Wieczorem, gdy obie dziewczyny wróciły z pracy, Tamara po odświeżeniu się poszła na spacer z Marinusem. Eliza zaś, została sama w domu, ponieważ Andreas miał spotkanie. Nastolatka położyła się wygodnie na sofie w salonie i włączyła telewizor. Po pół godzinie postanowiła wziąć prysznic.
Zapomniała, że dała Andreasowi klucze i gdy wyszła z łazienki wystraszyła się, ponieważ Andi siedział w salonie.
-Jejku, co ty tu robisz?
-Wróciłem ze spotkania i postanowiłem, że wpadnę.
-Ale jak ty tu wszedłeś? Przecież drzwi były zamknięte. - Powiedziała nie dowierzając.
-Dałaś mi wczoraj klucze, zapomniałaś?
-Niestety. - Zaśmiała się
-Do twarzy ci w samym ręczniku. - Powiedział Andreas uśmiechając się.
-Zazdrościsz? - Po tych słowach oboje wybuchnęli śmiechem. - Idę się ubrać.
-Ok. Jadłaś coś? Zrobić kolację?
-Jeśli możesz to zrób. - Odrzekła i zniknęła w swoim pokoju.
Kiedy Eliza była w pokoju, Andreas miał czas, żeby wpuścić gości oraz przygotować całe przyjęcie urodzinowe Elizy, która tego dnia miała obchodzić swoje osiemnaste urodziny.
W tym samym czasie u Marinusa i Tamary:
-Ej ty na serio z tym weselem? - Zapytał Kraus.
-No nie wiem. A ty nie chciałbyś już się ustatkować?
-Jak na razie dobrze mi tak jak jest.
-To znaczy jak? Tak chaotycznie?
-Nie żyję chaotycznie. No może jak są jakieś zawody to wtedy jest trochę zamieszania, ale ogólnie jest dobrze.
-Spoko.
-Tak. Całkiem spoko. - Powiedział śląc uśmiech od Tamary.W tym momencie zadzwonił jego telefon.
-Andreas, muszę odebrać. Halo? Tak. Jesteśmy niedaleko. Ok. Zaraz będziemy. - Rozłączył się. - Tamara, musimy szybko wracać do domu.
-Ale coś się stało? I dlaczego biegniemy?
-Dziś Eliza ma urodziny tak?
-O cholera! Całkiem zapomniałam. - Powiedziała załamana dziewczyna.
-Nie przejmuj się. Ja z Andreasem przyszykowaliśmy jej imprezę i jak coś t ty też możesz być jej współorganizatorką ok?
-Dzięki.
-Spoko. Ale teraz musimy szybko wracać.
-Ok ok.
Tymczasem w mieszkaniu Elizy wszystko było już prawie gotowe. Andreas, żeby trochę opóźnić wyjście Elizy z pokoju, zaciął jej drzwi. A potem udawał, że próbuje je naprawić.
-Welinger! Do cholery otwórz te drzwi! - Wykrzykiwała Eliza, kiedy para weszła do mieszkania.
-Hej. - Szepnęli stając obok skoczka.
-Co trzeba jeszcze przygotować? - Zapytała Tamara
-W sumie to już wszystko gotowe, tylko czekamy na gości. - Odpowiedział również szeptem.
W czasie, kiedy młody skoczek "reperował" drzwi, Marinus i Tamara przygotowali salon i wpuścili gości czekających pod blokiem.
Wszystko było dopięte na ostatni guzik i Andreas w końcu mógł uwolnić Elizę z pokoju, w którym przebywała. Gdy tylko dziewczyna wyszła na korytarz, została obsypana kolorowym konfetti i przyjaciele zaczęli śpiewać jej "sto lat"Eliza była w szoku.Nie spodziewała się tego. Gdy wszyscy skończyli śpiewać, zaczęło się składanie życzeń. Jako pierwsza podeszła Tamara, potem Andreas, Marinus i pozostali.Eliza zdmuchnęła 18 świeczek z tortu i zaczęła się zabawa. Solenizantka odebrała jeszcze kilka telefonów, m.in. od rodziców i siostry. Ok. godziny 24 wszyscy poszli na dach aby obejrzeć pokaz fajerwerków. Po powrocie do mieszkania, Tamara zaproponowała aby zagrać w butelkę. Eliza nie miała ochoty grać i poszła do swojego pokoju chwilkę odsapnąć. Wtem usłyszała dźwięk swojej komórki. Dzwonił Andreas, który był w kuchni.
-Zwariowałeś? Nie możesz przyjść do mnie i pogadać na żywo? -Zdziwiła się dziewczyna. Pół minuty później Andi był już pod drzwiami pokoju Elizy.
-Posłuchaj, muszę ci coś powiedzieć.
-Słucham.
-Wiesz, że niedługo LGP?
-No wiem.
-I będę musiał wyjechać. Treningi, zawody i te sprawy, rozumiesz?
-Tak. Ja też będę tęskniła. -Powiedziała z uśmiechem a jednocześnie z wyrozumiałością.
-Ale może pojechałabyś ze mną?
-Chętnie ale nie mogę zostawić siłowni.
-Ale ja umrę z tęsknoty.
-Wytrzymasz.
-Nie. No proszę...
-Nie mogę. A kto się zajmie moim kotkiem?
-Klaudia
-Pomyślę nad tym
Po tych słowach Eliza odłożyła kotka z jej kolan na kocyk na podłodze, a sama wtuliła się w Andreasa. Chłopak gładził ją po włosach, plecach, szyi... Pocałował ją raz... drugi... trzeci... aż w końcu powiedział
-Robisz się coraz starsza, mądrzejsza, ładniejsza.
-A ty coraz bardziej zaczynasz się do mnie przystawiać. -Szepnęła mu do ucha z uśmiechem.
-Ale jak nie protestujesz to myślałem, że ci się to podoba.
-Podoba. Ufam ci i dlatego na to pozwalam. -Po tych słowach odwzajemniła jego pocałunek.
-Ale pewnie nie będziesz chciała tego zrobić przed moim odjazdem?
-Sama nie wiem. Nie wiem czy jestem na to gotowa.
-Rozumiem
-Ale...
-Ale co?
-Ale chyba chcę spróbować.
-Jesteś tego pewna? Mi na tym nie zależy. Zależy mi na twoim szczęściu i... -Nie dokończył, bo Eliza już rozpinała mu guziki koszuli.- Jesteś tego pewna?
-Chyba tak.
-To może zamknę drzwi?
-Dobry pomysł.
Chłopak zamknął drzwi na klucz i zaczęli się całować i jednocześnie się rozbierać.
Kiedy już to zrobili, leżeli wtuleni na łóżku.
-Myślałam, że będzie gorzej.
-A ja wiedziałem, że będzie cudownie. -Znów pocałował Elizę w szyję.
-Dziękuję
-Za co?
-Że jesteś.
-Ja ci też za to dziękuję.
Rozległo się pukanie do drzwi.
-Eliza, jesteś tam? -Zawołał znajomy głos.
-Tak
-Nie widziałaś Andreasa? Marinus go szuka.
Eliza się uśmiechnęła i spojrzała na chłopaka leżącego obok niej. Ten pokręcił przecząco głową.
-Nie, nie widziałam -Odpowiedziała z ledwością powstrzymując śmiech.
-Ok. A przyjdziesz do gości?
-Za chwilę.
-U ciebie chwila trwa wieczność.
-Na pewno krócej niż u ciebie. -Tym razem nie wytrzymała i zaśmiała się głośno.
Andreas jeszcze mocniej przytulił ją do siebie, aż Eliza poczuła swoim ciałem jego umięśniony brzuch. Było im razem dobrze.
-Andi powiedz mi, kto to był za chłopak, z którym rozmawiałeś w siłowni?
-Daniel. Cukiernik.
-Cukiernik? Chyba na stażu.
-On zrobił tort dla ciebie.
-Serio?
-Tak.
-Piękny.
-Wiem. Każda dziewczyna na niego leci.
-Mówię o torcie. -Eliza znów miała powód żeby się zaśmiać. -Ale daniela możesz ode mnie pozdrowić.
-Dobrze. Ale teraz chyba najwyższa pora żeby wrócić do tej hołoty, jak myślisz?
-Jeszcze chwilkę, dobrze?
-Dla ciebie zawsze.
Po kilku minutach ubrali się. Gdy Eliza wyszła z pokoju, i upewniła się, że nikogo nie ma, dała znak Welliemu. On przeszedł szybko do kuchni, a jego miłość do salonu, gdzie bawili się goście.
-No to może wznieśmy toast za naszą kochaną solenizantkę! -Powiedział ktoś z zebranych.
-To kieliszki w dłoń i najlepszego!
-Najlepszego!
Później poodsuwali meble i zrobili miejsce do tańczenia. Marinus jak zwykle tańczył z Tamarą, a Andreas z Elizą. Po chwili był "odbijany" i Eliza trafiła w ręce Toma, natomiast Andi w ręce Pauli. Jednak nawet nie tańcząc ze sobą, ciągle odnajdywali się wzrokiem.
Kilka godzin później, w kuchni Tamara robiła herbatę. Przyszedł do niej Daniel (cukiernik, przystojniak z siłowni). Zaczęli rozmawiać. Gadało im się miło. Nagle wszedł Marinus. Podszedł do Tamary i pocałował ją w szyję. Ona przytuliła się do niego i odwzajemniła pocałunek, tylko że ona pocałowała go w policzek.
-Twój chłopak? -Zapytał Daniel.
-Tak. Ale ślubu jeszcze nie planujemy.
-Jak to? Przecież dziś o tym rozmawialiśmy. -Powiedział Marinus.
-A no tak. -Uśmiechnęła się dziewczyna.
-Wezmę tylko herbatę i idę do Andiego. -Odrzekł ukochany i wyszedł z kuchni.
Natomiast Daniel bezustannie obserwował każdy ruch Tamary.
-Szkoda. -Powiedział po chwili
-Czego szkoda?
-Że masz chłopaka.
-Takie życie. -Uśmiechnęła się do niego. -Przepraszam, ale muszę iść.
-Jasne. -Również się uśmiechnął.
Około godziny 4 nad ranem impreza skończyła się i wszyscy rozeszli się do domów.
niedziela, 20 lipca 2014
sobota, 5 lipca 2014
5. Nieznajomy
NASTĘPNEGO DNIA:
Kiedy Eliza obudziła się, było po 9. Niestety Andreasa nie było w jej pobliżu, co odrobinę ją zmartwiło. Poszła do łazienki, a potem do kuchni. Na stole leżała mała karteczka.
Zjadła śniadanie przygotowane przez skoczka. Kiedy przechodziła z kuchni do salonu, w celu obejrzenia telewizji zobaczyła Tamarę przechodzącą z pokoju do łazienki.- Hej - posłała współlokatorce promienny uśmiech.
- Masz szczypiorek między zębami - zaśmiała się, po czym zeszła do blondynki.
- Nie zauważyłam - odpowiedziała Eliza, podeszła do lusterka i "usunęła" szczypiorek.
- Ukochany odjechał? - spytała czerwonowłosa i uśmiechnęła się.
- Pojechał na trening, ale może się jeszcze kiedyś odezwie - rzekła z uśmiechem.
- Nie płacz, kiedy odjadę - zaczęła śpiewać. - Uuu, to sama nie wiesz?
- Wiem, wiem. Napisał, że po treningu zadzwoni.
- Dobra mała. Ja idę się wykąpać i obudzić Krausa.
- A on nie pojechał z Andim? - zdziwiła się Eliza.
- No nie - zaśmiała się Tamara. - Przecież mają innych trenerów. Reprezentują inne kluby. Marinus ma trening o 13. - dodała udając się w stronę schodów.
- Ciepło dziś będzie? - krzyknęła Tamara z łazienki do przyjaciółki.
- A co ja wróżka jestem? Skąd mam wiedzieć. - odpowiedziała.
- Spoko. Prawidłowa odpowiedź.
- Oj nie obrażaj się, serio nie wiem.
- Ok,ok.
Po pół godzinie Tamara wyszła z łazienki i zjadła śniadanie. Eliza pojechała już do pracy, więc ona musiała się czymś zająć. Poszła po skoczna i zaczęli oglądać jakieś filmy w internecie. Dużo się śmiali, rozmawiali.
Blondynka, gdy doszła do drzwi siłowni zobaczyła chłopaka w kapturze stojącego przed budynkiem. Gdy tylko ją zobaczył podszedł i zapytał o której otwierają.
- Otwieram teraz, ale muszę się jeszcze ogarnąć i zobaczyć, czy wszystko działa.
- A mógłbym poczekać? - zapytał tajemniczy chłopak.
- Oczywiście.
- Dziękuję.
- Nie ma za co. Przecież siłownia jest dla wszystkich.
Chwilę później Eliza sprawdziła wszystek sprzęt. Działało. Kilka chwil po otworzeniu drzwi, pojawili się klienci. Wiele znajomych twarzy, jednak Elizę zainteresował tajemniczy chłopak. Wyglądał tak, jakby na kogoś czekał, ponieważ było dużo ludzi, nic dziwnego, po tygodniowej przerwie, Eliza zadzwoniła po Tamarę.
- Laska ratuj - powiedziała siedemnastolatka.
- Przed kim?
- Tyle ludzi. Pomóż na recepcji.
- Oglądam teraz film o dziewczynce, która myła naczynie i jej mucha wlazła. - powiedziała dławiąc się śmiechem.
- Schowaj downa i migiem do siłowni.
- Dobrze pani poważna.
Tamara pożegnała się z chłopakiem i ruszyła na pomoc przyjaciółce. Godzinę później były już razem na recepcji w siłowni.
- Muszę ci to pokazać, no weź nie zamulaj. - zielonooka namawiała właścicielkę siłowni.- Tylko szybko Tamara.
KLIK
- Tamara. Co ty oglądasz dziecko? - zaśmiała się Eliza.
- Kto to? - zapytała Tamara wskazując głową na tajemniczego chłopaka stojącego pod ścianą.
- Nie wiem, ale nie wygląda na groźnego.
- Pójdę zapytać, czy w czymś mu trzeba pomóc.
- Tamara? - Eliza zatrzymała dziewczynę. - Uważaj na siebie.
- Od razu mnie nie zgwałci - zielonooka wybuchnęła śmiechem.
Kiedy osiemnastolatka podeszła do chłopaka ten uśmiechną się i zapytał:
- To twoja siłownia?
- Nie. Mojej przyjaciółki - powiedziała wskazując kciukiem za siebie. - A trzeba Ci w czymś pomóc? Czekasz na kogoś?
- Nie dziękuję. I tak czekam na Marinusa i Andreasa. Nie wiesz czy jeszcze tu przychodzą? - uśmiechnął się?
- To znaczy Andreas jest na spotkaniu, a Marinus jest w domu.
- A mogłabyś mi podać jego adres. Znaczy jeśli możesz.
- On mieszka ze mną, więc mogę cię zaprowadzić.
Kiedy Eliza obudziła się, było po 9. Niestety Andreasa nie było w jej pobliżu, co odrobinę ją zmartwiło. Poszła do łazienki, a potem do kuchni. Na stole leżała mała karteczka.
- Masz szczypiorek między zębami - zaśmiała się, po czym zeszła do blondynki.
- Nie zauważyłam - odpowiedziała Eliza, podeszła do lusterka i "usunęła" szczypiorek.
- Ukochany odjechał? - spytała czerwonowłosa i uśmiechnęła się.
- Pojechał na trening, ale może się jeszcze kiedyś odezwie - rzekła z uśmiechem.
- Nie płacz, kiedy odjadę - zaczęła śpiewać. - Uuu, to sama nie wiesz?
- Wiem, wiem. Napisał, że po treningu zadzwoni.
- Dobra mała. Ja idę się wykąpać i obudzić Krausa.
- A on nie pojechał z Andim? - zdziwiła się Eliza.
- No nie - zaśmiała się Tamara. - Przecież mają innych trenerów. Reprezentują inne kluby. Marinus ma trening o 13. - dodała udając się w stronę schodów.
- Ciepło dziś będzie? - krzyknęła Tamara z łazienki do przyjaciółki.
- A co ja wróżka jestem? Skąd mam wiedzieć. - odpowiedziała.
- Spoko. Prawidłowa odpowiedź.
- Oj nie obrażaj się, serio nie wiem.
- Ok,ok.
Po pół godzinie Tamara wyszła z łazienki i zjadła śniadanie. Eliza pojechała już do pracy, więc ona musiała się czymś zająć. Poszła po skoczna i zaczęli oglądać jakieś filmy w internecie. Dużo się śmiali, rozmawiali.
Blondynka, gdy doszła do drzwi siłowni zobaczyła chłopaka w kapturze stojącego przed budynkiem. Gdy tylko ją zobaczył podszedł i zapytał o której otwierają.
- Otwieram teraz, ale muszę się jeszcze ogarnąć i zobaczyć, czy wszystko działa.
- A mógłbym poczekać? - zapytał tajemniczy chłopak.
- Oczywiście.
- Dziękuję.
- Nie ma za co. Przecież siłownia jest dla wszystkich.
Chwilę później Eliza sprawdziła wszystek sprzęt. Działało. Kilka chwil po otworzeniu drzwi, pojawili się klienci. Wiele znajomych twarzy, jednak Elizę zainteresował tajemniczy chłopak. Wyglądał tak, jakby na kogoś czekał, ponieważ było dużo ludzi, nic dziwnego, po tygodniowej przerwie, Eliza zadzwoniła po Tamarę.
- Laska ratuj - powiedziała siedemnastolatka.
- Przed kim?
- Tyle ludzi. Pomóż na recepcji.
- Oglądam teraz film o dziewczynce, która myła naczynie i jej mucha wlazła. - powiedziała dławiąc się śmiechem.
- Schowaj downa i migiem do siłowni.
- Dobrze pani poważna.
Tamara pożegnała się z chłopakiem i ruszyła na pomoc przyjaciółce. Godzinę później były już razem na recepcji w siłowni.
- Muszę ci to pokazać, no weź nie zamulaj. - zielonooka namawiała właścicielkę siłowni.- Tylko szybko Tamara.
KLIK
- Tamara. Co ty oglądasz dziecko? - zaśmiała się Eliza.
- Kto to? - zapytała Tamara wskazując głową na tajemniczego chłopaka stojącego pod ścianą.
- Nie wiem, ale nie wygląda na groźnego.
- Pójdę zapytać, czy w czymś mu trzeba pomóc.
- Tamara? - Eliza zatrzymała dziewczynę. - Uważaj na siebie.
- Od razu mnie nie zgwałci - zielonooka wybuchnęła śmiechem.
Kiedy osiemnastolatka podeszła do chłopaka ten uśmiechną się i zapytał:
- To twoja siłownia?
- Nie. Mojej przyjaciółki - powiedziała wskazując kciukiem za siebie. - A trzeba Ci w czymś pomóc? Czekasz na kogoś?
- Nie dziękuję. I tak czekam na Marinusa i Andreasa. Nie wiesz czy jeszcze tu przychodzą? - uśmiechnął się?
- To znaczy Andreas jest na spotkaniu, a Marinus jest w domu.
- A mogłabyś mi podać jego adres. Znaczy jeśli możesz.
- On mieszka ze mną, więc mogę cię zaprowadzić.
-Jesteś
jego dziewczyną? - zapytał chłopak.
-Przyjaciółką, ale kto wie.... Może kiedyś. - odpowiedziała szeroko się uśmiechając.
-Spoko.-Chce Ci się czekać?
-Mam ważną sprawę do chłopaków więc muszę.
-Dobrze.
-Dzięki.
-Tylko, że ja kończę za jakieś cztery godziny jak ruch trochę ustanie.
-Nie ma sprawy. Poczekam.
-Ok. Jak będziesz czegoś potrzebował to mów.
Tamara wróciła do przyjaciółki i powiedziała, że chłopak ma sprawę do Andiego i Marinusa. Powiedziała też, że jest on nawet słodki.
-Widzę po twoich oczach, że ci się spodobał. Ten błysk w prawym oku.... - Zaśmiała się Eliza.
-Zazdrościsz? - Po tych słowach obie wybuchnęły śmiechem.
-Dobra ogarnijmy się i do roboty. - powiedziała Eiza i wskazała na kawę rozlaną na korytarzu.
-Ok ok, nie spinaj.
Trzy godziny później zadzwonił Andreas. Eliza zobaczywszy czyj numer wyświetlił się jej na ekranie telefonu, poszła na zaplecze i przebywała tam rozmawiając prawie pół godziny. Jej przyjaciółka się trochę zaniepokoiła, ale jak ujrzała rozpromienioną twarz współlokatorki, przestała się martwić. Po kilku minutach od powrotu Elizy na recepcję, przyjechał Andreas z Marinusem. Przywitali się z dziewczynami i poszli porozmawiać z tajemniczym chłopakiem. Nie trwało to zbyt długo. Marinus złapał Tamarę gdy wychodziła do kantorka.
-Cześć śliczna.
-Cześć. - powiedziała uśmiechnięta.
-Zaraz mam trening, ale nie mogłem się powstrzymać żeby zamienić z tobą chociaż dwa słowa.
-Miło. - znów pokazała białe zęby. - Masz czas dziś wieczorem?
-Raczej nie.
-A może gdzieś byśmy wyskoczyli?
-Chętnie, chętnie.
-To jak skończysz trening to zadzwoń. - przesłała mu buziaka i wróciła do Elizy.Natomiast skoczek podszedł do Andreasa i zapytał:
-To jak z tą niespodzianką? Aktualna?
-Jasne. Tylko trzeba wyrwać gdzieś dziewczyny, żeby niczego nie podejrzewały. - odpowiedział Welli.
-Z tym nie ma problemu.
-To dobrze. To ja załatwię tort.
-Ok. Ale muszę już lecieć, bo obowiązki skoczka wzywają. - wyrzekł Kraus.
-Cześć.
-Cześć. - odpowiedział Andi. -”Lecieć” Hehe. Dziewczyny ja też idę. Pa.
-Przyjaciółką, ale kto wie.... Może kiedyś. - odpowiedziała szeroko się uśmiechając.
-Spoko.-Chce Ci się czekać?
-Mam ważną sprawę do chłopaków więc muszę.
-Dobrze.
-Dzięki.
-Tylko, że ja kończę za jakieś cztery godziny jak ruch trochę ustanie.
-Nie ma sprawy. Poczekam.
-Ok. Jak będziesz czegoś potrzebował to mów.
Tamara wróciła do przyjaciółki i powiedziała, że chłopak ma sprawę do Andiego i Marinusa. Powiedziała też, że jest on nawet słodki.
-Widzę po twoich oczach, że ci się spodobał. Ten błysk w prawym oku.... - Zaśmiała się Eliza.
-Zazdrościsz? - Po tych słowach obie wybuchnęły śmiechem.
-Dobra ogarnijmy się i do roboty. - powiedziała Eiza i wskazała na kawę rozlaną na korytarzu.
-Ok ok, nie spinaj.
Trzy godziny później zadzwonił Andreas. Eliza zobaczywszy czyj numer wyświetlił się jej na ekranie telefonu, poszła na zaplecze i przebywała tam rozmawiając prawie pół godziny. Jej przyjaciółka się trochę zaniepokoiła, ale jak ujrzała rozpromienioną twarz współlokatorki, przestała się martwić. Po kilku minutach od powrotu Elizy na recepcję, przyjechał Andreas z Marinusem. Przywitali się z dziewczynami i poszli porozmawiać z tajemniczym chłopakiem. Nie trwało to zbyt długo. Marinus złapał Tamarę gdy wychodziła do kantorka.
-Cześć śliczna.
-Cześć. - powiedziała uśmiechnięta.
-Zaraz mam trening, ale nie mogłem się powstrzymać żeby zamienić z tobą chociaż dwa słowa.
-Miło. - znów pokazała białe zęby. - Masz czas dziś wieczorem?
-Raczej nie.
-A może gdzieś byśmy wyskoczyli?
-Chętnie, chętnie.
-To jak skończysz trening to zadzwoń. - przesłała mu buziaka i wróciła do Elizy.Natomiast skoczek podszedł do Andreasa i zapytał:
-To jak z tą niespodzianką? Aktualna?
-Jasne. Tylko trzeba wyrwać gdzieś dziewczyny, żeby niczego nie podejrzewały. - odpowiedział Welli.
-Z tym nie ma problemu.
-To dobrze. To ja załatwię tort.
-Ok. Ale muszę już lecieć, bo obowiązki skoczka wzywają. - wyrzekł Kraus.
-Cześć.
-Cześć. - odpowiedział Andi. -”Lecieć” Hehe. Dziewczyny ja też idę. Pa.
-Pa
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Przepraszamy, że tak opóźniłyśmy ten rozdział, ale wynikło to z różnych sytuacji. :) W następnym tygodniu postaramy się już ogarnąć i dodać dwa nowe rozdziały. Nie gniewajcie się:*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

