Camila stała przed swoją szafą szukając jakiejś ciekawej stylizacji. W końcu wybrała czarne rurki, miętową koszulę z krótkim rękawem i czarną, skórzaną kurtkę. Chciała się czuć swobodnie w obecności skoczka.
Gdy tylko ułożyła swoje lokowane włosy, rozległ się dzwonek do drzwi. Bardzo podekscytowana pobiegła otworzyć.
-Cześć, jesteś gotowa? -zapytał skoczek.
-Tak, jeszcze tylko buty.
-Cudownie. -uśmiechnął się chłopak.
"Jejku, on wygląda zabójczo" pomyślała Niemka. Ale zaraz skarciła się za to. "Przecież jeszcze go nie znam. Nie mogę tak szybko odpłynąć"
-Okej, jestem gotowa możemy iść.
-Chcesz iść w jakieś konkretne miejsce? -spytał Maciek.
-Ty mnie gdzieś zabierz. -uśmiechnęła się. I ten uśmiech powalił chłopaka w tempie kilku mikro-sekund.
-To może chciałabyś poznać moich kolegów z kadry?
-Na serio? W sensie Stocha,Żyłę,Kubackiego,Ziobro, Murańkę i innych?!
-Noo,tak. -wyszczerzył do niej swoje białe zęby.
-Jejku jesteś cudowny! -Camila podskoczyła i objęła Maćka za szyję.- Zawsze chciałam ich poznać! Dziękuje.
-Nie ma sprawy. -zapewnił ją chłopak przy okazji obejmując w talii. Spojrzeli sobie w oczy.. I po chwili oboje wiedzieli co chcą z nich wyczytać.
-Dziękuje. -powtórzyła.-To dużo dla mnie znaczy.. Ostatnio dużo się działo, a dzięki Tobie mogę się nieco rozluźnić.
-Na tym właśnie mi zależy. Taka dziewczyna jak Ty nie powinna chodzić smutna.
-Taka jak ja? Przecież ja wcale nie jestem jakaś nadzwyczajna czy coś - zaśmiała się słodko, odrywając się jednocześnie od chłopaka.
-Jesteś jedyna w swoim rodzaju. -roześmiał się łapiąc ją za rękę.
-Nie jestem. Jestem zwykłą rozpieszczoną gówniarą -odwróciła się plecami do Polaka.- A do tego jeszcze zostało mi mało czasu. Mam raka i dlatego nie chcę się wiązać. Nie chciałabym nikogo zawieść. Zwłaszcza Ciebie. -spojrzała mu w oczy, a po jej policzku spłynęła łza. Chłopak podszedł do niej i wierzchem dłoni starł kroplę pełną smutku. Potem przysunął swoją twarz do jej twarzy i delikatnie pocałował. Camila mimo swych poprzednich słów nie zaprotestowała. Wsunęła ręce w jego gęste włosy oddając Mu pocałunek.Po dłuższej chwili oderwali się od siebie, a Maciek mocno ją przytulił.
-Słuchaj, nie jesteś żadną gówniarą - jesteś niezwykłą dziewczyną. Nie jesteś rozpieszczona - po prostu walczysz o swoje. I zostało ci dużo czasu! Nie poddasz się bo Ci nie pozwolę, rozumiesz?! - krzyczał chłopak.
-Nie poddam się, obiecuję -szepnęła cicho.- A właściwie dlaczego to robisz?
-Zależy mi. -wyznał
-Jeju -westchnęła. "Jesteś ideałem"
-,,Jeju,,?
-Po prostu nadal nie mogę uwierzyć że jesteś dla mnie taki dobry, mimo że prawie mnie nie znasz, to jest.. To jest dziwne a jednocześnie słodkie.
-Czuję że warto. I tyle. -uśmiechnął się. -A teraz chodźmy bo się spóźnimy na kolację.
-złapał dziewczynę za rękę i ruszyli w stronę pewnego Hotelu.
Na miejscu *
-Woow! Ale czad! Chyba będę tu wpadać częściej. -zawołała Camila na widok wnętrza hotelu.
-Ale tylko ze mną! -zastrzegł chłopak
-Tak tak. - zakpiła radośnie Niemka
-No tak! Bo powiem obsłudze żeby nie wpuszczali żadnych pięknych dziewczyn.
-Wredny komplement? Hahaha.
-Ej Maciuśś kto to? Hehe. - zagaił chłopaka jego współlokator, Piotrek Żyła.
-Jeny Piotrek.. Czy ty zawsze musisz jako pierwszy się wtrącić? -szturchnął go Maciek.
-A no muszę. Zapraszam panią do stolika - wyciągnął rękę do dziewczyny.
-Piotrek Żyła wyciąga do mnie rękę?! Boże, to najlepszy dzień mojego życia.
-Hehe. - wyszczerzył się Żyła. Camila podała mu dłoń i ruszyli razem z Maćkiem do stolika.
-Chłopaki oto.. Hmm, jak się nazywasz?
-Camila.
-Dzień-do-bry! -zawołali wszyscy chórem. Po krótkim powitaniu i przedstawianiu się, Camila i Maciek usiedli na wolne miejsca. I tak zaczęła się kilkugodzinna zabawa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz