-Nie wiem co Cię napadło. Od rana chodzisz jakby ci ktoś obiecał ciastko i go nie dał. Eliza co jest? Coś się stało? - Tamara martwiła się zachowaniem przyjaciółki. - Może najpierw gorąca czekolada? - Zaproponowała.
-Yyyyy... Co?
-I do tego mnie nie słuchasz! - Tamara próbowała przywrócić Elizę do porządku. - Ogarnij się!
-Przepraszam. Po prostu mam ciężki dzień, ok? - dziewczyna próbowała się wymigać.
-O 7? Serio?
-Tak. Daj mi spokój.
-O nie. Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.
-Ugh. - westchnęła i odsunęła z hukiem krzesło.
-Uspokój się, jesteś w pracy! Idę po czekoladę.
Tamara, pomimo tego, że Eliza nie chciała jej nic powiedzieć, nie chciała odpuścić. Po kilku minutach wróciła z dwoma kubkami gorącego napoju.
-Masz. I mów o co chodzi.
-Muszę?
-Nie, ale jestem Twoją przyjaciółką i chciałabym wiedzieć czemu tak dziwnie się zachowujesz.
-Andreas.
-Co Andreas?
-Tęsknię. Bardzo. - mówiąc to, Eliza miała nieobecny wyraz twarzy.
-Nie możesz zadzwonić?
-Oszalałaś, prawda? Niech sam zadzwoni. Ja nie mam zamiaru. Gdyby mu na mnie zależało, to już dawno by to zrobił.
-Jezu czemu taka jesteś?
-Jaka?
-Taka... zwykła. "Jakby mu zależało, to już dawno by to zrobił." A może on myśli tak samo o Tobie?
-Haha, na pewno. - powiedziała ironicznie Eliza.
-Daj telefon.
-Nie.
-Jesteś beznadziejna! - Tamara zaczęła się śmiać i rzuciła w przyjaciółkę jej bluzą. - I uwierz, że nie pójdziesz wcześniej do domu. Nie ma takiej opcji. Nie możesz mnie zostawić samej.
-Pójdę po świeże ręczniki.
Widać było, że ta rozmowa trochę pomogła.
niedziela, 25 października 2015
niedziela, 12 kwietnia 2015
,,Nikomu nie otwieraj,,
Perspektywa Camili*
-O czym tak myślisz? - zapytał mnie Maciek. Siedzieliśmy na kanapie w milczeniu wtuleni w siebie. Takie życie bez trosk, problemów i z ukochanym u boku bardzo by mi odpowiadało. Pytam codziennie samą siebie, dlaczego jest tak źle. Ale chyba tylko po to by się bardziej zdenerwować.
-Hej, żyjesz?! - głos Maćka przywrócił mnie na ziemię. Tylko czemu aż tak srogo?!
-Myślę o życiu.. Wiesz, coś w stylu ,,co by było gdyby..''
-Zadręczasz się tą chorobą. To nie koniec świata! Masz Mnie,Andreasa, rodziców, przyjaciół...
-Tyle że choroba sama się nie weźmie! Nie powie ,,Dobra już nie będę cię męczyć, Papa!'' Nie zrozumiesz tego, bo sam chory nie jesteś! A nawet gdybyś był to twoje kochane fanki, po tygodniu zbierania forsy miałaby tyle, że co najmniej milion by ci został! -wybuchłam. I chyba nieco za ostro.
-Co do pierwszego to masz rację, ale mimo tego, że nie wiem jak to jest staram się to zrozumieć! A co do drugiego zdania.. Jesteś zazdrosna - przymróżył oczy i spojrzał na mnie, a ja poczułam że się rumienię.
-Nie jestem! - odwróciłam się do niego plecami i skrzyżowałam ręce.
-Oj nie ładnie się odwracać w trakcie rozmowy.
Ten ton mi się podobał. Uśmiechnęłam się i odwróciłam. Zaraz rozszerzyły mi się źrenice. Stał tak blisko z wyciągniętymi rękami i domyśliłam się czego chce, odsunęłam się do ściany i zawołałam: ,,Nie łaskocz mnie!''. Zaśmiał się pod nosem i podszedł jeszcze bliżej. Poczułam ciepły oddech na szyi i zaraz potem Jego usta zaczęły delikatnie mnie całować. Przymknęłam oczy i jęknęłam cicho, a Maciek bardzo wolno jechał w górę, w stronę moich oczekujących warg. Nie wytrzymałam i sama go pocałowałam. Szybko i mocno wpiłam się w jego wargi. Zaraz oddał mi pocałunek, delikatny ale zmysłowy. Oderwaliśmy się w tym samym momencie lekko dysząc i uśmiechając się.
-I ty mi mówisz że nie jesteś zazdrosna?
-A ty byś o mnie nie był?
-Jestem od samego początku. - zapewnił i przytulił mnie mocno. Mój umysł nie dopuszczał w tej chwili do siebie niczego poza jego słowami.
-Zaraz będę musiał iść. - i znowu wyrwał mnie z zamyślenia. Czy on to robi specjalnie??
-Jasne, rozumiem.
Perspektywa Maćka *
Usłyszałem smutny ton jej głosu. Gdyby nie treningi to na pewno bym z nią został. Nie może być teraz sama.
-Przyjdę jutro rano do Ciebie, dobrze?
-Przyjdź! -krzyknęła i wtuliła się w moje ramię.Oparłem swoją głowę o jej włosy i zacząłem lekko je gładzić ,,Zostaniesz jeszcze chwilę?,, usłyszałem. Kiwnąłem głową, a gdy to poczuła, rozluźniła się.
-Dobra, dosyć tego mazgajenia się! Co będzie to będzie! - z radością odkryłem wesołość w jej głosie.
-No i tak właśnie masz myśleć! Zero smutków, ok!?
-Obiecuje, Panie Kot!
-Czy Pani ze mnie kpi Panno Wellinger?
-Ależ nie, skądże! - zachichotała.
-Muszę już iść Cami. Do jutra?
-Do jutra. Ale zadzwoń jak będziesz już w hotelu! Żebym się nie martwiła! - spojrzała na mnie oskarżycielsko. Pokiwałem głową.
-Uważaj na siebie. Dobranoc. - poczułem jej usta na moim policzku. Oddałem jej pocałunek i wyszedłem.
*
Maciek wychodząc z mieszkania natknął się na pewne białe BMW. Nieco się zdziwił widokiem czyjegoś uruchomionego auta przed podjazdem Camili ale zignorował to. Planował bowiem małą niespodziankę dla dziewczyny. Otóż niedawno udało mu się wygrać kwalifikacje. Dostał za to trochę pieniędzy i chciał za to sfinansować wycieczkę w góry z chlopakami. Wiedział, że dziewczyna nigdy by mu nie wybaczyła gdyby jej nie zabrał, ale czy miałby w ogóle odwagę zostawić ją tu samą? Nie, raczej nie. Szedł ciemną uliczką kierując się w stronę hotelu. Nagle usłyszał pisk opon. Odwrócił się. Jego oczom ukazało się pędzące, to samo białe BMW które widział kilka minut wcześniej. Pędziło na niego z ogromną prędkością. W ostatniej chwili wyminęło go i zniknęło za zakrętem. Pośpiesznie wyjął telefon i napisał SMS-a do Camili ,,Nikomu nie otwieraj drzwi. Zaraz będę. Wszystko wyjaśnię,, Kliknął ,,Wyślij,, i puścił się biegiem w kierunku domu Niemki.
-O czym tak myślisz? - zapytał mnie Maciek. Siedzieliśmy na kanapie w milczeniu wtuleni w siebie. Takie życie bez trosk, problemów i z ukochanym u boku bardzo by mi odpowiadało. Pytam codziennie samą siebie, dlaczego jest tak źle. Ale chyba tylko po to by się bardziej zdenerwować.
-Hej, żyjesz?! - głos Maćka przywrócił mnie na ziemię. Tylko czemu aż tak srogo?!
-Myślę o życiu.. Wiesz, coś w stylu ,,co by było gdyby..''
-Zadręczasz się tą chorobą. To nie koniec świata! Masz Mnie,Andreasa, rodziców, przyjaciół...
-Tyle że choroba sama się nie weźmie! Nie powie ,,Dobra już nie będę cię męczyć, Papa!'' Nie zrozumiesz tego, bo sam chory nie jesteś! A nawet gdybyś był to twoje kochane fanki, po tygodniu zbierania forsy miałaby tyle, że co najmniej milion by ci został! -wybuchłam. I chyba nieco za ostro.
-Co do pierwszego to masz rację, ale mimo tego, że nie wiem jak to jest staram się to zrozumieć! A co do drugiego zdania.. Jesteś zazdrosna - przymróżył oczy i spojrzał na mnie, a ja poczułam że się rumienię.
-Nie jestem! - odwróciłam się do niego plecami i skrzyżowałam ręce.
-Oj nie ładnie się odwracać w trakcie rozmowy.
Ten ton mi się podobał. Uśmiechnęłam się i odwróciłam. Zaraz rozszerzyły mi się źrenice. Stał tak blisko z wyciągniętymi rękami i domyśliłam się czego chce, odsunęłam się do ściany i zawołałam: ,,Nie łaskocz mnie!''. Zaśmiał się pod nosem i podszedł jeszcze bliżej. Poczułam ciepły oddech na szyi i zaraz potem Jego usta zaczęły delikatnie mnie całować. Przymknęłam oczy i jęknęłam cicho, a Maciek bardzo wolno jechał w górę, w stronę moich oczekujących warg. Nie wytrzymałam i sama go pocałowałam. Szybko i mocno wpiłam się w jego wargi. Zaraz oddał mi pocałunek, delikatny ale zmysłowy. Oderwaliśmy się w tym samym momencie lekko dysząc i uśmiechając się.
-I ty mi mówisz że nie jesteś zazdrosna?
-A ty byś o mnie nie był?
-Jestem od samego początku. - zapewnił i przytulił mnie mocno. Mój umysł nie dopuszczał w tej chwili do siebie niczego poza jego słowami.
-Zaraz będę musiał iść. - i znowu wyrwał mnie z zamyślenia. Czy on to robi specjalnie??
-Jasne, rozumiem.
Perspektywa Maćka *
Usłyszałem smutny ton jej głosu. Gdyby nie treningi to na pewno bym z nią został. Nie może być teraz sama.
-Przyjdę jutro rano do Ciebie, dobrze?
-Przyjdź! -krzyknęła i wtuliła się w moje ramię.Oparłem swoją głowę o jej włosy i zacząłem lekko je gładzić ,,Zostaniesz jeszcze chwilę?,, usłyszałem. Kiwnąłem głową, a gdy to poczuła, rozluźniła się.
-Dobra, dosyć tego mazgajenia się! Co będzie to będzie! - z radością odkryłem wesołość w jej głosie.
-No i tak właśnie masz myśleć! Zero smutków, ok!?
-Obiecuje, Panie Kot!
-Czy Pani ze mnie kpi Panno Wellinger?
-Ależ nie, skądże! - zachichotała.
-Muszę już iść Cami. Do jutra?
-Do jutra. Ale zadzwoń jak będziesz już w hotelu! Żebym się nie martwiła! - spojrzała na mnie oskarżycielsko. Pokiwałem głową.
-Uważaj na siebie. Dobranoc. - poczułem jej usta na moim policzku. Oddałem jej pocałunek i wyszedłem.
*
Maciek wychodząc z mieszkania natknął się na pewne białe BMW. Nieco się zdziwił widokiem czyjegoś uruchomionego auta przed podjazdem Camili ale zignorował to. Planował bowiem małą niespodziankę dla dziewczyny. Otóż niedawno udało mu się wygrać kwalifikacje. Dostał za to trochę pieniędzy i chciał za to sfinansować wycieczkę w góry z chlopakami. Wiedział, że dziewczyna nigdy by mu nie wybaczyła gdyby jej nie zabrał, ale czy miałby w ogóle odwagę zostawić ją tu samą? Nie, raczej nie. Szedł ciemną uliczką kierując się w stronę hotelu. Nagle usłyszał pisk opon. Odwrócił się. Jego oczom ukazało się pędzące, to samo białe BMW które widział kilka minut wcześniej. Pędziło na niego z ogromną prędkością. W ostatniej chwili wyminęło go i zniknęło za zakrętem. Pośpiesznie wyjął telefon i napisał SMS-a do Camili ,,Nikomu nie otwieraj drzwi. Zaraz będę. Wszystko wyjaśnię,, Kliknął ,,Wyślij,, i puścił się biegiem w kierunku domu Niemki.
środa, 11 lutego 2015
Zbliżenia
Camila po doprowadzeniu kuchni do ładu, zaraz pomyślała o jej spotkaniu z Maćkiem. Tymczasem chłopak już zmierzał w kierunku jej mieszkania. Był bardzo zadowolony, że znów ją zobaczy. Jednocześnie miał nadzieję, że to spotkanie pozwoli mu jeszcze bardziej poznać dziewczynę. Przed jej domem zawahał się i postanowił, że skoczy jeszcze do sklepu kupić czekoladki. Kilka minut później już dzwonił do drzwi Camili.
-Cześć - zawołała uśmiechnięta dziewczyna.
-Cześć, to dla Ciebie - powiedział chłopak wręczając jej słodki upominek. Ona chwyciła paczuszkę i pocałowała chłopaka w policzek ,,Dziękuję'' szepnęła Mu do ucha i zaproponowała by przeszli do salonu.
-Chcesz coś do picia? - spytała gdy usiedli.
-Niekoniecznie. Usiądź chciałbym z Tobą porozmawiać.
Camila spojrzała niepewnie w jego stronę. Takich próśb nie podaje się bez przyczyny. ,,Może jednak się zakochał?,, przebiegło jej przez głowę. Mimo wątpliwości usiadła.
-Słuchaj.. Moje pytanie mogło Cię nieco zdziwić, ale chcę wiedzieć czy będziesz na zawodach w sobotę? i zależy mi też żeby Cię bliżej poznać -chwycił ją za rękę.
-Oczywiście że będę, ktoś musi dopingować brata.
-A mnie? - udał obrażonego.
-Ciebie? Niee no co ty - wstała i ze śmiechem uciekła do kuchni.Złapał ją w połowie drogi i zaczął łaskotać. Niemka bezskutecznie próbowała się bronić. Maciek był wyższy a przed wszystkim silniejszy.
-Przestań,Proszę! No proszę! Będę ci kibicować! Ale już dosyć!
-Skąd mam mieć pewność?
-Znikąd haha! Nigdy nie ma pewności - po chwili tarzała się ze śmiechu po podłodze. Gdy wreszcie ,,kara,, dobiegła końca, dość długo leżała na ziemi próbując wyrównać oddech.Chłopak położył się obok i obserwował nierównomierne ruchy jej klatki piersiowej.
-Jesteś szalony - wydyszała cicho.
-Jestem konsekwentny - uśmiechnął się.
-Taa, a do tego.. Oj dobra nic nie mówię! - powiedziała gdy jego ręce znów zawędrowały na jej brzuch.
-Wcale nie zamierzałem Cię łaskotać - zacisnął ręce na jej talii i przysunął do siebie by pocałować ją w usta.
-Nie mogłeś tak od razu? To o wiele przyjemniejsze niż łaskotki - oparła się na łokciach, a jej twarz znalazła się kilka centymetrów niżej niż twarz chłopaka.
-A chcesz więcej?
Dziewczyna uśmiechnęła się.
-Uznam to za tak - i pochylił się by znowu ją pocałować.
-A koniecznie muszę się opierać na podłodze? Już mnie łokcie pieką!
-Bardzo śmieszne..
Polak wstał i oparł się o ścianę patrząc z rozbawieniem na dziewczynę. Była taka słodka gdy się denerwowała. Właśnie posłała Mu spojrzenie typu ,,Skoro już stoisz mógłbyś pomóc mi wstać!,, Więc uklęknął, wziął ją na ręcę i podniósł w górę ,,Sama chciałaś,, - pomyślał wpatrując się w jej oczy. Były wyjątkowo piękne, jasnobłękitne.
-Postawisz mnie kiedyś? - usłyszał. Uśmiechnął się do siebie i delikatnie opuścił dziewczynę. Jednak jego ręką wciąż spoczywała na jej talii. Polak przybliżył się do dziewczyny jednocześnie przyciskając ją do ściany.Niemka objęła Jego szyję i delikatnie Go pocałowała a później wtuliła się w ramię chłopaka, który krótko później zrozumiał że zaczęła drżeć.
-Płaczesz? Dlaczego? Przeze mnie? - zapytał.
-Nie przez Ciebie. Tylko znowu wróciła myśl że mogę to stracić.
-Nie stracisz. Nie bój się. - pogładził jej włosy.
-Kocham Cie.
-Ja Ciebie też.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejo ;* Post dedykuje moim myszkom Emi i Wiki <3 Kochane <3
Miłego czytania! I zachęcam do komentowania <3 Dobranoc <3
-Cześć - zawołała uśmiechnięta dziewczyna.
-Cześć, to dla Ciebie - powiedział chłopak wręczając jej słodki upominek. Ona chwyciła paczuszkę i pocałowała chłopaka w policzek ,,Dziękuję'' szepnęła Mu do ucha i zaproponowała by przeszli do salonu.
-Chcesz coś do picia? - spytała gdy usiedli.
-Niekoniecznie. Usiądź chciałbym z Tobą porozmawiać.
Camila spojrzała niepewnie w jego stronę. Takich próśb nie podaje się bez przyczyny. ,,Może jednak się zakochał?,, przebiegło jej przez głowę. Mimo wątpliwości usiadła.
-Słuchaj.. Moje pytanie mogło Cię nieco zdziwić, ale chcę wiedzieć czy będziesz na zawodach w sobotę? i zależy mi też żeby Cię bliżej poznać -chwycił ją za rękę.
-Oczywiście że będę, ktoś musi dopingować brata.
-A mnie? - udał obrażonego.
-Ciebie? Niee no co ty - wstała i ze śmiechem uciekła do kuchni.Złapał ją w połowie drogi i zaczął łaskotać. Niemka bezskutecznie próbowała się bronić. Maciek był wyższy a przed wszystkim silniejszy.
-Przestań,Proszę! No proszę! Będę ci kibicować! Ale już dosyć!
-Skąd mam mieć pewność?
-Znikąd haha! Nigdy nie ma pewności - po chwili tarzała się ze śmiechu po podłodze. Gdy wreszcie ,,kara,, dobiegła końca, dość długo leżała na ziemi próbując wyrównać oddech.Chłopak położył się obok i obserwował nierównomierne ruchy jej klatki piersiowej.
-Jesteś szalony - wydyszała cicho.
-Jestem konsekwentny - uśmiechnął się.
-Taa, a do tego.. Oj dobra nic nie mówię! - powiedziała gdy jego ręce znów zawędrowały na jej brzuch.
-Wcale nie zamierzałem Cię łaskotać - zacisnął ręce na jej talii i przysunął do siebie by pocałować ją w usta.
-Nie mogłeś tak od razu? To o wiele przyjemniejsze niż łaskotki - oparła się na łokciach, a jej twarz znalazła się kilka centymetrów niżej niż twarz chłopaka.
-A chcesz więcej?
Dziewczyna uśmiechnęła się.
-Uznam to za tak - i pochylił się by znowu ją pocałować.
-A koniecznie muszę się opierać na podłodze? Już mnie łokcie pieką!
-Bardzo śmieszne..
Polak wstał i oparł się o ścianę patrząc z rozbawieniem na dziewczynę. Była taka słodka gdy się denerwowała. Właśnie posłała Mu spojrzenie typu ,,Skoro już stoisz mógłbyś pomóc mi wstać!,, Więc uklęknął, wziął ją na ręcę i podniósł w górę ,,Sama chciałaś,, - pomyślał wpatrując się w jej oczy. Były wyjątkowo piękne, jasnobłękitne.
-Postawisz mnie kiedyś? - usłyszał. Uśmiechnął się do siebie i delikatnie opuścił dziewczynę. Jednak jego ręką wciąż spoczywała na jej talii. Polak przybliżył się do dziewczyny jednocześnie przyciskając ją do ściany.Niemka objęła Jego szyję i delikatnie Go pocałowała a później wtuliła się w ramię chłopaka, który krótko później zrozumiał że zaczęła drżeć.
-Płaczesz? Dlaczego? Przeze mnie? - zapytał.
-Nie przez Ciebie. Tylko znowu wróciła myśl że mogę to stracić.
-Nie stracisz. Nie bój się. - pogładził jej włosy.
-Kocham Cie.
-Ja Ciebie też.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejo ;* Post dedykuje moim myszkom Emi i Wiki <3 Kochane <3
Miłego czytania! I zachęcam do komentowania <3 Dobranoc <3
czwartek, 22 stycznia 2015
Przestroga
Camila zaraz po przebudzeniu wzięła szybki prysznic i wyszła do sklepu. Gdy wracała już z zakupami do domu, cały czas czuła na sobie czyjś wzrok, ale starała się to ignorować. Chwilę potem, z głośnym warkotem przejechał obok niej motor, a jego właściciel krzyknął : "Strzeż się! ". Camila aż się wzdrygnęła. Przez całą drogę rozglądała się na boki czy ktoś jej nie śledził. W domu zamknęła szczelnie drzwi i zajęła się rozpakowywaniem zakupów. Kupiła wszystko, co było potrzebne do przygotowania makaronu z serem na dzisiejszy obiad dla chłopaków. Ledwie skończyła a rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyła je.. Ale nikogo nie było.
-Halo? - zawołała i rozglądnęła się na boki. Uznała to za żart okolicznych dzieciaków. Zamknęła drzwi i zajęła się nakrywaniem do stołu. Niecałe 5 minut później znowu usłyszała dzwonek.
-Cholera jasna! Czego znowu?! - krzyknęła otwierając drzwi. Za nimi stali Andreas i Marinus ze zdziwionymi minami.
- Dobrze się czujesz? - zapytał Andreas.
-Ups przepraszam, wejdźcie. - zaprosiła ich gestem dłoni do środka.
-Czemu na nas nawrzeszczałaś? - zaciekawił się Marinus.
-Wcześniej jakiś dzieciak chyba bawił się dzwonkiem. Wybaczcie noo.
-Dobra, mniejsza już o to. Byłaś u lekarza? -spytał 19-latek.
-Jutro idę. Chodźcie coś zjeść. Zrobiłam makaron z serem. - uśmiechnęła się i cała trójka zajęła się jedzeniem. Podczas posiłku Camila kilkakrotnie sięgała po telefon. Maciek pisał że już tęskni, że ją kocha i że cieszy się na wieczór. Zwróciło to uwagę chłopców, którzy zaczęli bacznie ją obserwować. Po ostatnim sms-ie o wspólnym wieczorze dziewczyna lekko się zarumieniła co nie uszło ich uwagę. W końcu podjęli rozmowę.
-Z kim tam romansujesz? -spytał Kraus.
-Nie romansuje z nikim -spojrzała gniewnie na przyjaciela - Po prostu dostałam bardzo miłego SMS-a od przyjaciela.
-OK. A kto to ten przyjaciel?
-Nieważne. Dowiecie się w odpowiedniej chwili.
-Camila.. Możemy porozmawiać? -spytał Andreas. -Na osobności. - spojrzał na Marinusa.
-Okej -powiedziała. Przeszli na kanapę w salonie, usiedli a Andreas przytulił do siebie siostrę.
-Brakowało mi tego -powiedziała odwzajemniając uścisk. Siedzieli tak dobre dwie minuty, po czym Andreas wyznał jej wszystko co stało się miedzy nim a Elizą. Dziewczyna nieustannie go pocieszała, zapewniała że bedzie dobrze i tuliła mocniej do siebie.
-Gdyby nie ten pieprzony rak, nic by się nie stało.
-Tylko nie próbuj sugerować, że to twoja wina.
-OK, przy Tobie nie będę. -zapewniła. - A teraz wracajmy bo zaraz Marinus zacznie się niecierpliwić. -złapała go za rękę i zaprowadziła do kuchni. Tam zastał ich ciekawy widok. Marinus stał nad zlewem i szorował spodnie ubrudzone serowym sosem.
-No no. Widzę że teraz Ty się dobrze bawiłeś. -powiedział Andreas ze śmiechem. Camilla także się uśmiechnęła.
-Taki jesteś mądry? -zapytał ze śmiechem Kraus i chlapnął wodą w stronę kumpla. Andreas cofnął się za siostrę i to ona oberwała.
-Andreas!
-No co? Haha.
-Ja ci zaraz dam! - Camila sięgnęła po butelkę z wodą, odkreciła ją i chlusnęła w twarz bratu. -Masz debilu! Haha - zaśmiała się naśladując Go.
-Ożesz ty! Policzymy się na basenie!
-Jasne jasne. Marinus, zmyłeś to? -zapytała Camila, wciąż trzęsąc się ze śmiechu.
-Tak, ale to wygląda..
-.. jakbys się zsikał! -zawołali jednocześnie Camila i Andreas.
-Bardzo śmieszne! -udał obrażonego.- Camila, masz jakiś dres?
-Mam jedne spodnie Andreasa gdzieś w łazience. Zaraz przyniosę.
-Ale wyprałaś je prawda? Nie chcę nim śmierdzieć. - uśmiechnął się Kraus.
-Śmieszne -tym razem 19-latek się "fochnął"
-Masz, są czyste -powiedziała podając je Marinusowi.
-Dzięki -powiedział i poszedł do łazienki się przebrać.
-Okej, chyba będziemy się zbierać. - powiedział Andreas.
-Dobrze.
-To co? Do zobaczenia! -powiedział przytulając siostrę.
-Pa!
Potem pożegnała się jeszcze z Marinusem a gdy wyszli, postanowiła trochę ogarnąć kuchnię.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka!! <3 Podpisuję się pod prośbą Ani :) Pokazujcie nam bardziej czy się bam podoba czy nie :) Komentarze naprawdę bardzo motywują nas do pisania. <3 Prosimy o jakieś wskazówki jeśli coś jest źle :) Czekamy na opinie!!!
Mimo wszystko dziękujemy że to czytacie i że jesteście z nami :3 Dziękujemy! <3 ~ Madzik
-Halo? - zawołała i rozglądnęła się na boki. Uznała to za żart okolicznych dzieciaków. Zamknęła drzwi i zajęła się nakrywaniem do stołu. Niecałe 5 minut później znowu usłyszała dzwonek.
-Cholera jasna! Czego znowu?! - krzyknęła otwierając drzwi. Za nimi stali Andreas i Marinus ze zdziwionymi minami.
- Dobrze się czujesz? - zapytał Andreas.
-Ups przepraszam, wejdźcie. - zaprosiła ich gestem dłoni do środka.
-Czemu na nas nawrzeszczałaś? - zaciekawił się Marinus.
-Wcześniej jakiś dzieciak chyba bawił się dzwonkiem. Wybaczcie noo.
-Dobra, mniejsza już o to. Byłaś u lekarza? -spytał 19-latek.
-Jutro idę. Chodźcie coś zjeść. Zrobiłam makaron z serem. - uśmiechnęła się i cała trójka zajęła się jedzeniem. Podczas posiłku Camila kilkakrotnie sięgała po telefon. Maciek pisał że już tęskni, że ją kocha i że cieszy się na wieczór. Zwróciło to uwagę chłopców, którzy zaczęli bacznie ją obserwować. Po ostatnim sms-ie o wspólnym wieczorze dziewczyna lekko się zarumieniła co nie uszło ich uwagę. W końcu podjęli rozmowę.
-Z kim tam romansujesz? -spytał Kraus.
-Nie romansuje z nikim -spojrzała gniewnie na przyjaciela - Po prostu dostałam bardzo miłego SMS-a od przyjaciela.
-OK. A kto to ten przyjaciel?
-Nieważne. Dowiecie się w odpowiedniej chwili.
-Camila.. Możemy porozmawiać? -spytał Andreas. -Na osobności. - spojrzał na Marinusa.
-Okej -powiedziała. Przeszli na kanapę w salonie, usiedli a Andreas przytulił do siebie siostrę.
-Brakowało mi tego -powiedziała odwzajemniając uścisk. Siedzieli tak dobre dwie minuty, po czym Andreas wyznał jej wszystko co stało się miedzy nim a Elizą. Dziewczyna nieustannie go pocieszała, zapewniała że bedzie dobrze i tuliła mocniej do siebie.
-Gdyby nie ten pieprzony rak, nic by się nie stało.
-Tylko nie próbuj sugerować, że to twoja wina.
-OK, przy Tobie nie będę. -zapewniła. - A teraz wracajmy bo zaraz Marinus zacznie się niecierpliwić. -złapała go za rękę i zaprowadziła do kuchni. Tam zastał ich ciekawy widok. Marinus stał nad zlewem i szorował spodnie ubrudzone serowym sosem.
-No no. Widzę że teraz Ty się dobrze bawiłeś. -powiedział Andreas ze śmiechem. Camilla także się uśmiechnęła.
-Taki jesteś mądry? -zapytał ze śmiechem Kraus i chlapnął wodą w stronę kumpla. Andreas cofnął się za siostrę i to ona oberwała.
-Andreas!
-No co? Haha.
-Ja ci zaraz dam! - Camila sięgnęła po butelkę z wodą, odkreciła ją i chlusnęła w twarz bratu. -Masz debilu! Haha - zaśmiała się naśladując Go.
-Ożesz ty! Policzymy się na basenie!
-Jasne jasne. Marinus, zmyłeś to? -zapytała Camila, wciąż trzęsąc się ze śmiechu.
-Tak, ale to wygląda..
-.. jakbys się zsikał! -zawołali jednocześnie Camila i Andreas.
-Bardzo śmieszne! -udał obrażonego.- Camila, masz jakiś dres?
-Mam jedne spodnie Andreasa gdzieś w łazience. Zaraz przyniosę.
-Ale wyprałaś je prawda? Nie chcę nim śmierdzieć. - uśmiechnął się Kraus.
-Śmieszne -tym razem 19-latek się "fochnął"
-Masz, są czyste -powiedziała podając je Marinusowi.
-Dzięki -powiedział i poszedł do łazienki się przebrać.
-Okej, chyba będziemy się zbierać. - powiedział Andreas.
-Dobrze.
-To co? Do zobaczenia! -powiedział przytulając siostrę.
-Pa!
Potem pożegnała się jeszcze z Marinusem a gdy wyszli, postanowiła trochę ogarnąć kuchnię.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka!! <3 Podpisuję się pod prośbą Ani :) Pokazujcie nam bardziej czy się bam podoba czy nie :) Komentarze naprawdę bardzo motywują nas do pisania. <3 Prosimy o jakieś wskazówki jeśli coś jest źle :) Czekamy na opinie!!!
Mimo wszystko dziękujemy że to czytacie i że jesteście z nami :3 Dziękujemy! <3 ~ Madzik
wtorek, 20 stycznia 2015
Filmy
Po telefonie do Camili, Andreas położył się na sofie w salonie i włączył TV. Obejrzał na jakimś kanale kawałek filmu, przełączył i znów obejrzał kawałek innego i jeszcze raz przełączył. W końcu do pokoju wszedł Marinus.
-Co tam? - spytał siadając na fotelu.
-Możesz mi coś powiedzieć?
-Co?
-Myślisz, że Eliza.... Że mi wybaczy?
-Może tak, może nie.... Pożyjemy, zobaczymy.
-To żeś pomógł.... - odpowiedział Andreas i sięgnął po kubek z kawą, który stał na stoliku obok sofy.- Ja lecę się myć. Masz jakiś wolny ręcznik, bo mój jest mokry po poraniu?
-Szukaj w szafce nad pralką. - Marinus sięgnął po pilot i włączył DVD.
-Ok.
-Jaki film oglądamy? "Taxi", "13 DZIELNICA"..... Co?
-Dawaj jakiegoś pornolka! - zawołał Andreas z uśmiechem wchodząc do łazienki.
-Kretyn! - odkrzyknął Kraus i również się uśmiechnął. Widział, że jego przyjaciel powoli wraca do siebie. Rozmowa z Elizą pomogła. Marinus wybrał "13 DZIELNICA", ponieważ to ich ulubiony film.
Tymczasem Andreas rozebrał się i wszedł do wanny, która była już wypełniona po brzegi gorącą wodą i pianą. Zanurzył się po szyję i starał się zrelaksować. Zaczął myśleć o Elizie i o ich pierwszym razie, który mieli w urodziny dziewczyny. Brakowało mu bliskości i gorących namiętnych pocałunków z ukochaną. Tak bardzo zatracił się we wspaniałych wspomnieniach, że jego przyrodzenia zaczęło twardnieć, a sam Andreas poczuł, że musi porozmawiać z Elizą. Po kilkunastu minutach wyszedł z wanny, wytarł się czystym, pachnącym, miękkim ręcznikiem, założył slipki i stanął przed lustrem. Sięgnął po maszynkę do golenia i żel. Wycisnął trochę i rozprowadził równomiernie na brodzie i szyi. Zmoczył maszynkę i zaczął się golić. Oczywiście skutkiem bycia myślami gdzie indziej a robieniem czego innego były liczne zacięcia i krwawienia z rozciętych miejsc na brodzie. Po jakimś czasie krew zakrzepła i chłopak wyszedł z łazienki. Marinus spojrzał na niego i zrobił głupią minę, bo zauważył, że przyjaciel jest jakiś nieobecny.
-Ubierz się patafianie! - rzucił w niego poduszką. Chciał trochę rozładować napięcie.
-Nie masz co robić? - zapytał uśmiechnięty Welli i odrzucił poduszkę Krausowi.
-Najwyraźniej. Ale widzę, że nieźle się bawiłeś. - jego wzrok z twarzy powędrował na członka, któremu chyba brakowało miejsca w slipkach, bo wyraźnie się odznaczał.
-Zboczeniec.
-Chyba ty! Muszę ci powiedzieć, że nieźle się trzymasz. Kiedy ostatnio byłeś na siłowni?
-Kilka dni temu. A co? Podoba ci się mój sześciopak? - odpowiedział dumny Andreas.
-Oczywiście, że nie! - powiedział Marinus i zaczął się śmiać. - Ty chyba jeszcze mojego nie widziałeś!
-Nie ma się co patrzeć na tą twoją oponę!
-Jak to nie ma? Patrz! - chłopak zdjął koszulkę i stanął wyprostowany, pokazując przyjacielowi swój umięśniony brzuch.
-Uuuu, nie doceniałem cię. - odrzekł Andreas.
-A no widzisz. - uśmiechnięty Marinus usiadł na fotelu.
-Serio nie doceniałem cię. Nie myślałem, że tyle żresz! - powiedział chłopak i zaczął się śmiać.
-Osz ty!!! - Kraus zerwał się z fotela i pobiegł do pokoju za przyjacielem. Złapał go jeszcze na korytarzu i zaczęli się okładać. Oczywiście po przyjacielsku, żeby nie było żadnych siniaków itp. Pięć minut później obaj usiedli na podłodze i dyszeli ze zmęczenia. Byli jak bracia. Czasami zachowywali się jak małe dzieci, na przykład przed chwilą. Wiedzieli, że mogą sobie zaufać.
-Dzięki. - powiedział Andreas.
-Za to, że cię zaatakowałem? Luzik. Mogę to robić częściej. - zaśmiał się Marinus.
-Debil. A tak już na poważnie to jaki film oglądamy?
-Fajny.
Podnieśli się z podłogi. Andreas poszedł do pokoju ubrać się. Założył spodnie od piżamy i zwykłą koszulkę. Zanim udał się do salonu, nalał sobie soku do szklanki, a przyjacielowi wziął piwo z lodówki. Popcorn był już w salonie. Gdy już razem z Krausem zaczął oglądać, znów przypomniał sobie o Elizie. Skoczek zauważył ponowną nieobecność Welliego.
-Co znów? - spytał Marinus.
-Nic. Sorry, ale pójdę już do siebie. Jakoś dziś na niczym nie mogę się skupić. Dobranoc.
-Cześć.
Dziewiętnastolatek położył się i znów przypominał sobie wspólnie spędzony czas z Elizą. Cholernie tęsknił. Postanowił, że jutro pojedzie do ukochanej. Potrzebował jej. Wiedział, że sam nie da sobie rady. Miał nadzieję, że ona go nie odrzuci.
.........................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................
Dziś trochę o chłopakach xD W następnym rozdziale będzie się działo :D Zachęcam do komentowania, bo jest to motywacja do dalszego pisania. Bez komentarzy ciężko, bo nie wiem czy wam się podoba czy nie :/ Oczywiście mam nadzieję, że tak, ale chciałabym to potwierdzić widząc wasze komy ;) Jeśli macie jakieś pomysły dotyczące dalszych losów bohaterów to chętnie posłucham xD Swoje propozycje możecie pisać pod postami, na mojego fb: https://www.facebook.com/panda18xD, albo na aska: http://ask.fm/AniaPankiewicz Pozdrawiam i życzę miłego czytania ;*
Ania
-Kretyn! - odkrzyknął Kraus i również się uśmiechnął. Widział, że jego przyjaciel powoli wraca do siebie. Rozmowa z Elizą pomogła. Marinus wybrał "13 DZIELNICA", ponieważ to ich ulubiony film.
Tymczasem Andreas rozebrał się i wszedł do wanny, która była już wypełniona po brzegi gorącą wodą i pianą. Zanurzył się po szyję i starał się zrelaksować. Zaczął myśleć o Elizie i o ich pierwszym razie, który mieli w urodziny dziewczyny. Brakowało mu bliskości i gorących namiętnych pocałunków z ukochaną. Tak bardzo zatracił się we wspaniałych wspomnieniach, że jego przyrodzenia zaczęło twardnieć, a sam Andreas poczuł, że musi porozmawiać z Elizą. Po kilkunastu minutach wyszedł z wanny, wytarł się czystym, pachnącym, miękkim ręcznikiem, założył slipki i stanął przed lustrem. Sięgnął po maszynkę do golenia i żel. Wycisnął trochę i rozprowadził równomiernie na brodzie i szyi. Zmoczył maszynkę i zaczął się golić. Oczywiście skutkiem bycia myślami gdzie indziej a robieniem czego innego były liczne zacięcia i krwawienia z rozciętych miejsc na brodzie. Po jakimś czasie krew zakrzepła i chłopak wyszedł z łazienki. Marinus spojrzał na niego i zrobił głupią minę, bo zauważył, że przyjaciel jest jakiś nieobecny.
-Ubierz się patafianie! - rzucił w niego poduszką. Chciał trochę rozładować napięcie.
-Nie masz co robić? - zapytał uśmiechnięty Welli i odrzucił poduszkę Krausowi.
-Najwyraźniej. Ale widzę, że nieźle się bawiłeś. - jego wzrok z twarzy powędrował na członka, któremu chyba brakowało miejsca w slipkach, bo wyraźnie się odznaczał.
-Zboczeniec.
-Chyba ty! Muszę ci powiedzieć, że nieźle się trzymasz. Kiedy ostatnio byłeś na siłowni?
-Kilka dni temu. A co? Podoba ci się mój sześciopak? - odpowiedział dumny Andreas.
-Oczywiście, że nie! - powiedział Marinus i zaczął się śmiać. - Ty chyba jeszcze mojego nie widziałeś!
-Nie ma się co patrzeć na tą twoją oponę!
-Jak to nie ma? Patrz! - chłopak zdjął koszulkę i stanął wyprostowany, pokazując przyjacielowi swój umięśniony brzuch.
-Uuuu, nie doceniałem cię. - odrzekł Andreas.
-A no widzisz. - uśmiechnięty Marinus usiadł na fotelu.
-Serio nie doceniałem cię. Nie myślałem, że tyle żresz! - powiedział chłopak i zaczął się śmiać.
-Osz ty!!! - Kraus zerwał się z fotela i pobiegł do pokoju za przyjacielem. Złapał go jeszcze na korytarzu i zaczęli się okładać. Oczywiście po przyjacielsku, żeby nie było żadnych siniaków itp. Pięć minut później obaj usiedli na podłodze i dyszeli ze zmęczenia. Byli jak bracia. Czasami zachowywali się jak małe dzieci, na przykład przed chwilą. Wiedzieli, że mogą sobie zaufać.
-Dzięki. - powiedział Andreas.
-Za to, że cię zaatakowałem? Luzik. Mogę to robić częściej. - zaśmiał się Marinus.
-Debil. A tak już na poważnie to jaki film oglądamy?
-Fajny.
Podnieśli się z podłogi. Andreas poszedł do pokoju ubrać się. Założył spodnie od piżamy i zwykłą koszulkę. Zanim udał się do salonu, nalał sobie soku do szklanki, a przyjacielowi wziął piwo z lodówki. Popcorn był już w salonie. Gdy już razem z Krausem zaczął oglądać, znów przypomniał sobie o Elizie. Skoczek zauważył ponowną nieobecność Welliego.
-Co znów? - spytał Marinus.
-Nic. Sorry, ale pójdę już do siebie. Jakoś dziś na niczym nie mogę się skupić. Dobranoc.
-Cześć.
Dziewiętnastolatek położył się i znów przypominał sobie wspólnie spędzony czas z Elizą. Cholernie tęsknił. Postanowił, że jutro pojedzie do ukochanej. Potrzebował jej. Wiedział, że sam nie da sobie rady. Miał nadzieję, że ona go nie odrzuci.
.........................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................
Dziś trochę o chłopakach xD W następnym rozdziale będzie się działo :D Zachęcam do komentowania, bo jest to motywacja do dalszego pisania. Bez komentarzy ciężko, bo nie wiem czy wam się podoba czy nie :/ Oczywiście mam nadzieję, że tak, ale chciałabym to potwierdzić widząc wasze komy ;) Jeśli macie jakieś pomysły dotyczące dalszych losów bohaterów to chętnie posłucham xD Swoje propozycje możecie pisać pod postami, na mojego fb: https://www.facebook.com/panda18xD, albo na aska: http://ask.fm/AniaPankiewicz Pozdrawiam i życzę miłego czytania ;*
Ania
piątek, 16 stycznia 2015
Pocałunek
Maciek i Camila po skończonej zabawie idą do domu dziewczyny. Spędzili bardzo miło wieczór. Wieczór, który szczególnie spodobał się jej.
-Ale było świetnie! Mam dwa plastrony, od każdego autograf z dedykacją i numer telefonu Bieguna,Ziobry i Murańki! - zaszczebiotała Camila.
-Cieszę się że ci się podobało -uśmiechnął się ciemnowłosy.
-Bez Ciebie by tak nie było.. -Niemka zatrzymała się przed nim o kilka kroków. Skoczek spojrzał na nią i także stanął w miejscu. Dziewczyna podeszła do niego i złapała go za rękę. Po chwili znów ruszyli, lecz ich ręce ciągle były złączone.
-No to eee, zobaczymy się jeszcze? -zapytał gdy byli już pod jej domem.
-Głupie pytanie! Możesz wpaść do mnie jutro wieczorem. -zaproponowała.
-Będę po treningu.
-Będę czekać.-uśmiechnęła się. Maciek podszedł do niej chcąc ją przytulić na pożegnanie.. Lecz ona była szybsza.. Złapała go i przyciągnęła do siebie łącząc ich usta w pocałunku. Pocałunek był o wiele dłuższy od pierwszego. Był też bardziej namiętny. Dziewczyna oparła się o drzwi otwierając je, skutkiem czego ona i chłopak runęli na podłogę. Całowali się nadal z ogromnym zaangażowaniem, nie chcąc tego przerwać. Wiedzieli że krótko się znają, ale w niczym im to nie przeszkadzało. Zaczynali powoli darzyć się najpiękniejszym z uczuć -miłością. Na ich nieszczęście zadzwonił jego telefon. Camila odruchowo spojrzała na wyświetlacz. Dzwoniła ,,Misia,,
-Misia?! Masz dziewczynę?! Jak mogłeś?! - krzyknęła dziewczyna, wyślizgując się jednocześnie z ramion chłopaka.
-Nie mam dziewczyny, już ci mówiłem. -odparł spokojnie chłopak.
-To kto to?!
-Dziewczyna brata. Przyjaźnimy się i dlatego takie zdrobnienie.
-Fajna bajeczka, nie ma co. - klasnęła w dłonie.
-To prawda. Zależy mi tylko na Tobie. Jesteś wyjątkowa.. Wiem to, bo koleguję się z Marinusem. Często mi o Tobie mówił. Nie chcę żebyśmy się kłócili. Jeśli mnie nie chcesz zostańmy chociaż przyjaciółmi. Proszę.. -spojrzał na nią z żalem w oczach, chwytając jej rękę.
-Mnie też zależy.. Przepraszam, źle się zachowałam.. Jesteś cudowny i nie zasługuję na Ciebie. Chcę żeby ułożył sobie życie z kimś, kto będzie wart Twojego serca.
-Och Camila.. Kiedy zrozumiesz że chcę być tylko z Tobą?? -Dziewczyna spojrzała na niego. Wiedziała już że zakochuje się w Polaku. Był taki delikatny gdy ją całował, był.. Po prostu taki idealny. Te poczochrane włosy, przenikliwy wzrok i wciąż lekko rozchylone usta.. Nie wahała się dłużej, wiedziała, że chce mu to wyznać,wykrzyczeć całemu światu te kilka prostych słów - ,,Kocham Cię,,
-Jeśli naprawdę tego chcesz, musisz wiedzieć że ja też.. Że ja też coś czuję.- podeszła i wtuliła się w chłopaka. On uśmiechnął się, i przytulił twarz do jej miękkich włosów. Po chwili odchylił jej głowę do tyłu i pocałował w czoło. Zamknęli oczy ciesząc się chwilą.
Gdy Maciek już wychodził, powiedziała Mu że go kocha. Tak jak planowała.
,,Ja też Cię Kocham,, usłyszała i z uśmiechem zamknęła drzwi. Gdy zaparzała sobie wodę na herbatę gdy przyszedł SMS od Maćka ; "Dobrej nocy ;*" Napisała szybko odpowiedź ; "Dziękuje jeszcze raz za dzisiaj i Dobranoc ♥!" i poszła oglądać telewizję.
Godzinę później *
"dzwoni telefon, Andreas"
-Halo?
-Halo, Cami? Co robisz?
-Odpoczywam. - uśmiechnęła się do siebie. -A co?
-Mógłbym jutro wpaść?
-Z Marinusem?
-Jeśli chcesz.
-OK, o której?
-O 13?
-Okej.
- Kocham Cię, pa.
-Ja Ciebie też siostruś. - usłyszała po czym odłożyła słuchawkę. Przed pójściem spać postanowiła trochę ogarnąć mieszkanie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka! Trochę długo nic nie było, ale trochę weny wróciło ;* Miłego czytania ♥♥♥
Madzia ;*
-Ale było świetnie! Mam dwa plastrony, od każdego autograf z dedykacją i numer telefonu Bieguna,Ziobry i Murańki! - zaszczebiotała Camila.
-Cieszę się że ci się podobało -uśmiechnął się ciemnowłosy.
-Bez Ciebie by tak nie było.. -Niemka zatrzymała się przed nim o kilka kroków. Skoczek spojrzał na nią i także stanął w miejscu. Dziewczyna podeszła do niego i złapała go za rękę. Po chwili znów ruszyli, lecz ich ręce ciągle były złączone.
-No to eee, zobaczymy się jeszcze? -zapytał gdy byli już pod jej domem.
-Głupie pytanie! Możesz wpaść do mnie jutro wieczorem. -zaproponowała.
-Będę po treningu.
-Będę czekać.-uśmiechnęła się. Maciek podszedł do niej chcąc ją przytulić na pożegnanie.. Lecz ona była szybsza.. Złapała go i przyciągnęła do siebie łącząc ich usta w pocałunku. Pocałunek był o wiele dłuższy od pierwszego. Był też bardziej namiętny. Dziewczyna oparła się o drzwi otwierając je, skutkiem czego ona i chłopak runęli na podłogę. Całowali się nadal z ogromnym zaangażowaniem, nie chcąc tego przerwać. Wiedzieli że krótko się znają, ale w niczym im to nie przeszkadzało. Zaczynali powoli darzyć się najpiękniejszym z uczuć -miłością. Na ich nieszczęście zadzwonił jego telefon. Camila odruchowo spojrzała na wyświetlacz. Dzwoniła ,,Misia,,
-Misia?! Masz dziewczynę?! Jak mogłeś?! - krzyknęła dziewczyna, wyślizgując się jednocześnie z ramion chłopaka.
-Nie mam dziewczyny, już ci mówiłem. -odparł spokojnie chłopak.
-To kto to?!
-Dziewczyna brata. Przyjaźnimy się i dlatego takie zdrobnienie.
-Fajna bajeczka, nie ma co. - klasnęła w dłonie.
-To prawda. Zależy mi tylko na Tobie. Jesteś wyjątkowa.. Wiem to, bo koleguję się z Marinusem. Często mi o Tobie mówił. Nie chcę żebyśmy się kłócili. Jeśli mnie nie chcesz zostańmy chociaż przyjaciółmi. Proszę.. -spojrzał na nią z żalem w oczach, chwytając jej rękę.
-Mnie też zależy.. Przepraszam, źle się zachowałam.. Jesteś cudowny i nie zasługuję na Ciebie. Chcę żeby ułożył sobie życie z kimś, kto będzie wart Twojego serca.
-Och Camila.. Kiedy zrozumiesz że chcę być tylko z Tobą?? -Dziewczyna spojrzała na niego. Wiedziała już że zakochuje się w Polaku. Był taki delikatny gdy ją całował, był.. Po prostu taki idealny. Te poczochrane włosy, przenikliwy wzrok i wciąż lekko rozchylone usta.. Nie wahała się dłużej, wiedziała, że chce mu to wyznać,wykrzyczeć całemu światu te kilka prostych słów - ,,Kocham Cię,,
-Jeśli naprawdę tego chcesz, musisz wiedzieć że ja też.. Że ja też coś czuję.- podeszła i wtuliła się w chłopaka. On uśmiechnął się, i przytulił twarz do jej miękkich włosów. Po chwili odchylił jej głowę do tyłu i pocałował w czoło. Zamknęli oczy ciesząc się chwilą.
Gdy Maciek już wychodził, powiedziała Mu że go kocha. Tak jak planowała.
,,Ja też Cię Kocham,, usłyszała i z uśmiechem zamknęła drzwi. Gdy zaparzała sobie wodę na herbatę gdy przyszedł SMS od Maćka ; "Dobrej nocy ;*" Napisała szybko odpowiedź ; "Dziękuje jeszcze raz za dzisiaj i Dobranoc ♥!" i poszła oglądać telewizję.
Godzinę później *
"dzwoni telefon, Andreas"
-Halo?
-Halo, Cami? Co robisz?
-Odpoczywam. - uśmiechnęła się do siebie. -A co?
-Mógłbym jutro wpaść?
-Z Marinusem?
-Jeśli chcesz.
-OK, o której?
-O 13?
-Okej.
- Kocham Cię, pa.
-Ja Ciebie też siostruś. - usłyszała po czym odłożyła słuchawkę. Przed pójściem spać postanowiła trochę ogarnąć mieszkanie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka! Trochę długo nic nie było, ale trochę weny wróciło ;* Miłego czytania ♥♥♥
Madzia ;*
sobota, 3 stycznia 2015
Nowa miłość -nowa przygoda
Camila stała przed swoją szafą szukając jakiejś ciekawej stylizacji. W końcu wybrała czarne rurki, miętową koszulę z krótkim rękawem i czarną, skórzaną kurtkę. Chciała się czuć swobodnie w obecności skoczka.
Gdy tylko ułożyła swoje lokowane włosy, rozległ się dzwonek do drzwi. Bardzo podekscytowana pobiegła otworzyć.
-Cześć, jesteś gotowa? -zapytał skoczek.
-Tak, jeszcze tylko buty.
-Cudownie. -uśmiechnął się chłopak.
"Jejku, on wygląda zabójczo" pomyślała Niemka. Ale zaraz skarciła się za to. "Przecież jeszcze go nie znam. Nie mogę tak szybko odpłynąć"
-Okej, jestem gotowa możemy iść.
-Chcesz iść w jakieś konkretne miejsce? -spytał Maciek.
-Ty mnie gdzieś zabierz. -uśmiechnęła się. I ten uśmiech powalił chłopaka w tempie kilku mikro-sekund.
-To może chciałabyś poznać moich kolegów z kadry?
-Na serio? W sensie Stocha,Żyłę,Kubackiego,Ziobro, Murańkę i innych?!
-Noo,tak. -wyszczerzył do niej swoje białe zęby.
-Jejku jesteś cudowny! -Camila podskoczyła i objęła Maćka za szyję.- Zawsze chciałam ich poznać! Dziękuje.
-Nie ma sprawy. -zapewnił ją chłopak przy okazji obejmując w talii. Spojrzeli sobie w oczy.. I po chwili oboje wiedzieli co chcą z nich wyczytać.
-Dziękuje. -powtórzyła.-To dużo dla mnie znaczy.. Ostatnio dużo się działo, a dzięki Tobie mogę się nieco rozluźnić.
-Na tym właśnie mi zależy. Taka dziewczyna jak Ty nie powinna chodzić smutna.
-Taka jak ja? Przecież ja wcale nie jestem jakaś nadzwyczajna czy coś - zaśmiała się słodko, odrywając się jednocześnie od chłopaka.
-Jesteś jedyna w swoim rodzaju. -roześmiał się łapiąc ją za rękę.
-Nie jestem. Jestem zwykłą rozpieszczoną gówniarą -odwróciła się plecami do Polaka.- A do tego jeszcze zostało mi mało czasu. Mam raka i dlatego nie chcę się wiązać. Nie chciałabym nikogo zawieść. Zwłaszcza Ciebie. -spojrzała mu w oczy, a po jej policzku spłynęła łza. Chłopak podszedł do niej i wierzchem dłoni starł kroplę pełną smutku. Potem przysunął swoją twarz do jej twarzy i delikatnie pocałował. Camila mimo swych poprzednich słów nie zaprotestowała. Wsunęła ręce w jego gęste włosy oddając Mu pocałunek.Po dłuższej chwili oderwali się od siebie, a Maciek mocno ją przytulił.
-Słuchaj, nie jesteś żadną gówniarą - jesteś niezwykłą dziewczyną. Nie jesteś rozpieszczona - po prostu walczysz o swoje. I zostało ci dużo czasu! Nie poddasz się bo Ci nie pozwolę, rozumiesz?! - krzyczał chłopak.
-Nie poddam się, obiecuję -szepnęła cicho.- A właściwie dlaczego to robisz?
-Zależy mi. -wyznał
-Jeju -westchnęła. "Jesteś ideałem"
-,,Jeju,,?
-Po prostu nadal nie mogę uwierzyć że jesteś dla mnie taki dobry, mimo że prawie mnie nie znasz, to jest.. To jest dziwne a jednocześnie słodkie.
-Czuję że warto. I tyle. -uśmiechnął się. -A teraz chodźmy bo się spóźnimy na kolację.
-złapał dziewczynę za rękę i ruszyli w stronę pewnego Hotelu.
Na miejscu *
-Woow! Ale czad! Chyba będę tu wpadać częściej. -zawołała Camila na widok wnętrza hotelu.
-Ale tylko ze mną! -zastrzegł chłopak
-Tak tak. - zakpiła radośnie Niemka
-No tak! Bo powiem obsłudze żeby nie wpuszczali żadnych pięknych dziewczyn.
-Wredny komplement? Hahaha.
-Ej Maciuśś kto to? Hehe. - zagaił chłopaka jego współlokator, Piotrek Żyła.
-Jeny Piotrek.. Czy ty zawsze musisz jako pierwszy się wtrącić? -szturchnął go Maciek.
-A no muszę. Zapraszam panią do stolika - wyciągnął rękę do dziewczyny.
-Piotrek Żyła wyciąga do mnie rękę?! Boże, to najlepszy dzień mojego życia.
-Hehe. - wyszczerzył się Żyła. Camila podała mu dłoń i ruszyli razem z Maćkiem do stolika.
-Chłopaki oto.. Hmm, jak się nazywasz?
-Camila.
-Dzień-do-bry! -zawołali wszyscy chórem. Po krótkim powitaniu i przedstawianiu się, Camila i Maciek usiedli na wolne miejsca. I tak zaczęła się kilkugodzinna zabawa.
Gdy tylko ułożyła swoje lokowane włosy, rozległ się dzwonek do drzwi. Bardzo podekscytowana pobiegła otworzyć.
-Cześć, jesteś gotowa? -zapytał skoczek.
-Tak, jeszcze tylko buty.
-Cudownie. -uśmiechnął się chłopak.
"Jejku, on wygląda zabójczo" pomyślała Niemka. Ale zaraz skarciła się za to. "Przecież jeszcze go nie znam. Nie mogę tak szybko odpłynąć"
-Okej, jestem gotowa możemy iść.
-Chcesz iść w jakieś konkretne miejsce? -spytał Maciek.
-Ty mnie gdzieś zabierz. -uśmiechnęła się. I ten uśmiech powalił chłopaka w tempie kilku mikro-sekund.
-To może chciałabyś poznać moich kolegów z kadry?
-Na serio? W sensie Stocha,Żyłę,Kubackiego,Ziobro, Murańkę i innych?!
-Noo,tak. -wyszczerzył do niej swoje białe zęby.
-Jejku jesteś cudowny! -Camila podskoczyła i objęła Maćka za szyję.- Zawsze chciałam ich poznać! Dziękuje.
-Nie ma sprawy. -zapewnił ją chłopak przy okazji obejmując w talii. Spojrzeli sobie w oczy.. I po chwili oboje wiedzieli co chcą z nich wyczytać.
-Dziękuje. -powtórzyła.-To dużo dla mnie znaczy.. Ostatnio dużo się działo, a dzięki Tobie mogę się nieco rozluźnić.
-Na tym właśnie mi zależy. Taka dziewczyna jak Ty nie powinna chodzić smutna.
-Taka jak ja? Przecież ja wcale nie jestem jakaś nadzwyczajna czy coś - zaśmiała się słodko, odrywając się jednocześnie od chłopaka.
-Jesteś jedyna w swoim rodzaju. -roześmiał się łapiąc ją za rękę.
-Nie jestem. Jestem zwykłą rozpieszczoną gówniarą -odwróciła się plecami do Polaka.- A do tego jeszcze zostało mi mało czasu. Mam raka i dlatego nie chcę się wiązać. Nie chciałabym nikogo zawieść. Zwłaszcza Ciebie. -spojrzała mu w oczy, a po jej policzku spłynęła łza. Chłopak podszedł do niej i wierzchem dłoni starł kroplę pełną smutku. Potem przysunął swoją twarz do jej twarzy i delikatnie pocałował. Camila mimo swych poprzednich słów nie zaprotestowała. Wsunęła ręce w jego gęste włosy oddając Mu pocałunek.Po dłuższej chwili oderwali się od siebie, a Maciek mocno ją przytulił.
-Słuchaj, nie jesteś żadną gówniarą - jesteś niezwykłą dziewczyną. Nie jesteś rozpieszczona - po prostu walczysz o swoje. I zostało ci dużo czasu! Nie poddasz się bo Ci nie pozwolę, rozumiesz?! - krzyczał chłopak.
-Nie poddam się, obiecuję -szepnęła cicho.- A właściwie dlaczego to robisz?
-Zależy mi. -wyznał
-Jeju -westchnęła. "Jesteś ideałem"
-,,Jeju,,?
-Po prostu nadal nie mogę uwierzyć że jesteś dla mnie taki dobry, mimo że prawie mnie nie znasz, to jest.. To jest dziwne a jednocześnie słodkie.
-Czuję że warto. I tyle. -uśmiechnął się. -A teraz chodźmy bo się spóźnimy na kolację.
-złapał dziewczynę za rękę i ruszyli w stronę pewnego Hotelu.
Na miejscu *
-Woow! Ale czad! Chyba będę tu wpadać częściej. -zawołała Camila na widok wnętrza hotelu.
-Ale tylko ze mną! -zastrzegł chłopak
-Tak tak. - zakpiła radośnie Niemka
-No tak! Bo powiem obsłudze żeby nie wpuszczali żadnych pięknych dziewczyn.
-Wredny komplement? Hahaha.
-Ej Maciuśś kto to? Hehe. - zagaił chłopaka jego współlokator, Piotrek Żyła.
-Jeny Piotrek.. Czy ty zawsze musisz jako pierwszy się wtrącić? -szturchnął go Maciek.
-A no muszę. Zapraszam panią do stolika - wyciągnął rękę do dziewczyny.
-Piotrek Żyła wyciąga do mnie rękę?! Boże, to najlepszy dzień mojego życia.
-Hehe. - wyszczerzył się Żyła. Camila podała mu dłoń i ruszyli razem z Maćkiem do stolika.
-Chłopaki oto.. Hmm, jak się nazywasz?
-Camila.
-Dzień-do-bry! -zawołali wszyscy chórem. Po krótkim powitaniu i przedstawianiu się, Camila i Maciek usiedli na wolne miejsca. I tak zaczęła się kilkugodzinna zabawa.
czwartek, 1 stycznia 2015
Łzy
Andreas zdziwił się, gdy do siłowni weszła Camila. Wprawdzie, gdy mieszkał jeszcze z rodzicami, to dość często chodziła z nim na treningi. Lubił spędzać z nią czas. Nadal lubi. Chyba.... Dawno nigdzie razem nie wychodzili. Może trzeba to zmienić? Na razie musi poukładać sobie sprawy z Elizą. Przecież nie może tego tak zostawić. napisała, że nie wie czy jest gotowa na spotkanie z nim. "Muszę ją przekonać do rozmowy. Teraz uświadomiłem sobie jakim jestem kretynem." - pomyślał Andreas i wyjął komórkę. Ponownie napisał smsa do Elizy. "Proszę, spotkaj się ze mną. Już nie mogę wytrzymać... Cholernie tęsknię. Dzisiaj znów mi się śniłaś. Tym razem był to zupełnie inny scenariusz... :( Porozmawiaj ze mną, błagam. Kocham cię." Chłopak czuł się fatalnie. Od kilku dni prawie nie spał, nic nie jadł, źle skakał...
-Chłopie, myślałem, że się ogarniesz. już miałem cię na liście do Bischofshofen. Chyba nic z tego nie wyjdzie.
-Przepraszam... - wydusił z siebie Andreas i poszedł do szatni. Poszedł za nim Marinus. W końcu był jego przyjacielem i chciał pomóc skoczkowi.
-Zadam ci głupie pytanie jak na tą sytuację, ale wszystko ok? - zapytał Kraus.
-Nie. nic nie jest ok. Wszystko mi się sypie. Najpierw Camila, później Eliza, teraz konkurs, na który miałem szanse się załapać i nic z tego nie wyszło. Wszystko jest do dupy, rozumiesz? - powiedział załamany chłopak. Usiadł pod ścianą, podparł głowę rękoma i wydawało się, że cicho zapłakał. Marinus podszedł do niego i próbował go pocieszyć jak prawdziwy przyjaciel.
-Słuchaj, jeśli będziesz tu siedział, to na bank niczego nie uda się naprawić. jesteś moim kumplem i nie zostawię cię w takiej sytuacji.
-Pomóż mi... ja już nie daję rady...
-Zrobię co w mojej mocy.
Wtedy Andreas przytulił się do niego. Wiedział, że na Marinusa zawsze mógł i może liczyć. Spędzili ze sobą dużą ilość czasu i wiedzą najlepiej czego mogą się po sobie spodziewać.
-Kontaktowałeś się z Elizą? - zapytał po jakimś czasie Kraus.
-Próbowałem... Nie odpisuje, nie odbiera telefonów...
Marinus wyjął swój telefon z torby i wybrał numer dziewczyny.
-Halo?
-Cześć Eliza.
-Coś się stało, że dzwonisz? - spytała zdziwiona.
-A żebyś wiedziała.
-Andreas?
-Tak.
-Nie mam ochoty go widzieć. Jeszcze nie teraz...
-To przynajmniej z nim porozmawiaj, proszę. Nawet nie wiesz w jakim on jest stanie.
-A on się przejmował mną? Myślał nad tym co mi robi? - krzyknęła Eliza i poczuła łzy na swoim policzku.
-Masz rację, nie wiedział, ale daj mu szansę. Proszę. A jeśli szansa to za dużo to przynajmniej z nim pogadaj.
-Nie wiem czy to ma sens.
-Uwierz, że ma. -próbował ją przekonać. Nastała tak długa chwila ciszy, aż Marinus pomyślał, że dziewczyna się rozłączyła. - Jesteś? - zapytał.
-Yhy. Nie wiem co mam zrobić....
-Proszę..... Zrobisz to dla mnie? Albo nawet dla świętego spokoju.
-Dobra. Gdzie i kiedy? - wyrzekła zrezygnowana.
-Mogę po ciebie przyjechać.
-Mam lepszy pomysł. Przyjedźcie do mnie.
-Za pół godziny?
-Ok.
-Dziękuję. - powiedział skoczek.
-Podziękujesz jak to spotkanie przyniesie jakiś efekt.
-W to nie wątpię. - uśmiechnął się sam do siebie i rozłączył się.
Gdy tylko schował telefon do torby, spojrzał na Andreasa. Nadal siedział pod ścianą i płakał.
-Pakuj się. - powiedział. - Ja idę powiedzieć Wernerowi, że zwalniam się z treningu. Tobie i tak nic nie zrobi jak cię nie będzie.
-Co ty znowu kombinujesz? - zapytał cicho Andreas.
-Pakuj się. - powtórzył Marinus i poszedł pogadać z trenerem.
Andi miał nadzieję, że Eliza dała się przekonać na tą rozmowę. Niestety miał też pustkę w głowie. Nie wiedział co jej powie gdy się zobaczą. Co musi zrobić? W tym momencie do szatni wrócił Marinus.
-Gotowy? - zapytał
-Tak.
-To chodź.
Jechali dość krótko. Przed blokiem Elizy byli już dwadzieścia minut później. Marinus wysiadł.
-Idziesz? - zapytał, gdy zobaczył, że Andreas nadal tkwi w samochodzie przypięty pasami.
-Boję się. Nie wiem co mam mówić, jak się zachowywać...
-Dasz radę. Wierzę w ciebie. - Marinus uśmiechnął się do przyjaciela.
-Spoko.
Weszli na klatkę, pokonali pierwszy rządek schodów, potem następny. Gdy byli już przed drzwiami Elizy, Andreas spojrzał na przyjaciela, później na dzwonek i zdecydował się wcisnąć guzik. A przynajmniej wydawało mu się, że się zdecydował, bo tak naprawdę to Marinus zadzwonił do drzwi. One się otworzyły i stanęła w nich Eliza. Przywitał się z Marinusem i przepuściła go, żeby wszedł do środka. Wobec Andiego nie wiedziała jak ma się zachować. Oczywiście jego też wpuściła.
-Kawy? Herbaty? Soku? - spytała
-Ja poproszę sok. - powiedział Marinus.
-Ja dziękuję. - odpowiedział Wellinger.
-Czyli też sok. - Eliza na tyle dobrze zdążyła poznać chłopaka, że wiedziała czego w tym momencie chce. podeszła do lodówki i wyjęła kartonik z sokiem pomarańczowym. Nalała do dwóch szklanek i podała skoczkom.
-To ja może zostawię was samych. - Marinus poszedł do salonu i włączył telewizor. Eliza nie wiedziała o co ma zapytać, co ma zrobić. Chłopak był w identycznej sytuacji.
-Dzisiaj śniło mi się, że..... Że umarłaś.... Byliśmy już w podeszłym wieku, lecz od kilkudziesięciu lat się nie widzieliśmy, nie rozmawialiśmy.... O twojej śmierci dowiedziałem się od Camili, która się z tobą przyjaźniła, a ode mnie się odwróciła.... W tamtej chwili nie wiedziałem co mam zrobić. Czy przyjechać, czy nie..... Teraz też brakuje mi słów.... Nie wiem od czego mam zacząć.... Chcę ci powiedzieć, że jesteś dla mnie ważna.... Bardzo.... Za każdym razem, gdy cię nie ma obok mnie jest mi cholernie ciężko... Wiem, że zachowałem się jak świnia, kretyn, idiota.... Żałuję... Kilka dni temu, gdy patrzyłem na swoje odbicie w lustrze, przypomniało mi się, jak dawałaś mi ten łańcuszek. - Chłopak sięgnął za koszulkę i znalazł na swojej szyi połówkę serca. Drugą połówkę nosiła Eliza. Położył przepołowione serce na dłoni i spojrzał na nie. - Powiedziałaś wtedy, że pomimo wszystko, niezależnie od sytuacji zawsze będziesz mnie kochała. Wiem, że ostatnie wydarzenia były przegięciem z mojej strony i masz prawo zmienić zdanie, ale chcę się dowiedzieć, czy..... Czy nadal coś do mnie czujesz?
-Mówiąc tamto zdanie przy tym jak dawałam ci to, mówiłam poważnie. Ja też nadal noszę tą połówkę na sercu. - powiedziała przez ściśnięte gardło. Dopiero w tej chwili spojrzeli na siebie. Do tej pory nie mieli odwagi tego zrobić.
-Nie wiem, może to bez sensu, może to..... Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz, bo nie chciałbym, żeby moje sny się sprawdziły, rozumiesz? Nie chcę.
-Ja też nie chcę. Znaczy, chciałbym mieć męża, dwójkę dzieci, ale chciałabym, żebyś to ty był moim mężem.
-Mówisz poważnie?
-Tak. Całkiem poważnie.
W tym momencie Andreas sięgnął do wewnętrznej kieszeni bluzy i wyjął z niej pierścionek. Ten sam, który Eliza już miała na palcu. Wyciągnął go na dłoni w stronę dziewczyny. Nie zdążył nic powiedzieć, bo usłyszał z jej ust:
-Nie. Jeszcze nie jestem do końca przekonana. Przepraszam, ale jeszcze nie teraz. Nie chcę, żeby powtórzyła się sytuacja, że będę musiała ci go oddać.
-Rozumiem. - Andreas cofnął rękę. - Dziękuję, że ze mną porozmawiałaś.
Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie i wstała z krzesła.
-Mizernie wyglądasz. Jadłeś coś? - zapytała.
-Nie.
-Przygrzeję zupę.
-Nie trzeba. - odmówił.
-Trzeba. Żeby jechać na konkurs to trzeba jeść.
-Skąd wiesz o konkursie? - spytał zdziwiony.
-Rozmawiałam z Wernerem. Mówił, że masz szanse jechać, ale się nie starasz.
-Staram się.
-Widać. Za kilka minut będzie ciepła. Chodź do Marinusa, bo się sam zanudzi. - Skoczek zobaczył na jej twarzy szczery, śliczny uśmiech i poszedł za nią do salonu.
......................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................
Hej hej helo :D Naszła mnie ochota na nowy rozdział. Powoli próbuję wyciągnąć Andreasa z kłopotów, jakich sobie narobił :D Może zmierza w dobrym kierunku, a może to tylko początek kłopotów? Niedługo sami się przekonacie ;* Poderki ;* Ania :)
-Chłopie, myślałem, że się ogarniesz. już miałem cię na liście do Bischofshofen. Chyba nic z tego nie wyjdzie.
-Przepraszam... - wydusił z siebie Andreas i poszedł do szatni. Poszedł za nim Marinus. W końcu był jego przyjacielem i chciał pomóc skoczkowi.
-Zadam ci głupie pytanie jak na tą sytuację, ale wszystko ok? - zapytał Kraus.
-Nie. nic nie jest ok. Wszystko mi się sypie. Najpierw Camila, później Eliza, teraz konkurs, na który miałem szanse się załapać i nic z tego nie wyszło. Wszystko jest do dupy, rozumiesz? - powiedział załamany chłopak. Usiadł pod ścianą, podparł głowę rękoma i wydawało się, że cicho zapłakał. Marinus podszedł do niego i próbował go pocieszyć jak prawdziwy przyjaciel.
-Słuchaj, jeśli będziesz tu siedział, to na bank niczego nie uda się naprawić. jesteś moim kumplem i nie zostawię cię w takiej sytuacji.
-Pomóż mi... ja już nie daję rady...
-Zrobię co w mojej mocy.
Wtedy Andreas przytulił się do niego. Wiedział, że na Marinusa zawsze mógł i może liczyć. Spędzili ze sobą dużą ilość czasu i wiedzą najlepiej czego mogą się po sobie spodziewać.
-Kontaktowałeś się z Elizą? - zapytał po jakimś czasie Kraus.
-Próbowałem... Nie odpisuje, nie odbiera telefonów...
Marinus wyjął swój telefon z torby i wybrał numer dziewczyny.
-Halo?
-Cześć Eliza.
-Coś się stało, że dzwonisz? - spytała zdziwiona.
-A żebyś wiedziała.
-Andreas?
-Tak.
-Nie mam ochoty go widzieć. Jeszcze nie teraz...
-To przynajmniej z nim porozmawiaj, proszę. Nawet nie wiesz w jakim on jest stanie.
-A on się przejmował mną? Myślał nad tym co mi robi? - krzyknęła Eliza i poczuła łzy na swoim policzku.
-Masz rację, nie wiedział, ale daj mu szansę. Proszę. A jeśli szansa to za dużo to przynajmniej z nim pogadaj.
-Nie wiem czy to ma sens.
-Uwierz, że ma. -próbował ją przekonać. Nastała tak długa chwila ciszy, aż Marinus pomyślał, że dziewczyna się rozłączyła. - Jesteś? - zapytał.
-Yhy. Nie wiem co mam zrobić....
-Proszę..... Zrobisz to dla mnie? Albo nawet dla świętego spokoju.
-Dobra. Gdzie i kiedy? - wyrzekła zrezygnowana.
-Mogę po ciebie przyjechać.
-Mam lepszy pomysł. Przyjedźcie do mnie.
-Za pół godziny?
-Ok.
-Dziękuję. - powiedział skoczek.
-Podziękujesz jak to spotkanie przyniesie jakiś efekt.
-W to nie wątpię. - uśmiechnął się sam do siebie i rozłączył się.
Gdy tylko schował telefon do torby, spojrzał na Andreasa. Nadal siedział pod ścianą i płakał.
-Pakuj się. - powiedział. - Ja idę powiedzieć Wernerowi, że zwalniam się z treningu. Tobie i tak nic nie zrobi jak cię nie będzie.
-Co ty znowu kombinujesz? - zapytał cicho Andreas.
-Pakuj się. - powtórzył Marinus i poszedł pogadać z trenerem.
Andi miał nadzieję, że Eliza dała się przekonać na tą rozmowę. Niestety miał też pustkę w głowie. Nie wiedział co jej powie gdy się zobaczą. Co musi zrobić? W tym momencie do szatni wrócił Marinus.
-Gotowy? - zapytał
-Tak.
-To chodź.
Jechali dość krótko. Przed blokiem Elizy byli już dwadzieścia minut później. Marinus wysiadł.
-Idziesz? - zapytał, gdy zobaczył, że Andreas nadal tkwi w samochodzie przypięty pasami.
-Boję się. Nie wiem co mam mówić, jak się zachowywać...
-Dasz radę. Wierzę w ciebie. - Marinus uśmiechnął się do przyjaciela.
-Spoko.
Weszli na klatkę, pokonali pierwszy rządek schodów, potem następny. Gdy byli już przed drzwiami Elizy, Andreas spojrzał na przyjaciela, później na dzwonek i zdecydował się wcisnąć guzik. A przynajmniej wydawało mu się, że się zdecydował, bo tak naprawdę to Marinus zadzwonił do drzwi. One się otworzyły i stanęła w nich Eliza. Przywitał się z Marinusem i przepuściła go, żeby wszedł do środka. Wobec Andiego nie wiedziała jak ma się zachować. Oczywiście jego też wpuściła.
-Kawy? Herbaty? Soku? - spytała
-Ja poproszę sok. - powiedział Marinus.
-Ja dziękuję. - odpowiedział Wellinger.
-Czyli też sok. - Eliza na tyle dobrze zdążyła poznać chłopaka, że wiedziała czego w tym momencie chce. podeszła do lodówki i wyjęła kartonik z sokiem pomarańczowym. Nalała do dwóch szklanek i podała skoczkom.
-To ja może zostawię was samych. - Marinus poszedł do salonu i włączył telewizor. Eliza nie wiedziała o co ma zapytać, co ma zrobić. Chłopak był w identycznej sytuacji.
-Dzisiaj śniło mi się, że..... Że umarłaś.... Byliśmy już w podeszłym wieku, lecz od kilkudziesięciu lat się nie widzieliśmy, nie rozmawialiśmy.... O twojej śmierci dowiedziałem się od Camili, która się z tobą przyjaźniła, a ode mnie się odwróciła.... W tamtej chwili nie wiedziałem co mam zrobić. Czy przyjechać, czy nie..... Teraz też brakuje mi słów.... Nie wiem od czego mam zacząć.... Chcę ci powiedzieć, że jesteś dla mnie ważna.... Bardzo.... Za każdym razem, gdy cię nie ma obok mnie jest mi cholernie ciężko... Wiem, że zachowałem się jak świnia, kretyn, idiota.... Żałuję... Kilka dni temu, gdy patrzyłem na swoje odbicie w lustrze, przypomniało mi się, jak dawałaś mi ten łańcuszek. - Chłopak sięgnął za koszulkę i znalazł na swojej szyi połówkę serca. Drugą połówkę nosiła Eliza. Położył przepołowione serce na dłoni i spojrzał na nie. - Powiedziałaś wtedy, że pomimo wszystko, niezależnie od sytuacji zawsze będziesz mnie kochała. Wiem, że ostatnie wydarzenia były przegięciem z mojej strony i masz prawo zmienić zdanie, ale chcę się dowiedzieć, czy..... Czy nadal coś do mnie czujesz?
-Mówiąc tamto zdanie przy tym jak dawałam ci to, mówiłam poważnie. Ja też nadal noszę tą połówkę na sercu. - powiedziała przez ściśnięte gardło. Dopiero w tej chwili spojrzeli na siebie. Do tej pory nie mieli odwagi tego zrobić.
-Nie wiem, może to bez sensu, może to..... Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz, bo nie chciałbym, żeby moje sny się sprawdziły, rozumiesz? Nie chcę.
-Ja też nie chcę. Znaczy, chciałbym mieć męża, dwójkę dzieci, ale chciałabym, żebyś to ty był moim mężem.
-Mówisz poważnie?
-Tak. Całkiem poważnie.
W tym momencie Andreas sięgnął do wewnętrznej kieszeni bluzy i wyjął z niej pierścionek. Ten sam, który Eliza już miała na palcu. Wyciągnął go na dłoni w stronę dziewczyny. Nie zdążył nic powiedzieć, bo usłyszał z jej ust:
-Nie. Jeszcze nie jestem do końca przekonana. Przepraszam, ale jeszcze nie teraz. Nie chcę, żeby powtórzyła się sytuacja, że będę musiała ci go oddać.
-Rozumiem. - Andreas cofnął rękę. - Dziękuję, że ze mną porozmawiałaś.
Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie i wstała z krzesła.
-Mizernie wyglądasz. Jadłeś coś? - zapytała.
-Nie.
-Przygrzeję zupę.
-Nie trzeba. - odmówił.
-Trzeba. Żeby jechać na konkurs to trzeba jeść.
-Skąd wiesz o konkursie? - spytał zdziwiony.
-Rozmawiałam z Wernerem. Mówił, że masz szanse jechać, ale się nie starasz.
-Staram się.
-Widać. Za kilka minut będzie ciepła. Chodź do Marinusa, bo się sam zanudzi. - Skoczek zobaczył na jej twarzy szczery, śliczny uśmiech i poszedł za nią do salonu.
......................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................
Hej hej helo :D Naszła mnie ochota na nowy rozdział. Powoli próbuję wyciągnąć Andreasa z kłopotów, jakich sobie narobił :D Może zmierza w dobrym kierunku, a może to tylko początek kłopotów? Niedługo sami się przekonacie ;* Poderki ;* Ania :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)