piątek, 20 czerwca 2014

3. Wyznanie

Następnego dnia gdy Eliza wstała, było po 9. Poszła do kuchni i zrobiła sobie śniadanie z tego, co zostało jej po wczorajszym obiedzie, bo lodówka świeciła pustkami. Dopiero, gdy ugryzła kanapkę przypomniała sobie, że w salonie śpi Andreas. Poszła do swojego pokoju i wyciągnęła z szafy pierwsze, lepsze ubrania. Nie zdążyła dojść do łazienki, bo przed nią jak z pod ziemi wyrósł Andi.
- Cześć - powiedział na przywitanie i pocałował ją w policzek. 
- Dzień dobry - odpowiedziała. 
- Słodko wyglądasz w tej piżamce. 
- Raczej śmiesznie - rzekła uśmiechnięta.
- Nie, wcale. - również się uśmiechnął. - No dobra, może troszeczkę. 
- To idę się ubrać. 
- Mam nadzieję, że nie będziesz tam siedziała godzinę? 
- Oczywiście, że nie. Jestem Eliza, nie Tamara. - odpowiedziałam ze śmiechem.
- To dobrze. - odetchnął z ulgą a jednocześnie się zaśmiał. 
- I jakbyś chciał coś do jedzenia, to na stole leżą dwie kanapki. Ta nadgryziona jest moja, drugą możesz zjeść. Zaraz pójdę po zakupy. 
- Ok. 
Zamknęła drzwi do łazienki i zaczęła się ubierać. Tymczasem Andi zjadł połowę kanapki, ubrał się w dwie minuty i wyszedł z domu. Kilka chwil później był już z powrotem z torbą pełną żarcia. Szybko zrobił śniadanie i kawę. Eliza z łazienki wyszła po 30 minutach - odświeżona i umalowana. Zdziwiła się, na widok zrobionych zakupów. 
- Nie musiałeś...
- Ale chciałem - powiedział i zaprosił do stołu. 
Gdy Eliza zjadła, poszła sprawdzić czy Tamara do niej dzwoniła. Nie. Pewnie nocowała u Marinusa. Dziewczyna cieszyła się, że spała u skoczka. Miała nadzieję, że się do siebie zbliżą i czerwonowłosa zapomni o Karlu. Nikt nie dzwonił, ale dostała SMS-a od swojej siostry - Klaudii. Pisała, że zaprasza ją na swój ślub, który będzie za dwa dni. Mogła zabrać dwie osoby towarzyszące. Od razu pomyślała o Tamarze i Andreasie. Nie wiedziała tylko czy Andi się zgodzi. Pomyślała również o tym, że Tamara zapewne będzie chciała zabrać Marinusa. Zadzwoniła do Klaudii i spytała czy może przyjść z trzema osobami. Siostra od razu się zgodziła. Teraz musiała tylko poinformować o tym przyjaciółkę, Andiego i Krausa. Wellinger się zgodził pod warunkiem, że pomoże Elizie wybrać sukienkę, w której pójdzie.  Przystała na tą propozycję. Gdy otworzyła swoją szafę i razem ją przegrzebali, nie znaleźli nic odpowiedniego na ślub i Andi postanowił zabrać Elizę na zakupy. 
- Nie przesadzaj, pożyczę od kogoś. 
- Nie ma mowy. Przenocowałaś mnie to muszę się jakoś odwdzięczyć. 
- Zrobiłeś śniadanie. Nie wystarczy? 
- Nie. Szykuj się zaraz wychodzimy - powiedział stanowczo, ale z uśmiechem. 
- Ok. Daj 5 minut. 
Za pięć minut byli już pod blokiem. Pojechali autobusem  do jednego z kilku centr handlowych. Szukali ponad dwie godziny, aż w końcu znaleźli piękną sukienkę. Była skromna i Eliza ślicznie w niej wyglądała.
- Pierwsze wspólne zakupy. - oznajmił Elizie Andreas wychodząc z działu z sukienkami. 
- Ta, z przymusu. - odpowiedziała dziewczyna 
- Ale chyba musisz przyznać, że było fajnie. Ja się dobrze bawiłem. 
- Serio? To może pójdziemy jeszcze pooglądać buty i torebki? - zaproponowała ze śmiechem. 
- Jeśli chcesz to spoko. 
Po kilku godzinach wrócili do domu. Tam czekali już Tamara i Marinus. 
- Gdzieście byli do jasnej cholery? - spytała Tamara widząc kilka toreb z ciuchami. 
- Cześć. Na zakupach, bo Klaudia zaprosiła nas na swoje wesele. 
- Jej. Pozdrów ją ode mnie. 
- Sama ją pozdrowisz, bo ty też jesteś zaproszona i możesz przyjść z Marinusem. 
- To super. Mari pójdziesz ze mną? - zapytała chłopaka, u którego siedziała na kolanach. 
- Zastanowię się. 
- Proszę, proszę, proszę... - Tamara nie musiała długo przekonywać skoczka.
- No dobrze. - odpowiedział Marinus. 
- Czyli idziemy we czwórkę. Tamka, sprawdź czy masz odpowiednią sukienkę. 
- Oczywiście, że mam - powiedziała nadal siedząc na kolanach Marinusa.
- To super. Jutro idę kupić prezent. Idziecie ze mną? - rzekła Eliza do przyjaciół. 
- Oczywiście.
-To fajnie. - ucieszyła się Eliza i poszła do swojego pokoju. 
Kilka minut później ktoś zapukał do jej drzwi. 
- Proszę. - powiedziała. 
- Mogę na chwilkę? - spytał Andi. 
- Jasne. 
- Sorki, że Cię nachodzę, nie chciałem przeszkadzać gołąbkom, a nigdzie nie mogę sobie znaleźć miejsca. 
- Jakim gołąbkom? Tamarze i Marinusowi? - spytała uśmiechnięta. 
- Nom. Chyba się w sobie zakochali, bo ciągle chodzą przytuleni i się całują. 
-Haha, zazdrościsz im? 
- Sam nie wiem. Nie mam czego. 
- Nie rozumiem. - zdziwiła się Eliza. 
- Nie ważne. Po prostu chyba też się zakochałem. 
- Gratuluję. - odpowiedziała Eliza nie przypuszczając, że chłopak mówi o niej. 
- Nie wiem tylko, jak powiedzieć tej dziewczynie, że się w niej bujam. 
- Najlepiej nie udawaj nikogo, bądź sobą i mów to, co uważasz za stosowne. 
- Ok. Mogę wypróbować na tobie? 
- Jasne - powiedziała wystawiając rządek białych zębów. 
- Więc tak. Wiesz, gdy Cię poznałem od razu wpadłaś mi w oko. Na początku strasznie się stresowałem, gdy miałem z Tobą rozmawiać, lecz potem czułem, że coraz więcej mamy ze sobą wspólnego. Coraz bardziej się w Tobie zakochiwałem. A teraz staję tu przed Tobą i chcę się Ciebie zapytać, czy zostaniesz moją dziewczyną? I jak, może być? 
- Ślicznie. - powiedziała zachwycona, z łezką w oku. 
- To teraz odpowiedz. 
- Ja? 
- Tak, te słowa były skierowane do Ciebie. 
- Ale..... Ja.... Nie wiem co powiedzieć - odrzekła, a łzy zaczęły spływać po jej policzkach.
- "Najlepiej nie udawaj nikogo, bądź sobą i mów to co uważasz za stosowne" - odpowiedział cytując jej słowa. 
- Głupek. - uśmiechnęła się. 
- Co mam przez to rozumieć? Tak? Nie? Spieprzaj z mojego życia? 
- Chyba wybiorę "tak". 
Po tych słowach Andi przytulił Elizę i pocałował ją. Jego marzenie się spełniło. Był tak podekscytowany i wzruszony, że aż się popłakał ze szczęścia. 
- Spokojnie. - powiedziała Eliza. - Nic się takiego nie stało. 
- Stało się. Spełniłaś moje największe marzenie. 
- Nie przesadzaj. - powiedziała i pocałowała go.
Tymczasem Tamara przeglądała swoją szafę w poszukiwaniu kreacji, w której pójdzie na wesele. Nie musiała długo szukać. Wybrała śliczną czarną sukienkę.
- Jesteś najpiękniejsza.
- No przecież wiem - powiedziała Tamara i pocałował swojego przyjaciela.
Nazajutrz cała czwórka, popołudniem wybrała się po prezent. Było trochę sporów przy wyborze, lecz jednak doszli do kompromisu. Po powrocie do domu dziewczyny zrobiły sobie kawę i poszły do salonu oglądać tv. Chłopaki natomiast postanowili, że zrobią obiad. Oczywiście jak to chłopaki nie umieli się dogadać przy garach. Na szczęście nie podpalili nic. Wieczorem wszyscy byli już spakowani, bo rano mieli jechać do Berlina do Klaudii. Wypili szampana i Marinus zaproponował małą sesję zdjęciową. Wszyscy się zgodzili. Na pierwszy ogień poszła Tamara. Szło jej całkiem nieźle do momentu gdy się wywaliła potykając się o kabel ładowarki do laptopa. Powiedziała, ż e chyba już ma dosyć. Później była kolej Elizy. Andreas nie mógł oderwać od niej wzroku. W końcu zaprosiła go i teraz robili zdjęcia razem. Marinus wypił troszeczkę za dużo i gdy on miał pozować, bo była jego kolej, niestety zasnął na kanapie w tak śmiesznej pozie, że i tak zrobili mu kilka zdjęć. Wszyscy dobrze się bawili, lecz trzeba było iść spać. Eliza zaciągnęła Andiego do siebie do pokoju, bo kanapa w salonie była już zajęta. Andreas chciał się położyć na kocu na podłodze, lecz Eliza mu na to nie pozwoliła. Po namowach położył się obok niej. Zaczęli się całować.
-Wiem, że jeszcze trochę za wcześnie na te sprawy. - powiedział po chwili.
-Trochę, ale wiem też, że jesteś cholernie odpowiedzialny. Dlatego pozwalam Ci spać ze mną, bo wiem, że nie będziesz się do mnie dobierał.
-Obiecuję, że będę grzeczny. - odpowiedział i pocałował ją na dobranoc.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział autorstwa Ani :* Podziękujcie jej w komentarzach, że jest taka świetna. ♥
I przepraszam, za kolory włosów dziewczyn na zdjęciach :D ale nie chciało mi się przerabiać :*

1 komentarz: