wtorek, 9 grudnia 2014

Szokująca wiadomość. Rodzeństwo - spotkanie po latach.

Nazajutrz, około godziny 10 do domu wróciła Eliza. Miała rozczochrane włosy i muśnięte pomadką usta. Gdy weszła do kuchni, zobaczyła Tamarę siedzącą przy stole i popijającą kakao. Wydawało się, że miała zapłakane oczy.
- Cześć misia. - cmoknęła przyjaciółkę w policzek. 
- Dobrze, że jesteś. Camila wyszła na spacer a ja muszę ci coś powiedzieć. - odpowiedziała Tamara.
- Co się dzieje? - spytała zaniepokojona Eliza.
- Nie wiem jak to się stało, ale chyba jestem w ciąży... - wydusiła przez zaciśnięte gardło.
- Jej... Mówiłaś Marinusowi? 
- Nie i chyba nie powiem. 
- Zgłupiałaś? Przecież on musi się dowiedzieć. 
- No tak, ale... Boję się. Cholernie się boję jego reakcji. 
- A ja myślę, że przyjmie to z radością. 
- A jak nie? 
- No to dupa.
- Weź sobie nie żartuj. 
- Przecież ciążą to nie koniec świata. Zawsze chciałaś mieć dziecko. Pamiętasz jak mi opowiadałaś? 
- Może i nie koniec świata, ale nie w tym wieku dziewczyno... Chyba pójdę zadzwonić do Marinusa. 
- Idź idź. I nie martw się. Wszystko będzie dobrze. - powiedziała Eliza i udała się do swojego pokoju. Chwilę później wróciła Camila i przywitała się z Elizą.
- Przepraszam, że zajęłam twój pokój. Muszę przyznać, że masz niezły gust. - Camila z uśmiechem spojrzała na Elizę. 
- Dziękuję. 
W tym momencie w kieszeni Elizy rozbrzmiał jej telefon. Gdy spojrzała na wyświetlacz i był tam numer Andreasa, rozpromieniona dziewczyna zerknęła na "nową" i otrzymała wzrokową zachętę do odebrania. 
- Halo? Cześć. 
- Cześć kochana. Co tam u ciebie? 
- U mnie wszystko dobrze. Gorzej u Tamary. 
- Coś się stało? 
- Jak dzwoniła do Marinusa to jego się spytaj. Powinien ci powiedzieć. 
- Właśnie od godziny chodzi jakiś taki zadowolony, ale nie miałem czasu z nim pogadać.
- A, przyjechała twoja siostra. Chciałaby się z tobą zobaczyć.
- Ja z nią też... Powiedz jej, że jutro przyjadę.
- A treningi?
- Jeden mogę chyba sobie odpuścić. Chociażby ze względów rodzinnych i partnerskich. - Po tych słowach Eliza poczuła motylki w brzuchu.
- Mam nadzieję, ze choć trochę tęsknisz. - powiedział chłopak i było słychać, że się uśmiechnął.
- No może troszkę. - dziewczyna próbowała opanować emocje i nie zalać się rumieńcem. 
- Chciałbym być teraz przy tobie, wtulić się w twoje miękkie i pachnące włosy, pieścić cię ustami po szyi, dotykać twoich ramion, pleców, brzucha, ust, tego słodkiego noska... Nawet nie wiesz jak mi tego brakuje.
- Mi też ciebie brakuje. Mam nadzieję, ze jutro trochę nadrobimy.
- Ją też mam taką nadzieję.
- Cholernie tęsknię.
- Ja jeszcze bardziej.
- Kocham cię wariacie. Wracaj jak najszybciej. 
- Ja ciebie bardziej. I postaram się szybko do ciebie dotrzeć. 
- Czekam. 
- A teraz wybacz ale chciałbym się dowiedzieć o co chodzi z Tamarą i idę pogadać z Marinusem. Trzymaj się skarbie. - wyrzekł to z taką troską, że Eliza aż się wyruszyła.
- Kocham cię. Pa
Gdy Eliza wróciła do Camili i powiedziała jej, że Andreas wraca jutro, ta bardzo się ucieszyła. Wieczorem Eliza nie mogła zasnąć. Cały czas błądziła myślami wokół ukochanego. Nie widzieli się tyle czasu... Czy on nadal kocha ją tak mocno? Odrzuciła od siebie te przypuszczenia i przekręciła się na drugi bok.
Rankiem Tamara po zrobieniu śniadania poszła do pokoju przyjaciółki z listem w ręce. Położyła go na jej nocnej szafce i już miała wychodzić, ale Eliza się obudziła.
- Która godzina? - zapytała zaspana.
- Za dziesięć siódma. Przyniosłam ci list.
-Tak wcześnie był listonosz?
- Nie. Wczoraj wieczorem na spacerze dał mi go prosząc, żebym ci przekazała.
- Ok. Dziękuję.
- Spoko. Idziesz dziś do pracy?
- No chyba muszę.
- Jak będziesz potrzebowała pomocy to mów. Dziś siedzę w domu i jak trzeba będzie to pomogę. A, i jak coś to Andreas przyjechał.
- I ty mnie wcześniej nie obudziłaś? - Eliza zerwała się na równe nogi i włożyła szlafrok.
- Ej, spokojnie. Teraz gada z Camilą.
-Trudno. Ja też chcę się z nim przywitać.
- Poczekaj! - Tamara zatrzasnęła przed nią drzwi. - Daj im chwilę.
- Jejku..... No dobra. - odpowiedziała wściekła.
- To ja będę w kuchni jak coś.
- Ok.
Eliza ledwo wytrzymywała, aż w końcu wyszła z pokoju i po cichu przeszła do kuchni. Idąc przez korytarz spojrzała w stronę pokoju, w którym był Andi i Camila. Słychać było stamtąd śmiechy i rozmowy. Chciała tam wejść i przytulić się do Andiego, ale z ledwością się powstrzymywała. Wchodząc do kuchni, potknęła się o próg. 
- Uhuhuh, kochana. Widzę, że chyba trochę się za nim stęskniłaś. - wydusiła Tamara przez śmiech.
- Weź mnie nie dobijaj. Zrobisz mi kawę?
- Luzik. A tak przy okazji, to o której przyjechał?
- Po 4 nad ranem. I od tamtej pory siedzi z Camilą.
- Lol. - powiedziała otwierając gazetę i siadając na krześle tyłem do drzwi. W tej samej chwili, po cichu do kuchni wszedł Andreas, objął Elizę i wtulił się w nią. Ta odwróciła się i widząc twarz ukochanego pocałowała go. 
- Tak bardzo cię kocham. - powiedział chłopak.
- Ja ciebie też.
- Pójdziemy do twojego pokoju? Muszę ci coś powiedzieć.
- Dobrze, chodźmy.

.............................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................

Hejka :* Przepraszam, że musieliście taaaaaaak bardzo długo czekać na kolejny rozdział, ale szkoła, popsuty komp itp sytuacje sprawiły takie opóźnienie. Mam nadzieję, że ten rozdział wam się podobał :D Już niedługo powinien pojawić się nowy xD Przypuszczam, że do świąt mogą pojawić się jeszcze dwa/trzy, ale niczego nie obiecuję. Zobaczymy jak wyjdzie. Pozdrowienia od autorów :*  Ania xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz