KLUB NOCNY, 20:15
Wszyscy byli już pod klubem, na zewnątrz było słychać głośną muzykę. Tamara cieszyła się na ten wieczór oraz powrót do "swojego świata". Kiedy dziewczyna wraz z przyjaciółmi była już w środku rozdzwonił się jej telefon. Gdy spojrzała na wyświetlacz i zobaczyła, kto dzwoni, łzy same cisnęły jej się do oczu. Odebrała, choć sama pytała, dlaczego to zrobiła. Eliza zauważyła to, lecz wiedziała że niedługo przyjaciółka zapomni o całym incydencie i miała nadzieję, że razem rzucą się w wir zabawy.
- Gdzie ty jesteś? - zapytał Karl, słysząc głośną muzykę w tle.
- Przestań, Karl. Nie jestem już Twoją własnością. - odburknęła
- Wiem. Przepraszam. Czy jest jeszcze choć cień nadziei dla nas?
- Chyba żartujesz! Po tym co mi zrobiłeś?
Z wściekłością wyłączyła telefon, wrzuciła go do torebki i poszła szukać Elizy. Szybko ją znalazła. Siedziała przy barze flirtującą z Andreasem. Zanim podeszła do przyjaciółki poczuła, że ktoś ją złapał za ramię.Przez chwilę pomyślała, że to Karl, jednak wyrzuciła tę myśl z głowy, kiedy tylko zobaczyła twarz Marinusa. Zachęcił ją pięknym uśmiechem do tańca. Nie protestowała. Akurat, gdy wchodzili na parkiet, rozbrzmiała piosenka idealna do zatańczenia przytulańca. Tamara wtuliła się w klatkę chłopaka i delikatnie oboje kołysali się w rytm melodii. Chciała zapomnieć o wcześniejszej rozmowie. Gdy piosenka się skończyła, skoczek odchylił głowę Tamary, żeby zobaczyć jej twarz. Zobaczył dziewczynę całą zapłakaną i swoją koszulkę mokrą od łez.
- Ej, co się stało? - zapytał zatroskany.
Nie usłyszał jednak odpowiedzi. Postanowił, że spróbuje jej jakoś pomóc. Wyszli na zewnątrz, a że zbliżała się jesień i wieczorami było już chłodno, nakrył ją swoją bluzą.
- Powiedz, co się stało? Jeśli Cię jakoś uraziłem, powiedz.
- Nie chodzi o Ciebie. - powiedziała zapłakana.
- To o co? A może powinienem zapytać – o kogo?
Po chwili Tamara zdecydowała się opowiedzieć Marinusowi o swoim "Love Story" .
- Jak zapewne wiesz, rozstałam się z Karlem. Już zapominałam o nim i przyszłam na tą imprezę się dobrze bawić. Jednak nagle, ni stąd ni zowąd - zadzwonił. Wszystkie wspomnienia wróciły, rozumiesz? Zdradził mnie i uderzył, a teraz się mnie bezczelnie pyta, czy jeszcze mamy jakieś szanse. Zabolało...
- Biedna...- odpowiedział i przytulił ją.
- Dziękuję.
- Za co?
- Że jesteś i chciałeś mnie wysłuchać. Po za Elizką nikt o tym nie wiedział. A ty? Chciałeś mi tylko pomóc. Starałeś się zbliżyć do mnie, a ja? Zachowałam się jak gówniara. - powiedziała Tamara, niemal dławiąc się łzami.
- Nie masz za co przepraszać i nie płacz już proszę. Ja też dziękuję, że w końcu dałaś mi szansę, abym z Tobą porozmawiał. Nie chcę Cię skrzywdzić, a zależy mi na Tobie.
- Zimno. Chodźmy do środka.
- Dobrze.
Wstali i wrócili na imprezę. Od tej pory prawie cały czas ze sobą tańczyli. Podobnie, jak ich przyjaciele. Tańczyli ze sobą przez długi czas, w końcu Eliza zabrała Andiego z parkietu i usiedli przy barze, zaczynając konwersację.
- Jesteś taka piękna, że nie mogę oderwać od Ciebie wzroku. - powiedział chłopak, całując dłoń partnerki.
- Tamten barman też. - odpowiedziała ze śmiechem.
- Ej no. Ja tu się produkuje i jestem miły, a ty co?
- Sorcia. - zrobiła smutną minkę i wyciągnęła skoczka na zewnątrz, wcześniej zabierając torebkę przyjaciółki.
Eliza wyciągnęła z kopertówki Tamary paczkę papierosów i zapalniczkę.
- Ty palisz? - zapytał zdziwiony Wellinger.
- Tylko czasami.
- Po co ?
- Bo są w życiu takie momenty, nad którymi się człowiek nie zastanawia i robi dziwne rzeczy.
- A w tym momencie? Podaj mi jeden powód, dla którego sięgasz po tego papierosa. - odpowiedział zdziwiony tekstem trochę pijanej już nastolatki.
- Nie wiem, może robię to dlatego, że widzę jak Tamara ciągle się zmienia?
- Martwisz się o nią i robisz sobie krzywdę?
- To jest moja najlepsza przyjaciółka. Zrozum, że jak człowiek jest dla ciebie jak brat albo siostra to przejmujesz się jego problemami tak, jakby one dotyczyły ciebie.
- Ale...
- Może skończmy już ten temat, dobrze? Proszę.
- Dobry pomysł, odechciało mi się bawić.
Oboje poszli zapytać Tamary i Marinusa czy wracają z nimi. Odpowiedzieli, że jeszcze zostaną. Gdy wyszli, Andreas przytulił Elizę.
- Dziękuję.
- Za co? - zapytał zdziwiona.
- Że mogłem z Tobą spędzić ten wieczór.
- Wieczór? Już jest po północy. - Odpowiedziała uśmiechając się.
Gdy byli już pod blokiem dziewczyny, Andi przypomniał sobie, że w kurtce Marinusa zostawił klucze od swojego domu. Rodzice wyjechali, a to była jego jedyna para.
- Cholera. - powiedział po przeszukaniu wszystkich kieszeni.
- Co się stało?
- Zapomniałem kluczy do domu.
- Na pewno dobrze sprawdziłeś?
- No tak. Trzy razy. - rzekł załamany.
- Jeśli chcesz to możesz przenocować u mnie. Tamara wróci zapewne nad ranem, a kanapa w salonie i tak jest wolna więc jak chcesz.... - zaproponowała Eliza.
- Na serio mógłbym?
- Jasne.
Andreas ucieszył się, że dziewczyna, którą niedawno poznał jest dla niego wyrozumiała. Weszli razem na górę. Zjedli coś, opowiadając sobie przy tym zabawne historie z życia.
Tymczasem na imprezie Tamara i Marinus bawili się w najlepsze. Tańczyli, śmiali się, wzięli nawet udział w konkursie karaoke. Kraus był mega szczęśliwy, że jest przy nim tak piękna i cudowna dziewczyna. Nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. Tamara też przekonała się, że Marinus nie jest taki dziwny jak jej się na początku wydawało. Polubiła go.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj tak krótko i po większości to rozdział Ani :* Więc dziękujcie Jej, że coś dla Was napisała :*
<3
OdpowiedzUsuń