Nazajutrz,
około godziny 10 do domu wróciła Eliza. Miała rozczochrane włosy
i muśnięte pomadką usta. Gdy weszła do kuchni, zobaczyła Tamarę
siedzącą przy stole i popijającą kakao. Wydawało się, że miała
zapłakane oczy.
- Cześć
misia. - cmoknęła przyjaciółkę w policzek.
- Dobrze,
że jesteś. Camila wyszła na spacer a ja muszę ci coś powiedzieć.
- odpowiedziała Tamara.
- Co
się dzieje? - spytała zaniepokojona Eliza.
- Nie
wiem jak to się stało, ale chyba jestem w ciąży... - wydusiła
przez zaciśnięte gardło.
- Jej...
Mówiłaś Marinusowi?
- Nie
i chyba nie powiem.
-
Zgłupiałaś?
Przecież on musi się dowiedzieć.
- No
tak, ale... Boję się. Cholernie się boję jego reakcji.
- A
ja myślę, że przyjmie to z radością.
- A
jak nie?
- No
to dupa.
- Weź
sobie nie żartuj.
-
Przecież
ciążą to nie koniec świata. Zawsze chciałaś mieć dziecko.
Pamiętasz jak mi opowiadałaś?
- Może
i nie koniec świata, ale nie w tym wieku dziewczyno... Chyba pójdę
zadzwonić do Marinusa.
- Idź
idź. I nie martw się. Wszystko będzie dobrze. - powiedziała Eliza
i udała się do swojego pokoju. Chwilę później wróciła Camila i
przywitała się z Elizą.
-
Przepraszam,
że zajęłam twój pokój. Muszę przyznać, że masz niezły gust.
- Camila z uśmiechem spojrzała na Elizę.
-
Dziękuję.
W
tym momencie w kieszeni Elizy rozbrzmiał jej telefon. Gdy spojrzała
na wyświetlacz i był tam numer Andreasa, rozpromieniona dziewczyna
zerknęła na "nową" i otrzymała wzrokową zachętę do
odebrania.
- Halo?
Cześć.
- Cześć
kochana. Co tam u ciebie?
- U
mnie wszystko dobrze. Gorzej u Tamary.
- Coś
się stało?
- Jak
dzwoniła do Marinusa to jego się spytaj. Powinien ci powiedzieć.
- Właśnie
od godziny chodzi jakiś taki zadowolony, ale nie miałem czasu z nim
pogadać.
- A,
przyjechała twoja siostra. Chciałaby się z tobą zobaczyć.
- Ja
z nią też... Powiedz jej, że jutro przyjadę.
- A
treningi?
- Jeden
mogę chyba sobie odpuścić. Chociażby ze względów rodzinnych i
partnerskich. - Po tych słowach Eliza poczuła motylki w brzuchu.
- Mam
nadzieję, ze choć trochę tęsknisz. - powiedział chłopak i było
słychać, że się uśmiechnął.
- No
może troszkę. - dziewczyna próbowała opanować emocje i nie zalać
się rumieńcem.
-
Chciałbym
być teraz przy tobie, wtulić się w twoje miękkie i pachnące
włosy, pieścić cię ustami po szyi, dotykać twoich ramion,
pleców, brzucha, ust, tego słodkiego noska... Nawet nie wiesz jak
mi tego brakuje.
- Mi
też ciebie brakuje. Mam nadzieję, ze jutro trochę nadrobimy.
- Ją
też mam taką nadzieję.
-
Cholernie
tęsknię.
- Ja
jeszcze bardziej.
- Kocham
cię wariacie. Wracaj jak najszybciej.
- Ja
ciebie bardziej. I postaram się szybko do ciebie dotrzeć.
-
Czekam.
- A
teraz wybacz ale chciałbym się dowiedzieć o co chodzi z Tamarą i
idę pogadać z Marinusem. Trzymaj się skarbie. - wyrzekł to z taką
troską, że Eliza aż się wyruszyła.
- Kocham
cię. Pa
Gdy
Eliza wróciła do Camili i powiedziała jej, że Andreas wraca
jutro, ta bardzo się ucieszyła. Wieczorem Eliza nie mogła zasnąć.
Cały czas błądziła myślami wokół ukochanego. Nie widzieli się
tyle czasu... Czy on nadal kocha ją tak mocno? Odrzuciła od siebie
te przypuszczenia i przekręciła się na drugi bok.
Rankiem
Tamara po zrobieniu śniadania poszła do pokoju przyjaciółki z
listem w ręce. Położyła go na jej nocnej szafce i już miała
wychodzić, ale Eliza się obudziła.
- Która
godzina? - zapytała zaspana.
- Za
dziesięć siódma. Przyniosłam ci list.
-Tak
wcześnie był listonosz?
- Nie.
Wczoraj wieczorem na spacerze dał mi go prosząc, żebym ci
przekazała.
- Ok.
Dziękuję.
- Spoko.
Idziesz dziś do pracy?
- No
chyba muszę.
- Jak
będziesz potrzebowała pomocy to mów. Dziś siedzę w domu i jak
trzeba będzie to pomogę. A, i jak coś to Andreas przyjechał.
- I
ty mnie wcześniej nie obudziłaś? - Eliza zerwała się na równe
nogi i włożyła szlafrok.
- Ej,
spokojnie. Teraz gada z Camilą.
-Trudno.
Ja też chcę się z nim przywitać.
-
Poczekaj!
- Tamara zatrzasnęła przed nią drzwi. - Daj im chwilę.
-
Jejku.....
No dobra. - odpowiedziała wściekła.
- To
ja będę w kuchni jak coś.
- Ok.
Eliza
ledwo wytrzymywała, aż w końcu wyszła z pokoju i po cichu
przeszła do kuchni. Idąc przez korytarz spojrzała w stronę
pokoju, w którym był Andi i Camila. Słychać było stamtąd
śmiechy i rozmowy. Chciała tam wejść i przytulić się do
Andiego, ale z ledwością się powstrzymywała. Wchodząc do kuchni,
potknęła się o próg.
- Uhuhuh,
kochana. Widzę, że chyba trochę się za nim stęskniłaś. -
wydusiła Tamara przez śmiech.
- Weź
mnie nie dobijaj. Zrobisz mi kawę?
- Luzik.
A tak przy okazji, to o której przyjechał?
- Po
4 nad ranem. I od tamtej pory siedzi z Camilą.
- Lol.
- powiedziała otwierając gazetę i siadając na krześle tyłem do
drzwi. W tej samej chwili, po cichu do kuchni wszedł Andreas, objął
Elizę i wtulił się w nią. Ta odwróciła się i widząc twarz
ukochanego pocałowała go.
- Tak
bardzo cię kocham. - powiedział chłopak.
- Ja
ciebie też.
-
Pójdziemy
do twojego pokoju? Muszę ci coś powiedzieć.
- Dobrze,
chodźmy.
.............................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................
Hejka
:* Przepraszam, że musieliście taaaaaaak bardzo długo czekać na
kolejny rozdział, ale szkoła, popsuty komp itp sytuacje sprawiły
takie opóźnienie. Mam nadzieję, że ten rozdział wam się podobał
:D Już niedługo powinien pojawić się nowy xD Przypuszczam, że do
świąt mogą pojawić się jeszcze dwa/trzy, ale niczego nie
obiecuję. Zobaczymy jak wyjdzie. Pozdrowienia od autorów :* Ania
xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz