Kiedy Eliza obudziła się, było po 9. Niestety Andreasa nie było w jej pobliżu, co odrobinę ją zmartwiło. Poszła do łazienki, a potem do kuchni. Na stole leżała mała karteczka.
- Masz szczypiorek między zębami - zaśmiała się, po czym zeszła do blondynki.
- Nie zauważyłam - odpowiedziała Eliza, podeszła do lusterka i "usunęła" szczypiorek.
- Ukochany odjechał? - spytała czerwonowłosa i uśmiechnęła się.
- Pojechał na trening, ale może się jeszcze kiedyś odezwie - rzekła z uśmiechem.
- Nie płacz, kiedy odjadę - zaczęła śpiewać. - Uuu, to sama nie wiesz?
- Wiem, wiem. Napisał, że po treningu zadzwoni.
- Dobra mała. Ja idę się wykąpać i obudzić Krausa.
- A on nie pojechał z Andim? - zdziwiła się Eliza.
- No nie - zaśmiała się Tamara. - Przecież mają innych trenerów. Reprezentują inne kluby. Marinus ma trening o 13. - dodała udając się w stronę schodów.
- Ciepło dziś będzie? - krzyknęła Tamara z łazienki do przyjaciółki.
- A co ja wróżka jestem? Skąd mam wiedzieć. - odpowiedziała.
- Spoko. Prawidłowa odpowiedź.
- Oj nie obrażaj się, serio nie wiem.
- Ok,ok.
Po pół godzinie Tamara wyszła z łazienki i zjadła śniadanie. Eliza pojechała już do pracy, więc ona musiała się czymś zająć. Poszła po skoczna i zaczęli oglądać jakieś filmy w internecie. Dużo się śmiali, rozmawiali.
Blondynka, gdy doszła do drzwi siłowni zobaczyła chłopaka w kapturze stojącego przed budynkiem. Gdy tylko ją zobaczył podszedł i zapytał o której otwierają.
- Otwieram teraz, ale muszę się jeszcze ogarnąć i zobaczyć, czy wszystko działa.
- A mógłbym poczekać? - zapytał tajemniczy chłopak.
- Oczywiście.
- Dziękuję.
- Nie ma za co. Przecież siłownia jest dla wszystkich.
Chwilę później Eliza sprawdziła wszystek sprzęt. Działało. Kilka chwil po otworzeniu drzwi, pojawili się klienci. Wiele znajomych twarzy, jednak Elizę zainteresował tajemniczy chłopak. Wyglądał tak, jakby na kogoś czekał, ponieważ było dużo ludzi, nic dziwnego, po tygodniowej przerwie, Eliza zadzwoniła po Tamarę.
- Laska ratuj - powiedziała siedemnastolatka.
- Przed kim?
- Tyle ludzi. Pomóż na recepcji.
- Oglądam teraz film o dziewczynce, która myła naczynie i jej mucha wlazła. - powiedziała dławiąc się śmiechem.
- Schowaj downa i migiem do siłowni.
- Dobrze pani poważna.
Tamara pożegnała się z chłopakiem i ruszyła na pomoc przyjaciółce. Godzinę później były już razem na recepcji w siłowni.
- Muszę ci to pokazać, no weź nie zamulaj. - zielonooka namawiała właścicielkę siłowni.- Tylko szybko Tamara.
KLIK
- Tamara. Co ty oglądasz dziecko? - zaśmiała się Eliza.
- Kto to? - zapytała Tamara wskazując głową na tajemniczego chłopaka stojącego pod ścianą.
- Nie wiem, ale nie wygląda na groźnego.
- Pójdę zapytać, czy w czymś mu trzeba pomóc.
- Tamara? - Eliza zatrzymała dziewczynę. - Uważaj na siebie.
- Od razu mnie nie zgwałci - zielonooka wybuchnęła śmiechem.
Kiedy osiemnastolatka podeszła do chłopaka ten uśmiechną się i zapytał:
- To twoja siłownia?
- Nie. Mojej przyjaciółki - powiedziała wskazując kciukiem za siebie. - A trzeba Ci w czymś pomóc? Czekasz na kogoś?
- Nie dziękuję. I tak czekam na Marinusa i Andreasa. Nie wiesz czy jeszcze tu przychodzą? - uśmiechnął się?
- To znaczy Andreas jest na spotkaniu, a Marinus jest w domu.
- A mogłabyś mi podać jego adres. Znaczy jeśli możesz.
- On mieszka ze mną, więc mogę cię zaprowadzić.
-Jesteś
jego dziewczyną? - zapytał chłopak.
-Przyjaciółką, ale kto wie.... Może kiedyś. - odpowiedziała szeroko się uśmiechając.
-Spoko.-Chce Ci się czekać?
-Mam ważną sprawę do chłopaków więc muszę.
-Dobrze.
-Dzięki.
-Tylko, że ja kończę za jakieś cztery godziny jak ruch trochę ustanie.
-Nie ma sprawy. Poczekam.
-Ok. Jak będziesz czegoś potrzebował to mów.
Tamara wróciła do przyjaciółki i powiedziała, że chłopak ma sprawę do Andiego i Marinusa. Powiedziała też, że jest on nawet słodki.
-Widzę po twoich oczach, że ci się spodobał. Ten błysk w prawym oku.... - Zaśmiała się Eliza.
-Zazdrościsz? - Po tych słowach obie wybuchnęły śmiechem.
-Dobra ogarnijmy się i do roboty. - powiedziała Eiza i wskazała na kawę rozlaną na korytarzu.
-Ok ok, nie spinaj.
Trzy godziny później zadzwonił Andreas. Eliza zobaczywszy czyj numer wyświetlił się jej na ekranie telefonu, poszła na zaplecze i przebywała tam rozmawiając prawie pół godziny. Jej przyjaciółka się trochę zaniepokoiła, ale jak ujrzała rozpromienioną twarz współlokatorki, przestała się martwić. Po kilku minutach od powrotu Elizy na recepcję, przyjechał Andreas z Marinusem. Przywitali się z dziewczynami i poszli porozmawiać z tajemniczym chłopakiem. Nie trwało to zbyt długo. Marinus złapał Tamarę gdy wychodziła do kantorka.
-Cześć śliczna.
-Cześć. - powiedziała uśmiechnięta.
-Zaraz mam trening, ale nie mogłem się powstrzymać żeby zamienić z tobą chociaż dwa słowa.
-Miło. - znów pokazała białe zęby. - Masz czas dziś wieczorem?
-Raczej nie.
-A może gdzieś byśmy wyskoczyli?
-Chętnie, chętnie.
-To jak skończysz trening to zadzwoń. - przesłała mu buziaka i wróciła do Elizy.Natomiast skoczek podszedł do Andreasa i zapytał:
-To jak z tą niespodzianką? Aktualna?
-Jasne. Tylko trzeba wyrwać gdzieś dziewczyny, żeby niczego nie podejrzewały. - odpowiedział Welli.
-Z tym nie ma problemu.
-To dobrze. To ja załatwię tort.
-Ok. Ale muszę już lecieć, bo obowiązki skoczka wzywają. - wyrzekł Kraus.
-Cześć.
-Cześć. - odpowiedział Andi. -”Lecieć” Hehe. Dziewczyny ja też idę. Pa.
-Przyjaciółką, ale kto wie.... Może kiedyś. - odpowiedziała szeroko się uśmiechając.
-Spoko.-Chce Ci się czekać?
-Mam ważną sprawę do chłopaków więc muszę.
-Dobrze.
-Dzięki.
-Tylko, że ja kończę za jakieś cztery godziny jak ruch trochę ustanie.
-Nie ma sprawy. Poczekam.
-Ok. Jak będziesz czegoś potrzebował to mów.
Tamara wróciła do przyjaciółki i powiedziała, że chłopak ma sprawę do Andiego i Marinusa. Powiedziała też, że jest on nawet słodki.
-Widzę po twoich oczach, że ci się spodobał. Ten błysk w prawym oku.... - Zaśmiała się Eliza.
-Zazdrościsz? - Po tych słowach obie wybuchnęły śmiechem.
-Dobra ogarnijmy się i do roboty. - powiedziała Eiza i wskazała na kawę rozlaną na korytarzu.
-Ok ok, nie spinaj.
Trzy godziny później zadzwonił Andreas. Eliza zobaczywszy czyj numer wyświetlił się jej na ekranie telefonu, poszła na zaplecze i przebywała tam rozmawiając prawie pół godziny. Jej przyjaciółka się trochę zaniepokoiła, ale jak ujrzała rozpromienioną twarz współlokatorki, przestała się martwić. Po kilku minutach od powrotu Elizy na recepcję, przyjechał Andreas z Marinusem. Przywitali się z dziewczynami i poszli porozmawiać z tajemniczym chłopakiem. Nie trwało to zbyt długo. Marinus złapał Tamarę gdy wychodziła do kantorka.
-Cześć śliczna.
-Cześć. - powiedziała uśmiechnięta.
-Zaraz mam trening, ale nie mogłem się powstrzymać żeby zamienić z tobą chociaż dwa słowa.
-Miło. - znów pokazała białe zęby. - Masz czas dziś wieczorem?
-Raczej nie.
-A może gdzieś byśmy wyskoczyli?
-Chętnie, chętnie.
-To jak skończysz trening to zadzwoń. - przesłała mu buziaka i wróciła do Elizy.Natomiast skoczek podszedł do Andreasa i zapytał:
-To jak z tą niespodzianką? Aktualna?
-Jasne. Tylko trzeba wyrwać gdzieś dziewczyny, żeby niczego nie podejrzewały. - odpowiedział Welli.
-Z tym nie ma problemu.
-To dobrze. To ja załatwię tort.
-Ok. Ale muszę już lecieć, bo obowiązki skoczka wzywają. - wyrzekł Kraus.
-Cześć.
-Cześć. - odpowiedział Andi. -”Lecieć” Hehe. Dziewczyny ja też idę. Pa.
-Pa
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Przepraszamy, że tak opóźniłyśmy ten rozdział, ale wynikło to z różnych sytuacji. :) W następnym tygodniu postaramy się już ogarnąć i dodać dwa nowe rozdziały. Nie gniewajcie się:*


<3
OdpowiedzUsuńSuper opowiadanie
OdpowiedzUsuń