niedziela, 15 czerwca 2014

1. Poznanie.

Tamara jest załamana rozstaniem ze swoim chłopakiem, z którym wiązała przyszłość. Na całe szczęście, najważniejsza osoba w jej życiu - Eliza - nie zostawiła jej. Przyjęła zapłakaną Tamarę i uspokoiła ją. Zrobiła ciepłe śniadanie i poszły obie do pracy Elizy - do siłowni, w której pracują. Jak co dzień od rana było dużo ludzi. Obie zrobiły sobie kawę i jak to dziewczyny - plotkowały, rozmawiały na różne tematy i jednocześnie pilnowały porządku w siłowni. Do recepcji podszedł wysoki, dobrze zbudowany chłopak. Wykupił karnet. Odchodząc puścił do dziewczyn oczko, po czym słodko się uśmiechnął. Dziewczyny zbytnio nie zwracały na niego uwagi. Przez kolejne trzy dni dziewczyny chodzą razem do pracy. Ponownie spotykają tajemniczego chłopaka. Tym razem gdy Eliza została sama, chłopak wykorzystał to i podszedł do niej. 
- Cześć. 
- Cześć. - odpowiedziała Eliza. 
- Jestem Andreas, a ty? 
- Eliza. - uśmiechnęła się. 
- Miło Cię poznać. 
- Potrzebujesz czegoś?
- Chciałem tylko zapytać, czy masz może ochotę wyskoczyć np. na kawę? 
- Dziś już piłam, ale dziękuję za propozycje. - powiedziała uśmiechając się. 
- Elizka chodź na chwilkę! - zawołała Tamara wyglądając zza rogu korytarza. 
- Przepraszam Cię, muszę iść. Jeśli chcesz to mogę Ci dać swój numer telefonu. - dziewczyna była zauroczona chłopakiem. 
- Dobrze. - odpowiedział zadowolony 
- To przypomnij mi, jak będziesz wychodził. - powiedziała i zniknęła za rogiem. 
Andreas był zachwycony sprzętem na siłowni dziewczyn, a przede wszystkim Elizą. Polecił pakernię "Uwierz w siebie" swojemu przyjacielowi z drużyny - Marinusowi, który, po pierwszym treningu, ma takie samo zdanie na temat siłowni. Próbuje nawiązać kontakt z recepcjonistką, ona jednak nie myśli o tym, wręcz przeciwnie - unika kontaktu z każdą osobą przewijającą się korytarzem. 
- Hej. Jestem Marinus. A ty? 
- Hej. Tamara jestem i nie mam czasu. 
- Ale o co Ci chodzi? Chcę tylko porozmawiać. Nie naskakuj na mnie, proszę. - odpowiedział trochę przygnębiony, ponieważ zawsze uważał, że ma pecha, co do dziewczyn. 
- Okey. Przepraszam, a teraz możesz już wrócić na trening? - odpowiadała z wielką niechęcią, jednak chłopak nie dał za wygraną. 
- Jestem po treningu. - uśmiechnął się serdecznie. - A ty? O której kończysz pracę? 
- Nie interesuj się i nie chce mi się z Tobą gadać. - powiedziała jak najmilszym tonem. 
Chłopak odpuścił. Na dzisiaj. Widział, że dziewczynę coś trapi, jednak ona nie miała ochoty na rozmowę z nim. Tamara wróciła do mieszkania, w którym czekała na nią Eliza. 
- Ten Marinus nie daje mi żyć! - wykrzyczała na wstępie. 
- Spokojnie. - uśmiechnęła się Eliza. - Nie naskakuj na niego tylko porozmawiaj, przecież zawsze tyle nawijasz o skokach. 
- Za późno. - powiedziała bezbarwnym tonem. 
- Ale czemu? Przecież brzydki nie jest. Na zawodach Pucharu Świata szalejesz, kiedy skacze? O co ci znowu chodzi? 
- O Karla! A o kogo innego? Ciągle o nim myślę. - odpowiedziała ze łzami w oczach. 
- Tamarka, przestań zgrywać wielce niedostępną panienkę i porozmawiaj z nim i przeproś. - Eliza podkreśliła ostatnie słowo, praktycznie je literując. 
- Może masz rację? - czerwonowłosa zapytała sama siebie, wchodząc do kuchni. 
- A no mam. - powiedziała uradowana Eliza. 
Następnego dnia Andreas zmienił swoje plany i zamiast włóczyć się po mieście przyszedł z Marinusem do siłowni. W imieniu kolegi pyta o Tamarę, lecz gdy starszy skoczek usłyszał, że Tamary dziś nie ma, lekko się zasmucił. Akurat dziś przyszykował się na zapytanie, czy poszłaby z nim na kawę. Eliza wyjaśnia smutnemu Marinusowi, że Tamara została dłużej w pracy i nie będzie jej dzisiaj w siłowni. 
- A kiedy będzie? - zapytał chłopak. 
- No jutro. - opowiedziała, jak zawsze, wesoła. 
Akurat, gdy Kraus otworzył usta, rozbrzmiał jego telefon. Chyba coś ważnego, ponieważ szybko odebrał i wyszedł na zewnątrz, zostawiając zakochanego Wellingera. Andreas nie wiedział jak zachować się w tej sytuacji. Na szczęście Eliza zapytała: 
- Mógłbyś mi trochę pomóc? Byłabym wdzięczna. 
- Oczywiście - odpowiedział uradowany Andi.
W końcu miał możliwość dowiedzieć się czegoś więcej o Elizie. Chłopak pomógł dziewczynie posprzątać, ponieważ zawsze robiła to razem z Tamarą. Skończyli bardzo późno. Andreas zaproponował swojej nowej koleżance, że odprowadzi ją do domu. 
- Jeśli tylko chcesz. - pokazała rządek śnieżnobiałych zębów. 
- No pewnie, że chcę. 
Blondynka nie zdawała sobie sprawy, że ktoś, kogo zna tylko "z widzenia" może okazać się kimś, przy kim czuje się, jakby miała 6 lat. W drodze powrotnej dowiedzieli się o sobie wiele ciekawych rzeczy. 
- Powiedz mi, czy to prawda, że zawodowo zajmujesz się skokami narciarskimi? 
- Tak. Już jako mały chłopiec chciałem szybować w powietrzu. Najpierw próbowałem jako pilot helikoptera, lecz nie za dobrze mi szło i przerzuciłem się na skakanie. 
- Hmmm... To ciekawe. 
- Takie życie - odpowiedział uśmiechnięty. 
- Mój wujek też kiedyś był skoczkiem narciarskim. 
- Naprawdę? A jak się nazywa, może skojarzę? 
- Nie pamiętam imienia, ani nazwiska, bo jak byłam małą dziewczynką to zmarł. W prawdzie próbowałam wyciągnąć od rodziców coś na jego temat ale nigdy nie chcieli o nim rozmawiać. 
- To przykre, ale nie martw się. Jeśli chcesz ja mogę ci opowiedzieć jak to jest latać. - uśmiechnąwszy się do Elizy otworzył przed nią drzwi na klatkę schodową bloku, w którym mieszkała. 
Gdy weszli do mieszkania było parę minut po 20. Tamara była już w domu i oglądała swój ulubiony serial, leżąc na sofie w salonie. 
- Eliza to ty? - rzuciła, gdy zamknęły się drzwi wejściowe. 
- Tak. - powiedziała przyjaciółka. 
- Był elektryk i kuchenkę naprawił. 
- To w takim razie zrób nam coś do jedzenia, bo umieram z głodu.
- Nie możesz sama sobie czegoś zrobić? Ja już jadłam. 
- Nie chodziło mi o ciebie wiedźmo! - zaśmiała się Eliza i szybko powiedziała, że ma gościa. Tamara przerwała oglądanie i poszła do kuchni, gdzie siedziała już Eliza i Andreas. 
- Nie wiedziałam, że z kimś przyjdziesz. - powiedziała Tamara. - Mogłabyś przynajmniej tu trochę te ciuchy ogarnąć rano. 
- Daj sobie siana z tymi głupimi komentarzami i podaj herbatę, wstawiłam wodę. Andi tobie też zrobić? 
- Chętnie.
Później przenieśli się do salonu. Wzięli ze sobą kanapki zrobione przez Tamarę i siedli obok siebie na kanapie. 
- Ładnie tu masz - powiedział Andreas 
- Ładnie to tu jest, jak jest porządek. - powiedziała Eliza i niechcący strąciła ze swojej kanapki pomidora, który wylądował na spodniach Welliego. - Przepraszam Cię najmocniej. Trzeba zaprać, bo zostanie ślad. Chodź pokażę Ci łazienkę. - dodała Eliza, która od rana była trochę nieogarnięta.
Andreas wstał, odłożył swoją kanapkę i przytulił Elizę tak, że ich twarze prawie stykały się ustami. 
- Jesteś bardzo ładna, wiesz? 
- Ale spodnie.... 
- Spodniami się nie przejmuj. Nic im nie będzie. - Andreas zbliżył twarz do twarzy Elizy i już jego usta prawie musnęły usta dziewczyny, gdy nagle do salonu weszła Tamara. 
 - Ojć. Sorry. Zostawiłam telefon. - powiedziała i wybiegła z pokoju. 
Piękna atmosfera rozpłynęła się i już nie było tak romantycznie jak przed wejściem Tamary. W końcu oboje uświadomili sobie, że nadal stoją na środku salonu przytuleni. Eliza speszona delikatnie uwolniła się z objęć Andreasa i wyszła z pokoju. Chłopak poszedł za nią. 
- Przepraszam. - powiedział. 
- Nie masz za co przepraszać. - odwzajemniła uśmiech 
- Nie chciałem, żeby tak wyszło. 
- Nie chcę być niemiła ale właśnie sobie przypomniałam, że mam opieprzyć Tamarę - odpowiedziała uśmiechając się do niego. 
 - To ja już pójdę. - odrzekł i delikatnie pocałował policzek Elizy. Dziewczyna się zarumieniła i otworzyła mu drzwi.
- W piątek idę z Tamarą na imprezę, pójdziesz z nami? - zapytała gdy już miał wychodzić. 
- Z chęcią. A mogę zabrać Marinusa, bo pewnie będzie się sam nudził w domu? 
- Oczywiście. 
- To do zobaczenia w piątek. - uśmiechnął się i zamknął drzwi. 
Gdy wyszedł z bloku, aż podskoczył z radości, że w końcu będzie mógł spędzić z Elizą więcej niż kilka chwil. Nastolatka poszła do pokoju przyjaciółki z zamiarem delikatnego nakrzyczenia na nią, lecz gdy zobaczyła, że śpi, po cichutku opuściła pomieszczenie. Poszła do łazienki, opłukała twarz i udała się do swojego pokoju. Gdy się położyła było już po 24. Andreas wrócił do domy po północy. Gdy położył się spać, nie mógł przestać myśleć o Elizie. Nie mógł się również doczekać piątkowej imprezy. Zasnął dopiero po 2.
PIĄTEK, 10:30
Andi zerwał się na równe nogi. Zaspał. O 10. miał zadzwonić do Elizy i spytać, czy przed imprezą ma po nią zajść. Zjadł śniadanie, umył się i już miał zamiar iść do rodziców po pieniądze na bilet, gdy do drzwi ktoś zapukał. Andreas otworzył drzwi. Przed nimi stał Marinus. 
- Cześć. - powiedział. 
- Siema. Właśnie miałem wychodzić. - powiedział zakłopotany, drapiąc się w głowę.
- A możemy pogadać? 
- Jasne. O co chodzi? - odrzekł prowadząc Marinusa do swojego pokoju. 
- Chodzi o Tamarę. Co mam zrobić, żeby zechciała ze mną porozmawiać? 
- Dobrze, że mi przypomniałeś. Dziś wieczorem jest impreza i Eliza mnie zaprosiła. 
- Ty to masz szczęście do dziewczyn. 
- Ty też. 
- Jak to? - powiedział zdziwiony Marinus. 
- Powiedziała, że ty też możesz wpaść. 
- A Tamara będzie? 
- Zapewne. - odpowiedział Andreas i uśmiechnął się. 
Gdy obaj mieli już wychodzić, Kraus powiedział: 
- Ey stary, wspominałeś ostatnio o wyprowadzce od rodziców? 
- No tak, a czemu pytasz? 
- Bo poszukuje lokatora i pomyślałem, że może ty byś był zainteresowany. 
- Jejku dzięki. 
- Spoko. To teraz idź pogadaj z rodzicami, a ja wrócę do siebie i ogarnę trochę ten pokój. 
- Ok. To na razie. - zamknął za Marinusem drzwi i od razu poszedł do rodziców. 
Godzinę później był już u przyjaciela. Oglądał pokój, który miał wynająć. Podobał mu się i następnego dnia mógł już przynosić swoje rzeczy. Dostał klucze i wrócił do domu. Przypomniał sobie o imprezie i zaczął się szykować. Około godziny 18 zatelefonował do Elizy i zapytał, o której może po nią przyjść. Odpowiedziała, że nawet teraz. Andi ucieszył się i zadzwonił do Marinusa. Spotkali się przed jego blokiem. Obaj poszli po dziewczyny. Drzwi otworzyła im Tamara. 
- Cześć. - powiedziała całkiem miłym tonem. 
- Cześć. - odpowiedzieli chłopcy prawie jednocześnie. 
- Wejdźcie. - zaprosiła ich ręką. 
- O, cześć. - powiedziała Eliza wchodząc do kuchni. 
- Pięknie wyglądasz. - powiedział Andreas i uśmiechnął się. 
-Dziękuję. To co, gotowi? Jeśli tak to wychodzimy.

2 komentarze: