piątek, 27 czerwca 2014

4. Ślub

DZIEŃ ŚLUBU, 7:00
Ranny ptaszek - Marinus, obudził Tamarę już o 7:00. Dziewczyna była praktycznie nieprzytomna, ponieważ poprzedniej nocy długo rozmawiała z chłopakiem, który nocował w mieszkaniu nastolatek. Można powiedzieć, że skoczkowie spędzają więcej czasu z dziewczynami niż w swoim domu. Jednak nikomu to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. W ciągu miesiąca bardzo zżyli się ze sobą. Para leżała jeszcze w łóżku jeszcze jakiś czas, aż z transu wyrwał ich głośny huk spadającego przedmiotu. Tamara niczym Struś Pędziwiatr wybiegła z pokoju, to samo zrobiła zaspana Eliza.
- Co się stało? - zapytała przecierając twarz dłonią.
- No nie wiem, ale nie zejdę na dół. - odpowiedziała przerażona czerwonowłosa. - Marinus, chodź tutaj. Proszę.
- Co się stało? Czemu nie pójdziecie zobaczyć co to? - zapytał stając obok brązowookiej Tamary.
- Tak. Bardzo śmieszne.
Eliza pobiegła po Andiego i chłopcy powoli zeszli na dół. Ostrożnie rozglądali się po pomieszczeniach. W końcu weszli do kuchni, gdzie było zimo i wiał wiatr. Na podłodze leżały kawałki szkła oraz zrzucona miska z płatkami śniadaniowymi. Nie wiedzieli co to ma znaczyć ale zza szafki wyglądało coś kudłatego. Andi powoli podszedł i zobaczył dwa malutkie kotki. Wyciągnął ich zza szafki i jednego wręczył Tamarze, a drugiego Elizie. 
- Jakie słodkie. - powiedziały zgodnie przyjaciółki.
- Ale jak one tu weszły? - zapytała zdziwiona Eliza. 
- Przecież drzwi były zamknięte. - rozmawiały ze sobą, głaszcząc kocięta.
- Za to okno nie. Ktoś ich najwyraźniej podrzucił. - zauważył Marinus. 
- Chyba są głodne. - oznajmiła Tamara idąc w stronę lodówki po mleko. 
- Trzeba podgrzać - powiedział Andi.
- Serio? No co ty nie powiesz. 
- Ale co my z nimi zrobimy? - zapytała Eliza. - Przecież nie weźmiemy ich do Berlina na ślub.
- Racja. Może twoja sąsiadka zgodziłaby się nimi zająć te dwa dni? 
- Pójdę spytać. A wy się już szykujcie, bo musimy wyjechać po 10. 
- Ok, idź już. - uśmiechną się Marinus głaskając małego słodziaka za uszkiem.
Kilka minut później, gdy kociaki były już nakarmione, do salonu weszła Eliza. 
- Sąsiadka z chęcią je popilnuje - powiedziała. 
- To super. Więc może je już zaniosę, a Wy zobaczcie, czy macie wszystko spakowane i jedziemy. - odpowiedział Andreas i zamknął za sobą drzwi. 
Chwilę później był z powrotem. Chłopcy pomogli znieść bagaże do samochodu. Wyjechali przed 10 więc na miejscu też byli wcześnie. Przywitała ich Klaudia i zaprosiła do domu. Wszyscy byli już w trakcie przygotowań. Eliza i Tamara od razu zaczęły pomagać kelnerkom w nakrywaniu stołów, robieniu fryzur (sobie nawzajem) i innych kobiecych czynnościach. Natomiast Andi i Marinus dołączyli do mężczyzn. Było trochę zamieszania (jak to przy ślubie bywa), ale na szczęście ze wszystkim zdążyli na czas i ceremonia odbyła się bez żadnych komplikacji. Klaudia i jej narzeczony wyglądali ślicznie. Eliza na mszy się popłakała, zresztą większość obecnych była bardzo wzruszona. Rodzina pojechała do sali, gdzie odbyło się składanie życzeń i wręczanie prezentów. Klaudia i Igor wraz z Marinusem pojechali w plener, w celu zrobienia zdjęć. Wrócili po około godzinie. W pomieszczeniu obok była zabawa i po posiłku można było iść się pobawić. Podczas tańca Tamarze zdawało się, że przez korytarz przeszedł Karl. Co było możliwe, ponieważ chłopak chodził z panną młodą do liceum. Trochę się zaniepokoiła, ale starała się o tym nie myśleć. Tańczyła razem z Marinusem, Klaudią, Igorem, Elizą, Andim i innymi gośćmi. W pewnym momencie wyszła do łazienki. Gdzie zobaczyła Karla Johansona. Chłopak do niej podszedł i zapytał:
- Masz minutę?
- Dla Ciebie? Nie.
- Proszę porozmawiajmy. 
- O czym?
- O nas. Kochanie nie bądź na mnie zła. Wiesz, że z nią to tylko jednorazowo było.
- Czyli teraz zamiast "zrobiłem jej dziecko, ale kocham ciebie" mówi się "to było jednorazowo" ? - zapytała, udając że myśli.
- Dobra. Słuchaj! - złapał dziewczynę za ramiona i skierował jej wzrok na swoją twarz. - Chcę być miły i chcę do ciebie wrócić. Teraz ty idziesz do Krausa i mówisz mu, że kochasz mnie, a nie jego.
- Co ty robisz!? Karl! Zostaw ją! - na nieszczęście chłopaka, Wellinger wszedł do pomieszczenia. - Puść ją. - przeliterował.
- Nie twoja własność! - wykrzyczał puszczając dziewczynę.
- Twoją też nie jestem. Zostaw mnie i moich przyjaciół! - powiedziała.
- Jeszcze dokończymy tę rozmowę... - opuścił zabawę.
- Nie w tym życiu. - powiedziała zielonooka do siebie.
- Nic Ci nie jest?
- Nie. Wszystko w porządku. - uśmiechnęła się. - Tylko nie mów nic Marinusowi i Elizie. Mogę na ciebie liczyć? - skoczek kiwnął głową. 
Przyjaciele wrócili na salę, gdzie nikt nie wiedział o zaistniałym incydencie. Dalsza część przyjęcia minęła w bardzo przyjemnej atmosferze. Zabawa skończyła się po 4 rano. Gdy dojechali do hotelu, żadne z nich nie było w stanie nawet pościelić sobie łóżka. Obudzili się po 13. Eliza zatelefonowała do Klaudii i zapytała, czy mogą wpaść. Ona oczywiście się zgodziła i chwilę później gościła u siebie siostrę z przyjaciółmi. Rozmawiali dość długo. Zjedli razem kolację i pożegnali się, ponieważ rano czwórka przyjaciół musi wracać do domu. Położyli się wcześnie spać. Kolejnego dnia byli wypoczęci i ruszyli w drogę powrotną. 
- Ciekawe co u kociaków. - powiedział Marinus. 
- U pani Michaeli na pewno nie zginą. - odpowiedziała Eliza ze śmiechem. 
- Mam nadzieję. - dodał Andreas, po czym wszyscy zaczęli się śmiać. Gdy tylko weszli do domu Elizy, Welli poszedł po kotki, kiedy wrócił zaczęli przeglądać zdjęcia ze ślubu.
- To jest ładne. - pocałował siedzącą obok niego Tamarę.
- No otwórz na cały ekran laptopa, a nie mi miniaturki pokazujesz - powiedziała wybuchając kolejny raz śmiechem.
- A to? - wskazał Andreas.

- Trzeba później zgrać to na płytę i zawieźć Klaudii i Igorowi. - dodała Eliza.
- Kurdę ja też chcę już wyjść za mąż! - powiedziała Tamara śmiejąc się.
- Mówisz serio? - zapytał Kraus.
- Serio, serio, serio.
- To co? Za tydzień ślub? - po słowach Elizy wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- A my kiedy wybierzemy się na wspólną sesję? - zapytał całkiem poważny już Marinus.
- Jutro, bo teraz chcę już spać! - odpowiedziała Tamara i wyszła na piętro do łazienki.
O 23 w całym domu panowała cisza. Wszyscy byli tak zmęczeni, że spali już od godziny. Kolejny dzień miał być bardzo pracowity, więc musieli być w pełni sił.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej ♥ mam nadzieję, że nie jesteście źli, że tak opóźniłam ten rozdział? :*

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Ogłoszenia duszpasterskie :D

Co Wy na to, żeby zrobić grupę na Facebook'u o naszym blogu? :D
Tutaj link :*
https://www.facebook.com/groups/305710776262609/

piątek, 20 czerwca 2014

3. Wyznanie

Następnego dnia gdy Eliza wstała, było po 9. Poszła do kuchni i zrobiła sobie śniadanie z tego, co zostało jej po wczorajszym obiedzie, bo lodówka świeciła pustkami. Dopiero, gdy ugryzła kanapkę przypomniała sobie, że w salonie śpi Andreas. Poszła do swojego pokoju i wyciągnęła z szafy pierwsze, lepsze ubrania. Nie zdążyła dojść do łazienki, bo przed nią jak z pod ziemi wyrósł Andi.
- Cześć - powiedział na przywitanie i pocałował ją w policzek. 
- Dzień dobry - odpowiedziała. 
- Słodko wyglądasz w tej piżamce. 
- Raczej śmiesznie - rzekła uśmiechnięta.
- Nie, wcale. - również się uśmiechnął. - No dobra, może troszeczkę. 
- To idę się ubrać. 
- Mam nadzieję, że nie będziesz tam siedziała godzinę? 
- Oczywiście, że nie. Jestem Eliza, nie Tamara. - odpowiedziałam ze śmiechem.
- To dobrze. - odetchnął z ulgą a jednocześnie się zaśmiał. 
- I jakbyś chciał coś do jedzenia, to na stole leżą dwie kanapki. Ta nadgryziona jest moja, drugą możesz zjeść. Zaraz pójdę po zakupy. 
- Ok. 
Zamknęła drzwi do łazienki i zaczęła się ubierać. Tymczasem Andi zjadł połowę kanapki, ubrał się w dwie minuty i wyszedł z domu. Kilka chwil później był już z powrotem z torbą pełną żarcia. Szybko zrobił śniadanie i kawę. Eliza z łazienki wyszła po 30 minutach - odświeżona i umalowana. Zdziwiła się, na widok zrobionych zakupów. 
- Nie musiałeś...
- Ale chciałem - powiedział i zaprosił do stołu. 
Gdy Eliza zjadła, poszła sprawdzić czy Tamara do niej dzwoniła. Nie. Pewnie nocowała u Marinusa. Dziewczyna cieszyła się, że spała u skoczka. Miała nadzieję, że się do siebie zbliżą i czerwonowłosa zapomni o Karlu. Nikt nie dzwonił, ale dostała SMS-a od swojej siostry - Klaudii. Pisała, że zaprasza ją na swój ślub, który będzie za dwa dni. Mogła zabrać dwie osoby towarzyszące. Od razu pomyślała o Tamarze i Andreasie. Nie wiedziała tylko czy Andi się zgodzi. Pomyślała również o tym, że Tamara zapewne będzie chciała zabrać Marinusa. Zadzwoniła do Klaudii i spytała czy może przyjść z trzema osobami. Siostra od razu się zgodziła. Teraz musiała tylko poinformować o tym przyjaciółkę, Andiego i Krausa. Wellinger się zgodził pod warunkiem, że pomoże Elizie wybrać sukienkę, w której pójdzie.  Przystała na tą propozycję. Gdy otworzyła swoją szafę i razem ją przegrzebali, nie znaleźli nic odpowiedniego na ślub i Andi postanowił zabrać Elizę na zakupy. 
- Nie przesadzaj, pożyczę od kogoś. 
- Nie ma mowy. Przenocowałaś mnie to muszę się jakoś odwdzięczyć. 
- Zrobiłeś śniadanie. Nie wystarczy? 
- Nie. Szykuj się zaraz wychodzimy - powiedział stanowczo, ale z uśmiechem. 
- Ok. Daj 5 minut. 
Za pięć minut byli już pod blokiem. Pojechali autobusem  do jednego z kilku centr handlowych. Szukali ponad dwie godziny, aż w końcu znaleźli piękną sukienkę. Była skromna i Eliza ślicznie w niej wyglądała.
- Pierwsze wspólne zakupy. - oznajmił Elizie Andreas wychodząc z działu z sukienkami. 
- Ta, z przymusu. - odpowiedziała dziewczyna 
- Ale chyba musisz przyznać, że było fajnie. Ja się dobrze bawiłem. 
- Serio? To może pójdziemy jeszcze pooglądać buty i torebki? - zaproponowała ze śmiechem. 
- Jeśli chcesz to spoko. 
Po kilku godzinach wrócili do domu. Tam czekali już Tamara i Marinus. 
- Gdzieście byli do jasnej cholery? - spytała Tamara widząc kilka toreb z ciuchami. 
- Cześć. Na zakupach, bo Klaudia zaprosiła nas na swoje wesele. 
- Jej. Pozdrów ją ode mnie. 
- Sama ją pozdrowisz, bo ty też jesteś zaproszona i możesz przyjść z Marinusem. 
- To super. Mari pójdziesz ze mną? - zapytała chłopaka, u którego siedziała na kolanach. 
- Zastanowię się. 
- Proszę, proszę, proszę... - Tamara nie musiała długo przekonywać skoczka.
- No dobrze. - odpowiedział Marinus. 
- Czyli idziemy we czwórkę. Tamka, sprawdź czy masz odpowiednią sukienkę. 
- Oczywiście, że mam - powiedziała nadal siedząc na kolanach Marinusa.
- To super. Jutro idę kupić prezent. Idziecie ze mną? - rzekła Eliza do przyjaciół. 
- Oczywiście.
-To fajnie. - ucieszyła się Eliza i poszła do swojego pokoju. 
Kilka minut później ktoś zapukał do jej drzwi. 
- Proszę. - powiedziała. 
- Mogę na chwilkę? - spytał Andi. 
- Jasne. 
- Sorki, że Cię nachodzę, nie chciałem przeszkadzać gołąbkom, a nigdzie nie mogę sobie znaleźć miejsca. 
- Jakim gołąbkom? Tamarze i Marinusowi? - spytała uśmiechnięta. 
- Nom. Chyba się w sobie zakochali, bo ciągle chodzą przytuleni i się całują. 
-Haha, zazdrościsz im? 
- Sam nie wiem. Nie mam czego. 
- Nie rozumiem. - zdziwiła się Eliza. 
- Nie ważne. Po prostu chyba też się zakochałem. 
- Gratuluję. - odpowiedziała Eliza nie przypuszczając, że chłopak mówi o niej. 
- Nie wiem tylko, jak powiedzieć tej dziewczynie, że się w niej bujam. 
- Najlepiej nie udawaj nikogo, bądź sobą i mów to, co uważasz za stosowne. 
- Ok. Mogę wypróbować na tobie? 
- Jasne - powiedziała wystawiając rządek białych zębów. 
- Więc tak. Wiesz, gdy Cię poznałem od razu wpadłaś mi w oko. Na początku strasznie się stresowałem, gdy miałem z Tobą rozmawiać, lecz potem czułem, że coraz więcej mamy ze sobą wspólnego. Coraz bardziej się w Tobie zakochiwałem. A teraz staję tu przed Tobą i chcę się Ciebie zapytać, czy zostaniesz moją dziewczyną? I jak, może być? 
- Ślicznie. - powiedziała zachwycona, z łezką w oku. 
- To teraz odpowiedz. 
- Ja? 
- Tak, te słowa były skierowane do Ciebie. 
- Ale..... Ja.... Nie wiem co powiedzieć - odrzekła, a łzy zaczęły spływać po jej policzkach.
- "Najlepiej nie udawaj nikogo, bądź sobą i mów to co uważasz za stosowne" - odpowiedział cytując jej słowa. 
- Głupek. - uśmiechnęła się. 
- Co mam przez to rozumieć? Tak? Nie? Spieprzaj z mojego życia? 
- Chyba wybiorę "tak". 
Po tych słowach Andi przytulił Elizę i pocałował ją. Jego marzenie się spełniło. Był tak podekscytowany i wzruszony, że aż się popłakał ze szczęścia. 
- Spokojnie. - powiedziała Eliza. - Nic się takiego nie stało. 
- Stało się. Spełniłaś moje największe marzenie. 
- Nie przesadzaj. - powiedziała i pocałowała go.
Tymczasem Tamara przeglądała swoją szafę w poszukiwaniu kreacji, w której pójdzie na wesele. Nie musiała długo szukać. Wybrała śliczną czarną sukienkę.
- Jesteś najpiękniejsza.
- No przecież wiem - powiedziała Tamara i pocałował swojego przyjaciela.
Nazajutrz cała czwórka, popołudniem wybrała się po prezent. Było trochę sporów przy wyborze, lecz jednak doszli do kompromisu. Po powrocie do domu dziewczyny zrobiły sobie kawę i poszły do salonu oglądać tv. Chłopaki natomiast postanowili, że zrobią obiad. Oczywiście jak to chłopaki nie umieli się dogadać przy garach. Na szczęście nie podpalili nic. Wieczorem wszyscy byli już spakowani, bo rano mieli jechać do Berlina do Klaudii. Wypili szampana i Marinus zaproponował małą sesję zdjęciową. Wszyscy się zgodzili. Na pierwszy ogień poszła Tamara. Szło jej całkiem nieźle do momentu gdy się wywaliła potykając się o kabel ładowarki do laptopa. Powiedziała, ż e chyba już ma dosyć. Później była kolej Elizy. Andreas nie mógł oderwać od niej wzroku. W końcu zaprosiła go i teraz robili zdjęcia razem. Marinus wypił troszeczkę za dużo i gdy on miał pozować, bo była jego kolej, niestety zasnął na kanapie w tak śmiesznej pozie, że i tak zrobili mu kilka zdjęć. Wszyscy dobrze się bawili, lecz trzeba było iść spać. Eliza zaciągnęła Andiego do siebie do pokoju, bo kanapa w salonie była już zajęta. Andreas chciał się położyć na kocu na podłodze, lecz Eliza mu na to nie pozwoliła. Po namowach położył się obok niej. Zaczęli się całować.
-Wiem, że jeszcze trochę za wcześnie na te sprawy. - powiedział po chwili.
-Trochę, ale wiem też, że jesteś cholernie odpowiedzialny. Dlatego pozwalam Ci spać ze mną, bo wiem, że nie będziesz się do mnie dobierał.
-Obiecuję, że będę grzeczny. - odpowiedział i pocałował ją na dobranoc.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział autorstwa Ani :* Podziękujcie jej w komentarzach, że jest taka świetna. ♥
I przepraszam, za kolory włosów dziewczyn na zdjęciach :D ale nie chciało mi się przerabiać :*

wtorek, 17 czerwca 2014

2. Sukces Krausa

KLUB NOCNY, 20:15
Wszyscy byli już pod klubem, na zewnątrz było słychać głośną muzykę. Tamara cieszyła się na ten wieczór oraz powrót do "swojego świata". Kiedy dziewczyna wraz z przyjaciółmi była już w środku rozdzwonił się jej telefon. Gdy spojrzała na wyświetlacz i zobaczyła, kto dzwoni, łzy same cisnęły jej się do oczu. Odebrała, choć sama pytała, dlaczego to zrobiła. Eliza zauważyła to, lecz wiedziała że niedługo przyjaciółka zapomni o całym incydencie i miała nadzieję, że razem rzucą się w wir zabawy.
- Gdzie ty jesteś? - zapytał Karl, słysząc głośną muzykę w tle.
- Przestań, Karl. Nie jestem już Twoją własnością. - odburknęła
- Wiem. Przepraszam. Czy jest jeszcze choć cień nadziei dla nas?
- Chyba żartujesz! Po tym co mi zrobiłeś?
Z wściekłością wyłączyła telefon, wrzuciła go do torebki i poszła szukać Elizy. Szybko ją znalazła. Siedziała przy barze flirtującą z Andreasem. Zanim podeszła do przyjaciółki poczuła, że ktoś ją złapał za ramię.Przez chwilę pomyślała, że to Karl, jednak wyrzuciła tę myśl z głowy, kiedy tylko zobaczyła twarz Marinusa. Zachęcił ją pięknym uśmiechem do tańca. Nie protestowała. Akurat, gdy wchodzili na parkiet, rozbrzmiała piosenka idealna do zatańczenia przytulańca. Tamara wtuliła się w klatkę chłopaka i delikatnie oboje kołysali się w rytm melodii. Chciała zapomnieć o wcześniejszej rozmowie. Gdy piosenka się skończyła, skoczek odchylił głowę Tamary, żeby zobaczyć jej twarz. Zobaczył dziewczynę całą zapłakaną i swoją koszulkę mokrą od łez.
- Ej, co się stało? - zapytał zatroskany. 

Nie usłyszał jednak odpowiedzi. Postanowił, że spróbuje jej jakoś pomóc. Wyszli na zewnątrz, a że zbliżała się jesień i wieczorami było już chłodno, nakrył ją swoją bluzą.
- Powiedz, co się stało? Jeśli Cię jakoś uraziłem, powiedz.
- Nie chodzi o Ciebie. - powiedziała zapłakana.
- To o co? A może powinienem zapytać – o kogo?

Po chwili Tamara zdecydowała się opowiedzieć Marinusowi o swoim "Love Story" .
- Jak zapewne wiesz, rozstałam się z Karlem. Już zapominałam o nim i przyszłam na tą imprezę się dobrze bawić. Jednak nagle, ni stąd ni zowąd - zadzwonił. Wszystkie wspomnienia wróciły, rozumiesz? Zdradził mnie i uderzył, a teraz się mnie bezczelnie pyta, czy jeszcze mamy jakieś szanse. Zabolało...
- Biedna...- odpowiedział i przytulił ją.
- Dziękuję.
- Za co?
- Że jesteś i chciałeś mnie wysłuchać. Po za Elizką nikt o tym nie wiedział. A ty? Chciałeś mi tylko pomóc. Starałeś się zbliżyć do mnie, a ja? Zachowałam się jak gówniara. - powiedziała Tamara, niemal dławiąc się łzami.
- Nie masz za co przepraszać i nie płacz już proszę. Ja też dziękuję, że w końcu dałaś mi szansę, abym z Tobą porozmawiał. Nie chcę Cię skrzywdzić, a zależy mi na Tobie.
- Zimno. Chodźmy do środka.
- Dobrze. 

Wstali i wrócili na imprezę. Od tej pory prawie cały czas ze sobą tańczyli. Podobnie, jak ich przyjaciele. Tańczyli ze sobą przez długi czas, w końcu Eliza zabrała Andiego z parkietu i usiedli przy barze, zaczynając konwersację.
- Jesteś taka piękna, że nie mogę oderwać od Ciebie wzroku. - powiedział chłopak, całując dłoń partnerki.
- Tamten barman też. - odpowiedziała ze śmiechem.
- Ej no. Ja tu się produkuje i jestem miły, a ty co?
- Sorcia. - zrobiła smutną minkę i wyciągnęła skoczka na zewnątrz, wcześniej zabierając torebkę przyjaciółki.
Eliza wyciągnęła z kopertówki Tamary paczkę papierosów i zapalniczkę.
- Ty palisz? - zapytał zdziwiony Wellinger.
- Tylko czasami.

- Po co ?
- Bo są w życiu takie momenty, nad którymi się człowiek nie zastanawia i robi dziwne rzeczy.
- A w tym momencie? Podaj mi jeden powód, dla którego sięgasz po tego papierosa. - odpowiedział zdziwiony tekstem trochę pijanej już nastolatki.
- Nie wiem, może robię to dlatego, że widzę jak Tamara ciągle się zmienia? 

- Martwisz się o nią i robisz sobie krzywdę?
- To jest moja najlepsza przyjaciółka. Zrozum, że jak człowiek jest dla ciebie jak brat albo siostra to przejmujesz się jego problemami tak, jakby one dotyczyły ciebie.

- Ale...
- Może skończmy już ten temat, dobrze? Proszę.
- Dobry pomysł, odechciało mi się bawić.
Oboje poszli zapytać Tamary i Marinusa czy wracają z nimi. Odpowiedzieli, że jeszcze zostaną. Gdy wyszli, Andreas przytulił Elizę.
- Dziękuję.
- Za co? - zapytał zdziwiona.
- Że mogłem z Tobą spędzić ten wieczór.
- Wieczór? Już jest po północy. - Odpowiedziała uśmiechając się.
Gdy byli już pod blokiem dziewczyny, Andi przypomniał sobie, że w kurtce Marinusa zostawił klucze od swojego domu. Rodzice wyjechali, a to była jego jedyna para.
- Cholera. - powiedział po przeszukaniu wszystkich kieszeni.
- Co się stało?
- Zapomniałem kluczy do domu.
- Na pewno dobrze sprawdziłeś?
- No tak. Trzy razy. - rzekł załamany.
- Jeśli chcesz to możesz przenocować u mnie. Tamara wróci zapewne nad ranem, a kanapa w salonie i tak jest wolna więc jak chcesz.... - zaproponowała Eliza.
- Na serio mógłbym?
- Jasne.
Andreas ucieszył się, że dziewczyna, którą niedawno poznał jest dla niego wyrozumiała. Weszli razem na górę. Zjedli coś, opowiadając sobie przy tym zabawne historie z życia.
Tymczasem na imprezie Tamara i Marinus bawili się w najlepsze. Tańczyli, śmiali się, wzięli nawet udział w konkursie karaoke. Kraus był mega szczęśliwy, że jest przy nim tak piękna i cudowna dziewczyna. Nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. Tamara też przekonała się, że Marinus nie jest taki dziwny jak jej się na początku wydawało. Polubiła go.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj tak krótko i po większości to rozdział Ani :* Więc dziękujcie Jej, że coś dla Was napisała :*

niedziela, 15 czerwca 2014

1. Poznanie.

Tamara jest załamana rozstaniem ze swoim chłopakiem, z którym wiązała przyszłość. Na całe szczęście, najważniejsza osoba w jej życiu - Eliza - nie zostawiła jej. Przyjęła zapłakaną Tamarę i uspokoiła ją. Zrobiła ciepłe śniadanie i poszły obie do pracy Elizy - do siłowni, w której pracują. Jak co dzień od rana było dużo ludzi. Obie zrobiły sobie kawę i jak to dziewczyny - plotkowały, rozmawiały na różne tematy i jednocześnie pilnowały porządku w siłowni. Do recepcji podszedł wysoki, dobrze zbudowany chłopak. Wykupił karnet. Odchodząc puścił do dziewczyn oczko, po czym słodko się uśmiechnął. Dziewczyny zbytnio nie zwracały na niego uwagi. Przez kolejne trzy dni dziewczyny chodzą razem do pracy. Ponownie spotykają tajemniczego chłopaka. Tym razem gdy Eliza została sama, chłopak wykorzystał to i podszedł do niej. 
- Cześć. 
- Cześć. - odpowiedziała Eliza. 
- Jestem Andreas, a ty? 
- Eliza. - uśmiechnęła się. 
- Miło Cię poznać. 
- Potrzebujesz czegoś?
- Chciałem tylko zapytać, czy masz może ochotę wyskoczyć np. na kawę? 
- Dziś już piłam, ale dziękuję za propozycje. - powiedziała uśmiechając się. 
- Elizka chodź na chwilkę! - zawołała Tamara wyglądając zza rogu korytarza. 
- Przepraszam Cię, muszę iść. Jeśli chcesz to mogę Ci dać swój numer telefonu. - dziewczyna była zauroczona chłopakiem. 
- Dobrze. - odpowiedział zadowolony 
- To przypomnij mi, jak będziesz wychodził. - powiedziała i zniknęła za rogiem. 
Andreas był zachwycony sprzętem na siłowni dziewczyn, a przede wszystkim Elizą. Polecił pakernię "Uwierz w siebie" swojemu przyjacielowi z drużyny - Marinusowi, który, po pierwszym treningu, ma takie samo zdanie na temat siłowni. Próbuje nawiązać kontakt z recepcjonistką, ona jednak nie myśli o tym, wręcz przeciwnie - unika kontaktu z każdą osobą przewijającą się korytarzem. 
- Hej. Jestem Marinus. A ty? 
- Hej. Tamara jestem i nie mam czasu. 
- Ale o co Ci chodzi? Chcę tylko porozmawiać. Nie naskakuj na mnie, proszę. - odpowiedział trochę przygnębiony, ponieważ zawsze uważał, że ma pecha, co do dziewczyn. 
- Okey. Przepraszam, a teraz możesz już wrócić na trening? - odpowiadała z wielką niechęcią, jednak chłopak nie dał za wygraną. 
- Jestem po treningu. - uśmiechnął się serdecznie. - A ty? O której kończysz pracę? 
- Nie interesuj się i nie chce mi się z Tobą gadać. - powiedziała jak najmilszym tonem. 
Chłopak odpuścił. Na dzisiaj. Widział, że dziewczynę coś trapi, jednak ona nie miała ochoty na rozmowę z nim. Tamara wróciła do mieszkania, w którym czekała na nią Eliza. 
- Ten Marinus nie daje mi żyć! - wykrzyczała na wstępie. 
- Spokojnie. - uśmiechnęła się Eliza. - Nie naskakuj na niego tylko porozmawiaj, przecież zawsze tyle nawijasz o skokach. 
- Za późno. - powiedziała bezbarwnym tonem. 
- Ale czemu? Przecież brzydki nie jest. Na zawodach Pucharu Świata szalejesz, kiedy skacze? O co ci znowu chodzi? 
- O Karla! A o kogo innego? Ciągle o nim myślę. - odpowiedziała ze łzami w oczach. 
- Tamarka, przestań zgrywać wielce niedostępną panienkę i porozmawiaj z nim i przeproś. - Eliza podkreśliła ostatnie słowo, praktycznie je literując. 
- Może masz rację? - czerwonowłosa zapytała sama siebie, wchodząc do kuchni. 
- A no mam. - powiedziała uradowana Eliza. 
Następnego dnia Andreas zmienił swoje plany i zamiast włóczyć się po mieście przyszedł z Marinusem do siłowni. W imieniu kolegi pyta o Tamarę, lecz gdy starszy skoczek usłyszał, że Tamary dziś nie ma, lekko się zasmucił. Akurat dziś przyszykował się na zapytanie, czy poszłaby z nim na kawę. Eliza wyjaśnia smutnemu Marinusowi, że Tamara została dłużej w pracy i nie będzie jej dzisiaj w siłowni. 
- A kiedy będzie? - zapytał chłopak. 
- No jutro. - opowiedziała, jak zawsze, wesoła. 
Akurat, gdy Kraus otworzył usta, rozbrzmiał jego telefon. Chyba coś ważnego, ponieważ szybko odebrał i wyszedł na zewnątrz, zostawiając zakochanego Wellingera. Andreas nie wiedział jak zachować się w tej sytuacji. Na szczęście Eliza zapytała: 
- Mógłbyś mi trochę pomóc? Byłabym wdzięczna. 
- Oczywiście - odpowiedział uradowany Andi.
W końcu miał możliwość dowiedzieć się czegoś więcej o Elizie. Chłopak pomógł dziewczynie posprzątać, ponieważ zawsze robiła to razem z Tamarą. Skończyli bardzo późno. Andreas zaproponował swojej nowej koleżance, że odprowadzi ją do domu. 
- Jeśli tylko chcesz. - pokazała rządek śnieżnobiałych zębów. 
- No pewnie, że chcę. 
Blondynka nie zdawała sobie sprawy, że ktoś, kogo zna tylko "z widzenia" może okazać się kimś, przy kim czuje się, jakby miała 6 lat. W drodze powrotnej dowiedzieli się o sobie wiele ciekawych rzeczy. 
- Powiedz mi, czy to prawda, że zawodowo zajmujesz się skokami narciarskimi? 
- Tak. Już jako mały chłopiec chciałem szybować w powietrzu. Najpierw próbowałem jako pilot helikoptera, lecz nie za dobrze mi szło i przerzuciłem się na skakanie. 
- Hmmm... To ciekawe. 
- Takie życie - odpowiedział uśmiechnięty. 
- Mój wujek też kiedyś był skoczkiem narciarskim. 
- Naprawdę? A jak się nazywa, może skojarzę? 
- Nie pamiętam imienia, ani nazwiska, bo jak byłam małą dziewczynką to zmarł. W prawdzie próbowałam wyciągnąć od rodziców coś na jego temat ale nigdy nie chcieli o nim rozmawiać. 
- To przykre, ale nie martw się. Jeśli chcesz ja mogę ci opowiedzieć jak to jest latać. - uśmiechnąwszy się do Elizy otworzył przed nią drzwi na klatkę schodową bloku, w którym mieszkała. 
Gdy weszli do mieszkania było parę minut po 20. Tamara była już w domu i oglądała swój ulubiony serial, leżąc na sofie w salonie. 
- Eliza to ty? - rzuciła, gdy zamknęły się drzwi wejściowe. 
- Tak. - powiedziała przyjaciółka. 
- Był elektryk i kuchenkę naprawił. 
- To w takim razie zrób nam coś do jedzenia, bo umieram z głodu.
- Nie możesz sama sobie czegoś zrobić? Ja już jadłam. 
- Nie chodziło mi o ciebie wiedźmo! - zaśmiała się Eliza i szybko powiedziała, że ma gościa. Tamara przerwała oglądanie i poszła do kuchni, gdzie siedziała już Eliza i Andreas. 
- Nie wiedziałam, że z kimś przyjdziesz. - powiedziała Tamara. - Mogłabyś przynajmniej tu trochę te ciuchy ogarnąć rano. 
- Daj sobie siana z tymi głupimi komentarzami i podaj herbatę, wstawiłam wodę. Andi tobie też zrobić? 
- Chętnie.
Później przenieśli się do salonu. Wzięli ze sobą kanapki zrobione przez Tamarę i siedli obok siebie na kanapie. 
- Ładnie tu masz - powiedział Andreas 
- Ładnie to tu jest, jak jest porządek. - powiedziała Eliza i niechcący strąciła ze swojej kanapki pomidora, który wylądował na spodniach Welliego. - Przepraszam Cię najmocniej. Trzeba zaprać, bo zostanie ślad. Chodź pokażę Ci łazienkę. - dodała Eliza, która od rana była trochę nieogarnięta.
Andreas wstał, odłożył swoją kanapkę i przytulił Elizę tak, że ich twarze prawie stykały się ustami. 
- Jesteś bardzo ładna, wiesz? 
- Ale spodnie.... 
- Spodniami się nie przejmuj. Nic im nie będzie. - Andreas zbliżył twarz do twarzy Elizy i już jego usta prawie musnęły usta dziewczyny, gdy nagle do salonu weszła Tamara. 
 - Ojć. Sorry. Zostawiłam telefon. - powiedziała i wybiegła z pokoju. 
Piękna atmosfera rozpłynęła się i już nie było tak romantycznie jak przed wejściem Tamary. W końcu oboje uświadomili sobie, że nadal stoją na środku salonu przytuleni. Eliza speszona delikatnie uwolniła się z objęć Andreasa i wyszła z pokoju. Chłopak poszedł za nią. 
- Przepraszam. - powiedział. 
- Nie masz za co przepraszać. - odwzajemniła uśmiech 
- Nie chciałem, żeby tak wyszło. 
- Nie chcę być niemiła ale właśnie sobie przypomniałam, że mam opieprzyć Tamarę - odpowiedziała uśmiechając się do niego. 
 - To ja już pójdę. - odrzekł i delikatnie pocałował policzek Elizy. Dziewczyna się zarumieniła i otworzyła mu drzwi.
- W piątek idę z Tamarą na imprezę, pójdziesz z nami? - zapytała gdy już miał wychodzić. 
- Z chęcią. A mogę zabrać Marinusa, bo pewnie będzie się sam nudził w domu? 
- Oczywiście. 
- To do zobaczenia w piątek. - uśmiechnął się i zamknął drzwi. 
Gdy wyszedł z bloku, aż podskoczył z radości, że w końcu będzie mógł spędzić z Elizą więcej niż kilka chwil. Nastolatka poszła do pokoju przyjaciółki z zamiarem delikatnego nakrzyczenia na nią, lecz gdy zobaczyła, że śpi, po cichutku opuściła pomieszczenie. Poszła do łazienki, opłukała twarz i udała się do swojego pokoju. Gdy się położyła było już po 24. Andreas wrócił do domy po północy. Gdy położył się spać, nie mógł przestać myśleć o Elizie. Nie mógł się również doczekać piątkowej imprezy. Zasnął dopiero po 2.
PIĄTEK, 10:30
Andi zerwał się na równe nogi. Zaspał. O 10. miał zadzwonić do Elizy i spytać, czy przed imprezą ma po nią zajść. Zjadł śniadanie, umył się i już miał zamiar iść do rodziców po pieniądze na bilet, gdy do drzwi ktoś zapukał. Andreas otworzył drzwi. Przed nimi stał Marinus. 
- Cześć. - powiedział. 
- Siema. Właśnie miałem wychodzić. - powiedział zakłopotany, drapiąc się w głowę.
- A możemy pogadać? 
- Jasne. O co chodzi? - odrzekł prowadząc Marinusa do swojego pokoju. 
- Chodzi o Tamarę. Co mam zrobić, żeby zechciała ze mną porozmawiać? 
- Dobrze, że mi przypomniałeś. Dziś wieczorem jest impreza i Eliza mnie zaprosiła. 
- Ty to masz szczęście do dziewczyn. 
- Ty też. 
- Jak to? - powiedział zdziwiony Marinus. 
- Powiedziała, że ty też możesz wpaść. 
- A Tamara będzie? 
- Zapewne. - odpowiedział Andreas i uśmiechnął się. 
Gdy obaj mieli już wychodzić, Kraus powiedział: 
- Ey stary, wspominałeś ostatnio o wyprowadzce od rodziców? 
- No tak, a czemu pytasz? 
- Bo poszukuje lokatora i pomyślałem, że może ty byś był zainteresowany. 
- Jejku dzięki. 
- Spoko. To teraz idź pogadaj z rodzicami, a ja wrócę do siebie i ogarnę trochę ten pokój. 
- Ok. To na razie. - zamknął za Marinusem drzwi i od razu poszedł do rodziców. 
Godzinę później był już u przyjaciela. Oglądał pokój, który miał wynająć. Podobał mu się i następnego dnia mógł już przynosić swoje rzeczy. Dostał klucze i wrócił do domu. Przypomniał sobie o imprezie i zaczął się szykować. Około godziny 18 zatelefonował do Elizy i zapytał, o której może po nią przyjść. Odpowiedziała, że nawet teraz. Andi ucieszył się i zadzwonił do Marinusa. Spotkali się przed jego blokiem. Obaj poszli po dziewczyny. Drzwi otworzyła im Tamara. 
- Cześć. - powiedziała całkiem miłym tonem. 
- Cześć. - odpowiedzieli chłopcy prawie jednocześnie. 
- Wejdźcie. - zaprosiła ich ręką. 
- O, cześć. - powiedziała Eliza wchodząc do kuchni. 
- Pięknie wyglądasz. - powiedział Andreas i uśmiechnął się. 
-Dziękuję. To co, gotowi? Jeśli tak to wychodzimy.

sobota, 14 czerwca 2014

Bohaterowie

Andreas Wellinger (18l.)
Co trzeci dzień chodzi na siłownię,jest nieśmiały, choć lubi dziewczyny. Równie bardzo jak skoki uwielbia muzykę. Mieszka z rodzicami.
 Marinus Kraus (23l.)
 Lubi uczciwość, pracuje jako model w sesjach zdjęciowych, podobają mu się dziewczyny, które poznaje Andi. Lubi się uśmiechać.
Eliza Panda (17l.)
Lubi przystojnych, szczerych i uczciwych chłopaków. Interesuje się sportem i prowadzi siłownię. Wynajmuje nieduże mieszkanie razem z przyjaciółką.
Tamara Licea (18l.)
 Jest przyjaciółką Elizy z którą mieszka, pracuje jako kelnerka w restauracji. W wolnym czasie pomaga w schronisku dla zwierząt oraz na siłowni przyjaciółki. Lubi szczerość i dobrą zabawę.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej :) z tej strony Ania i Klaudia. Założyłyśmy nowego bloga. Wpisy będą pojawiały się 2 razy w tygodniu. Mamy nadzieję, że Wam się spodoba :)