Wieczorem, gdy obie dziewczyny wróciły z pracy, Tamara po odświeżeniu się poszła na spacer z Marinusem. Eliza zaś, została sama w domu, ponieważ Andreas miał spotkanie. Nastolatka położyła się wygodnie na sofie w salonie i włączyła telewizor. Po pół godzinie postanowiła wziąć prysznic.
Zapomniała, że dała Andreasowi klucze i gdy wyszła z łazienki wystraszyła się, ponieważ Andi siedział w salonie.
-Jejku, co ty tu robisz?
-Wróciłem ze spotkania i postanowiłem, że wpadnę.
-Ale jak ty tu wszedłeś? Przecież drzwi były zamknięte. - Powiedziała nie dowierzając.
-Dałaś mi wczoraj klucze, zapomniałaś?
-Niestety. - Zaśmiała się
-Do twarzy ci w samym ręczniku. - Powiedział Andreas uśmiechając się.
-Zazdrościsz? - Po tych słowach oboje wybuchnęli śmiechem. - Idę się ubrać.
-Ok. Jadłaś coś? Zrobić kolację?
-Jeśli możesz to zrób. - Odrzekła i zniknęła w swoim pokoju.
Kiedy Eliza była w pokoju, Andreas miał czas, żeby wpuścić gości oraz przygotować całe przyjęcie urodzinowe Elizy, która tego dnia miała obchodzić swoje osiemnaste urodziny.
W tym samym czasie u Marinusa i Tamary:
-Ej ty na serio z tym weselem? - Zapytał Kraus.
-No nie wiem. A ty nie chciałbyś już się ustatkować?
-Jak na razie dobrze mi tak jak jest.
-To znaczy jak? Tak chaotycznie?
-Nie żyję chaotycznie. No może jak są jakieś zawody to wtedy jest trochę zamieszania, ale ogólnie jest dobrze.
-Spoko.
-Tak. Całkiem spoko. - Powiedział śląc uśmiech od Tamary.W tym momencie zadzwonił jego telefon.
-Andreas, muszę odebrać. Halo? Tak. Jesteśmy niedaleko. Ok. Zaraz będziemy. - Rozłączył się. - Tamara, musimy szybko wracać do domu.
-Ale coś się stało? I dlaczego biegniemy?
-Dziś Eliza ma urodziny tak?
-O cholera! Całkiem zapomniałam. - Powiedziała załamana dziewczyna.
-Nie przejmuj się. Ja z Andreasem przyszykowaliśmy jej imprezę i jak coś t ty też możesz być jej współorganizatorką ok?
-Dzięki.
-Spoko. Ale teraz musimy szybko wracać.
-Ok ok.
Tymczasem w mieszkaniu Elizy wszystko było już prawie gotowe. Andreas, żeby trochę opóźnić wyjście Elizy z pokoju, zaciął jej drzwi. A potem udawał, że próbuje je naprawić.
-Welinger! Do cholery otwórz te drzwi! - Wykrzykiwała Eliza, kiedy para weszła do mieszkania.
-Hej. - Szepnęli stając obok skoczka.
-Co trzeba jeszcze przygotować? - Zapytała Tamara
-W sumie to już wszystko gotowe, tylko czekamy na gości. - Odpowiedział również szeptem.
W czasie, kiedy młody skoczek "reperował" drzwi, Marinus i Tamara przygotowali salon i wpuścili gości czekających pod blokiem.
Wszystko było dopięte na ostatni guzik i Andreas w końcu mógł uwolnić Elizę z pokoju, w którym przebywała. Gdy tylko dziewczyna wyszła na korytarz, została obsypana kolorowym konfetti i przyjaciele zaczęli śpiewać jej "sto lat"Eliza była w szoku.Nie spodziewała się tego. Gdy wszyscy skończyli śpiewać, zaczęło się składanie życzeń. Jako pierwsza podeszła Tamara, potem Andreas, Marinus i pozostali.Eliza zdmuchnęła 18 świeczek z tortu i zaczęła się zabawa. Solenizantka odebrała jeszcze kilka telefonów, m.in. od rodziców i siostry. Ok. godziny 24 wszyscy poszli na dach aby obejrzeć pokaz fajerwerków. Po powrocie do mieszkania, Tamara zaproponowała aby zagrać w butelkę. Eliza nie miała ochoty grać i poszła do swojego pokoju chwilkę odsapnąć. Wtem usłyszała dźwięk swojej komórki. Dzwonił Andreas, który był w kuchni.
-Zwariowałeś? Nie możesz przyjść do mnie i pogadać na żywo? -Zdziwiła się dziewczyna. Pół minuty później Andi był już pod drzwiami pokoju Elizy.
-Posłuchaj, muszę ci coś powiedzieć.
-Słucham.
-Wiesz, że niedługo LGP?
-No wiem.
-I będę musiał wyjechać. Treningi, zawody i te sprawy, rozumiesz?
-Tak. Ja też będę tęskniła. -Powiedziała z uśmiechem a jednocześnie z wyrozumiałością.
-Ale może pojechałabyś ze mną?
-Chętnie ale nie mogę zostawić siłowni.
-Ale ja umrę z tęsknoty.
-Wytrzymasz.
-Nie. No proszę...
-Nie mogę. A kto się zajmie moim kotkiem?
-Klaudia
-Pomyślę nad tym
Po tych słowach Eliza odłożyła kotka z jej kolan na kocyk na podłodze, a sama wtuliła się w Andreasa. Chłopak gładził ją po włosach, plecach, szyi... Pocałował ją raz... drugi... trzeci... aż w końcu powiedział
-Robisz się coraz starsza, mądrzejsza, ładniejsza.
-A ty coraz bardziej zaczynasz się do mnie przystawiać. -Szepnęła mu do ucha z uśmiechem.
-Ale jak nie protestujesz to myślałem, że ci się to podoba.
-Podoba. Ufam ci i dlatego na to pozwalam. -Po tych słowach odwzajemniła jego pocałunek.
-Ale pewnie nie będziesz chciała tego zrobić przed moim odjazdem?
-Sama nie wiem. Nie wiem czy jestem na to gotowa.
-Rozumiem
-Ale...
-Ale co?
-Ale chyba chcę spróbować.
-Jesteś tego pewna? Mi na tym nie zależy. Zależy mi na twoim szczęściu i... -Nie dokończył, bo Eliza już rozpinała mu guziki koszuli.- Jesteś tego pewna?
-Chyba tak.
-To może zamknę drzwi?
-Dobry pomysł.
Chłopak zamknął drzwi na klucz i zaczęli się całować i jednocześnie się rozbierać.
Kiedy już to zrobili, leżeli wtuleni na łóżku.
-Myślałam, że będzie gorzej.
-A ja wiedziałem, że będzie cudownie. -Znów pocałował Elizę w szyję.
-Dziękuję
-Za co?
-Że jesteś.
-Ja ci też za to dziękuję.
Rozległo się pukanie do drzwi.
-Eliza, jesteś tam? -Zawołał znajomy głos.
-Tak
-Nie widziałaś Andreasa? Marinus go szuka.
Eliza się uśmiechnęła i spojrzała na chłopaka leżącego obok niej. Ten pokręcił przecząco głową.
-Nie, nie widziałam -Odpowiedziała z ledwością powstrzymując śmiech.
-Ok. A przyjdziesz do gości?
-Za chwilę.
-U ciebie chwila trwa wieczność.
-Na pewno krócej niż u ciebie. -Tym razem nie wytrzymała i zaśmiała się głośno.
Andreas jeszcze mocniej przytulił ją do siebie, aż Eliza poczuła swoim ciałem jego umięśniony brzuch. Było im razem dobrze.
-Andi powiedz mi, kto to był za chłopak, z którym rozmawiałeś w siłowni?
-Daniel. Cukiernik.
-Cukiernik? Chyba na stażu.
-On zrobił tort dla ciebie.
-Serio?
-Tak.
-Piękny.
-Wiem. Każda dziewczyna na niego leci.
-Mówię o torcie. -Eliza znów miała powód żeby się zaśmiać. -Ale daniela możesz ode mnie pozdrowić.
-Dobrze. Ale teraz chyba najwyższa pora żeby wrócić do tej hołoty, jak myślisz?
-Jeszcze chwilkę, dobrze?
-Dla ciebie zawsze.
Po kilku minutach ubrali się. Gdy Eliza wyszła z pokoju, i upewniła się, że nikogo nie ma, dała znak Welliemu. On przeszedł szybko do kuchni, a jego miłość do salonu, gdzie bawili się goście.
-No to może wznieśmy toast za naszą kochaną solenizantkę! -Powiedział ktoś z zebranych.
-To kieliszki w dłoń i najlepszego!
-Najlepszego!
Później poodsuwali meble i zrobili miejsce do tańczenia. Marinus jak zwykle tańczył z Tamarą, a Andreas z Elizą. Po chwili był "odbijany" i Eliza trafiła w ręce Toma, natomiast Andi w ręce Pauli. Jednak nawet nie tańcząc ze sobą, ciągle odnajdywali się wzrokiem.
Kilka godzin później, w kuchni Tamara robiła herbatę. Przyszedł do niej Daniel (cukiernik, przystojniak z siłowni). Zaczęli rozmawiać. Gadało im się miło. Nagle wszedł Marinus. Podszedł do Tamary i pocałował ją w szyję. Ona przytuliła się do niego i odwzajemniła pocałunek, tylko że ona pocałowała go w policzek.
-Twój chłopak? -Zapytał Daniel.
-Tak. Ale ślubu jeszcze nie planujemy.
-Jak to? Przecież dziś o tym rozmawialiśmy. -Powiedział Marinus.
-A no tak. -Uśmiechnęła się dziewczyna.
-Wezmę tylko herbatę i idę do Andiego. -Odrzekł ukochany i wyszedł z kuchni.
Natomiast Daniel bezustannie obserwował każdy ruch Tamary.
-Szkoda. -Powiedział po chwili
-Czego szkoda?
-Że masz chłopaka.
-Takie życie. -Uśmiechnęła się do niego. -Przepraszam, ale muszę iść.
-Jasne. -Również się uśmiechnął.
Około godziny 4 nad ranem impreza skończyła się i wszyscy rozeszli się do domów.
To opowiadanie jest MEGA!!! <3
OdpowiedzUsuńSuper ,czekam na kolejny
OdpowiedzUsuń