- Cześć.
- Cześć. - odpowiedziała Eliza.
- Jestem Andreas, a ty?
- Eliza. - uśmiechnęła się.
- Miło Cię poznać.
- Potrzebujesz czegoś?
- Chciałem tylko zapytać, czy masz może ochotę wyskoczyć np. na kawę?
- Dziś już piłam, ale dziękuję za propozycje. - powiedziała uśmiechając się.
- Elizka chodź na chwilkę! - zawołała Tamara wyglądając zza rogu korytarza.
- Przepraszam Cię, muszę iść. Jeśli chcesz to mogę Ci dać swój numer telefonu. - dziewczyna była zauroczona chłopakiem.
- Dobrze. - odpowiedział zadowolony
- To przypomnij mi, jak będziesz wychodził. - powiedziała i zniknęła za rogiem.
Andreas był zachwycony sprzętem na siłowni dziewczyn, a przede wszystkim Elizą. Polecił pakernię "Uwierz w siebie" swojemu przyjacielowi z drużyny - Marinusowi, który, po pierwszym treningu, ma takie samo zdanie na temat siłowni. Próbuje nawiązać kontakt z recepcjonistką, ona jednak nie myśli o tym, wręcz przeciwnie - unika kontaktu z każdą osobą przewijającą się korytarzem.
- Hej. Jestem Marinus. A ty?
- Hej. Tamara jestem i nie mam czasu.
- Ale o co Ci chodzi? Chcę tylko porozmawiać. Nie naskakuj na mnie, proszę. - odpowiedział trochę przygnębiony, ponieważ zawsze uważał, że ma pecha, co do dziewczyn.
- Okey. Przepraszam, a teraz możesz już wrócić na trening? - odpowiadała z wielką niechęcią, jednak chłopak nie dał za wygraną.
- Jestem po treningu. - uśmiechnął się serdecznie. - A ty? O której kończysz pracę?
- Nie interesuj się i nie chce mi się z Tobą gadać. - powiedziała jak najmilszym tonem.
Chłopak odpuścił. Na dzisiaj. Widział, że dziewczynę coś trapi, jednak ona nie miała ochoty na rozmowę z nim. Tamara wróciła do mieszkania, w którym czekała na nią Eliza.
- Ten Marinus nie daje mi żyć! - wykrzyczała na wstępie.
- Spokojnie. - uśmiechnęła się Eliza. - Nie naskakuj na niego tylko porozmawiaj, przecież zawsze tyle nawijasz o skokach.
- Za późno. - powiedziała bezbarwnym tonem.
- Ale czemu? Przecież brzydki nie jest. Na zawodach Pucharu Świata szalejesz, kiedy skacze? O co ci znowu chodzi?
- O Karla! A o kogo innego? Ciągle o nim myślę. - odpowiedziała ze łzami w oczach.
- Tamarka, przestań zgrywać wielce niedostępną panienkę i porozmawiaj z nim i przeproś. - Eliza podkreśliła ostatnie słowo, praktycznie je literując.
- Może masz rację? - czerwonowłosa zapytała sama siebie, wchodząc do kuchni.
- A no mam. - powiedziała uradowana Eliza.
Następnego dnia Andreas zmienił swoje plany i zamiast włóczyć się po mieście przyszedł z Marinusem do siłowni. W imieniu kolegi pyta o Tamarę, lecz gdy starszy skoczek usłyszał, że Tamary dziś nie ma, lekko się zasmucił. Akurat dziś przyszykował się na zapytanie, czy poszłaby z nim na kawę. Eliza wyjaśnia smutnemu Marinusowi, że Tamara została dłużej w pracy i nie będzie jej dzisiaj w siłowni.
- A kiedy będzie? - zapytał chłopak.
- No jutro. - opowiedziała, jak zawsze, wesoła.
Akurat, gdy Kraus otworzył usta, rozbrzmiał jego telefon. Chyba coś ważnego, ponieważ szybko odebrał i wyszedł na zewnątrz, zostawiając zakochanego Wellingera. Andreas nie wiedział jak zachować się w tej sytuacji. Na szczęście Eliza zapytała:
- Mógłbyś mi trochę pomóc? Byłabym wdzięczna.
- Oczywiście - odpowiedział uradowany Andi.
W końcu miał możliwość dowiedzieć się czegoś więcej o Elizie. Chłopak pomógł dziewczynie posprzątać, ponieważ zawsze robiła to razem z Tamarą. Skończyli bardzo późno. Andreas zaproponował swojej nowej koleżance, że odprowadzi ją do domu.
- Jeśli tylko chcesz. - pokazała rządek śnieżnobiałych zębów.
- No pewnie, że chcę.
Blondynka nie zdawała sobie sprawy, że ktoś, kogo zna tylko "z widzenia" może okazać się kimś, przy kim czuje się, jakby miała 6 lat. W drodze powrotnej dowiedzieli się o sobie wiele ciekawych rzeczy.
- Powiedz mi, czy to prawda, że zawodowo zajmujesz się skokami narciarskimi?
- Tak. Już jako mały chłopiec chciałem szybować w powietrzu. Najpierw próbowałem jako pilot helikoptera, lecz nie za dobrze mi szło i przerzuciłem się na skakanie.
- Hmmm... To ciekawe.
- Takie życie - odpowiedział uśmiechnięty.
- Mój wujek też kiedyś był skoczkiem narciarskim.
- Naprawdę? A jak się nazywa, może skojarzę?
- Nie pamiętam imienia, ani nazwiska, bo jak byłam małą dziewczynką to zmarł. W prawdzie próbowałam wyciągnąć od rodziców coś na jego temat ale nigdy nie chcieli o nim rozmawiać.
- To przykre, ale nie martw się. Jeśli chcesz ja mogę ci opowiedzieć jak to jest latać. - uśmiechnąwszy się do Elizy otworzył przed nią drzwi na klatkę schodową bloku, w którym mieszkała.
Gdy weszli do mieszkania było parę minut po 20. Tamara była już w domu i oglądała swój ulubiony serial, leżąc na sofie w salonie.
- Eliza to ty? - rzuciła, gdy zamknęły się drzwi wejściowe.
- Tak. - powiedziała przyjaciółka.
- Był elektryk i kuchenkę naprawił.
- To w takim razie zrób nam coś do jedzenia, bo umieram z głodu.
- Nie możesz sama sobie czegoś zrobić? Ja już jadłam.
- Nie chodziło mi o ciebie wiedźmo! - zaśmiała się Eliza i szybko powiedziała, że ma gościa. Tamara przerwała oglądanie i poszła do kuchni, gdzie siedziała już Eliza i Andreas.
- Nie wiedziałam, że z kimś przyjdziesz. - powiedziała Tamara. - Mogłabyś przynajmniej tu trochę te ciuchy ogarnąć rano.
- Daj sobie siana z tymi głupimi komentarzami i podaj herbatę, wstawiłam wodę. Andi tobie też zrobić?
- Chętnie.
Później przenieśli się do salonu. Wzięli ze sobą kanapki zrobione przez Tamarę i siedli obok siebie na kanapie.
- Ładnie tu masz - powiedział Andreas
- Ładnie to tu jest, jak jest porządek. - powiedziała Eliza i niechcący strąciła ze swojej kanapki pomidora, który wylądował na spodniach Welliego. - Przepraszam Cię najmocniej. Trzeba zaprać, bo zostanie ślad. Chodź pokażę Ci łazienkę. - dodała Eliza, która od rana była trochę nieogarnięta.
Andreas wstał, odłożył swoją kanapkę i przytulił Elizę tak, że ich twarze prawie stykały się ustami.
- Jesteś bardzo ładna, wiesz?
- Ale spodnie....
- Spodniami się nie przejmuj. Nic im nie będzie. - Andreas zbliżył twarz do twarzy Elizy i już jego usta prawie musnęły usta dziewczyny, gdy nagle do salonu weszła Tamara.
- Ojć. Sorry. Zostawiłam telefon. - powiedziała i wybiegła z pokoju.
Piękna atmosfera rozpłynęła się i już nie było tak romantycznie jak przed wejściem Tamary. W końcu oboje uświadomili sobie, że nadal stoją na środku salonu przytuleni. Eliza speszona delikatnie uwolniła się z objęć Andreasa i wyszła z pokoju. Chłopak poszedł za nią.
- Przepraszam. - powiedział.
- Nie masz za co przepraszać. - odwzajemniła uśmiech
- Nie chciałem, żeby tak wyszło.
- Nie chcę być niemiła ale właśnie sobie przypomniałam, że mam opieprzyć Tamarę - odpowiedziała uśmiechając się do niego.
- To ja już pójdę. - odrzekł i delikatnie pocałował policzek Elizy. Dziewczyna się zarumieniła i otworzyła mu drzwi.
- W piątek idę z Tamarą na imprezę, pójdziesz z nami? - zapytała gdy już miał wychodzić.
- Z chęcią. A mogę zabrać Marinusa, bo pewnie będzie się sam nudził w domu?
- Oczywiście.
- To do zobaczenia w piątek. - uśmiechnął się i zamknął drzwi.
Gdy wyszedł z bloku, aż podskoczył z radości, że w końcu będzie mógł spędzić z Elizą więcej niż kilka chwil. Nastolatka poszła do pokoju przyjaciółki z zamiarem delikatnego nakrzyczenia na nią, lecz gdy zobaczyła, że śpi, po cichutku opuściła pomieszczenie. Poszła do łazienki, opłukała twarz i udała się do swojego pokoju. Gdy się położyła było już po 24. Andreas wrócił do domy po północy. Gdy położył się spać, nie mógł przestać myśleć o Elizie. Nie mógł się również doczekać piątkowej imprezy. Zasnął dopiero po 2.
PIĄTEK, 10:30
Andi zerwał się na równe nogi. Zaspał. O 10. miał zadzwonić do Elizy i
spytać, czy przed imprezą ma po nią zajść. Zjadł śniadanie, umył się i
już miał zamiar iść do rodziców po pieniądze na bilet, gdy do drzwi ktoś
zapukał. Andreas otworzył drzwi. Przed nimi stał Marinus. - Cześć. - powiedział.
- Siema. Właśnie miałem wychodzić. - powiedział zakłopotany, drapiąc się w głowę.
- A możemy pogadać?
- Jasne. O co chodzi? - odrzekł prowadząc Marinusa do swojego pokoju.
- Chodzi o Tamarę. Co mam zrobić, żeby zechciała ze mną porozmawiać?
- Dobrze, że mi przypomniałeś. Dziś wieczorem jest impreza i Eliza mnie zaprosiła.
- Ty to masz szczęście do dziewczyn.
- Ty też.
- Jak to? - powiedział zdziwiony Marinus.
- Powiedziała, że ty też możesz wpaść.
- A Tamara będzie?
- Zapewne. - odpowiedział Andreas i uśmiechnął się.
Gdy obaj mieli już wychodzić, Kraus powiedział:
- Ey stary, wspominałeś ostatnio o wyprowadzce od rodziców?
- No tak, a czemu pytasz?
- Bo poszukuje lokatora i pomyślałem, że może ty byś był zainteresowany.
- Jejku dzięki.
- Spoko. To teraz idź pogadaj z rodzicami, a ja wrócę do siebie i ogarnę trochę ten pokój.
- Ok. To na razie. - zamknął za Marinusem drzwi i od razu poszedł do rodziców.
Godzinę później był już u przyjaciela. Oglądał pokój, który miał wynająć. Podobał mu się i następnego dnia mógł już przynosić swoje rzeczy. Dostał klucze i wrócił do domu. Przypomniał sobie o imprezie i zaczął się szykować. Około godziny 18 zatelefonował do Elizy i zapytał, o której może po nią przyjść. Odpowiedziała, że nawet teraz. Andi ucieszył się i zadzwonił do Marinusa. Spotkali się przed jego blokiem. Obaj poszli po dziewczyny. Drzwi otworzyła im Tamara.
- Cześć. - powiedziała całkiem miłym tonem.
- Cześć. - odpowiedzieli chłopcy prawie jednocześnie.
- Wejdźcie. - zaprosiła ich ręką.
- O, cześć. - powiedziała Eliza wchodząc do kuchni.
- Pięknie wyglądasz. - powiedział Andreas i uśmiechnął się.
-Dziękuję. To co, gotowi? Jeśli tak to wychodzimy.
Super :) czekam na kolejny rozdział
OdpowiedzUsuńSuper <3
OdpowiedzUsuń