziwnym uczuciu, które towarzyszyło jej w drodze tutaj. Gdy Tamara zobaczyła, że Eliza jest jakaś nieobecna, postanowiła z nią porozmawiać.
-Co ty taka smutna jesteś? Coś się stało?
-Albo mi się wydawało, albo ktoś mnie śledził.
-Niemożliwe. Pewnie ci się tylko wydaje. Może to przez te emocje związane z przyjazdem Andiego?
-Może i tak. Muszę ci coś powiedzieć. Tylko obiecaj, że nikomu nie powiesz. Nie chcę, żeby to wyszło na jaw, ok?
-No dobra. Mów bo nie mogę się doczekać.
-Andreas mi się oświadczył. - powiedziała Eliza rumieniąc się.
-Co ty gadasz? Serio? - nie dowierzała Tamara. - To cudownie. Kiedy? Dziś rano?
-Tak, dziś rano.
-Aaaa. I to pewnie dlatego nie chciałaś wyjść z pokoju?
-Nie tylko. Po prostu chciałam pobyć trochę sam na sam z Andim.
-Dobra, nie wnikam w szczegóły. - odpowiedziała uśmiechnięta. - Czy szefowa pozwoli mi na chwilkę wyjść? - zapytała z jeszcze większym uśmiechem.
-Jak musisz to spoko. Tylko nie zostawiaj mnie z tym wszystkim samą i wracaj szybko, ok?
-Tak jest szefie.
Podczas nieobecności Tamary, dziewczyna otworzyła zabranego ze sobą laptopa i wystukała w Google "suknie ślubne". Niektóre zdjęcia zapisała sobie na pulpicie. Między innymi tych kilka:






Kilka chwil później wróciła Tamara. Już od progu pomachała do przyjaciółki jakimiś kolorowymi pisemkami. 
-Patrz. - powiedziała kładąc gazety na stoliku przed Elizą. - Przejrzałam tylko z wierzchu w sklepie, ale niektóre wydają się być całkiem ładne. Co myślisz?
-Suknie ślubne....
-No tak.
-Hmmm... nawet całkiem przyzwoite, ale jak dla mnie za bardzo ozdobione. 
-No może troszkę.
-Ja pogrzebałam trochę w necie i znalazłam te. - pokazała przyjaciółce wybrane przez siebie suknie.

-Ta jest śliczna. - Tamara wskazała palcem na zdjęcie.
-Mi też się podoba. A co powiesz o tej? 
-Powiem tyle, że ślicznie byś w niej wyglądała.
-Serio?
-Serio serio.
W tej chwili rozdzwonił się telefon przyszłej panny młodej. Ta wyjęła go z kieszeni swoich spodni i spojrzała na wyświetlacz. Dzwonił Andreas. Tamara już wiedziała po uśmiechu przyjaciółki, że coś się święci i odwzajemniła jej uśmiech.

1 komentarz: